Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#80396

~MisiaIsia ·
| Do ulubionych
Do opisania tego, co spotkało mnie na porodówce, skłonił mnie wpis użytkowniczki Rossolek.

Wszystko dzieje się w krakowskim szpitalu, dokładnie rok temu, w 36 tyg. ciąży.

Tytułem wstępu: Ciąża przebiegała wzorcowo, ciśnienie książkowe, tylko waga szalała. Moja mała była bardzo ruchliwa, więc gdy w pewną niedzielę, nie czułam jej ruchów od rana, zaniepokoiłam się. Odprawiałam cuda na kiju, by ją trochę pobudzić, ale nie dało to większych rezultatów. Małżonek wieczorem podjął decyzję. Jedziemy na SOR, nie ma na co czekać.

1. Przyjęcie.
Rejestracja bardzo szybko i przejście do pań na wstępne rozpoznanie. Tu pojawiły się już pierwsze dopowiadania, że młoda (miałam 20 lat), że panikuje, że nie robiła wszystkiego jak powinna, ale ciśnienie troszkę za wysokie, to MOŻEMY zaprowadzić do ginekologa. Nie głaskać się tak po brzuchu, bo poród może wywołać!

2. Badanie.
Na badanie troszkę poczekaliśmy, ale to nie szkodzi. Badanie bardzo profesjonalne, delikatnie, nie mam zastrzeżeń. Znikome ilości wód płodowych, małe dziecko ok. 2 kg i skrócona szyjka macicy. Zostawiamy na patologii ciąży. Przejęły mnie pielęgniarki.
Jest godzina 22, pan mąż, niezwłocznie, ma opuścić teren szpitala. No trudno, buziak na pa pa, widzimy się rano.

3. Patologia ciąży (ok. godz. 24).
- My pani robiliśmy morfologię i badanie moczu?
- Nieee...
- No to szybciutko wstajemy. Jeszcze zmierzymy ciśnienie. Chce się pani sikać?

Ciśnienie na dwóch aparatach wskazało 170/100. Jeszcze raz badanie ginekologiczne i ok 1 w nocy zapada decyzja: Przechodzi pani na porodówkę. Proszę się zebrać z sali i idziemy. No to poszłam.

4. Porodówka.
Początek tam bardzo miły. Położna młoda, profesjonalna, rozmawia, stara się uspokoić jak się da.
Ja się rozsiadłam na fotelu, kroplówkę podpięli, ktg odpalone i słyszę serduszko mojego małego szkraba. Troszkę emocje opadły, pomiar ciśnienia daje wynik 210/120. Położna oczy jak pięć złotych, ja nie wiem o co chodzi, czuje się w miarę dobrze. Przychodzi badający mnie ginekolog szykujący się już do cesarki.
- Niestety, proszę pani czy zgadza się pani na cięcie cesarskie, ponieważ mamy 3.15 białka w moczu i stan przedrzucawkowy.

Tylko kiwnęłam głową. Podpisałam papiery, zadzwoniłam do męża i hejaaa...

Na sali z 15 osób. Mam się rozebrać do naga, mimo że lekarze (także studenci), to i tak wstyd jest. Anestezjolog mówi, że mam zdjąć obrączkę. Nie dam rady, od 4 miesięcy nie dam rady jej przesunąć nawet o milimetr. Napuchłam. Nie było tyle jeść. Ile waży? Ważę dużo 124 kg, przed ciążą było 100, ale przez ostatnie dwa miesiące bardzo puchłam, nie tyłam.

Zaczęły się dogadywania, o tym że nie patrzą kogo przyjmują, jak on ma mnie znieczulić, wzmianki o wielkości kosmosu, uśmieszki personelu, żarciki o otyłości itp.

Wyłączyłam się. Tylko płakałam. Potem pierwsze wkłucie, trzecie i za piątym zaskoczyło. Zasłonili, pokroili i o godz. 2:55 wyczekiwany płacz dziecka, 10 punktów. Ulżyło mi, pokazali mi małą na chwilkę i zabrali. Ja dalej płakałam. Było się tak nie spaść. Jak za dwa lata będzie ważyć mniej, to będzie cud.

Z następnego dnia nie pamiętam prawie nic. Wiem, że był mąż, rodzice i ktoś, jakaś kobieta, która następnego dnia zaczęła na mnie krzyczeć, gdyż dostałam spazmów, bo jako jedyna z siedmiu kobiet na sali pooperacyjnej nie dostałam dziecka, a ona była wczoraj i mi przecież mówiła, że z dzieckiem wszystko jest dobrze, tylko nie chce samo jeść. Tylko, że ja nie pamiętałam. Położna chciała albo nie chciała mnie uspokoić stwierdzeniem, że jak nie przestanę płakać, to w ogóle dziecka nie dostanę.

I tak trzy tygodnie w szpitalu. Ale to już byłoby za długo opisywać co się tam działo.

Podsumowując. Pierwsza ciąża, ja niedoświadczona, popełniałam różne błędy, szczególnie żywieniowe, ale człowiek uczy się na błędach. Mówią, że narodziny dziecka to magiczny moment, ale to nie ma nic wspólnego z magią. To cykl upokorzeń. Dopiero dziecko w dłoniach, to największy cud świata.

Porodówka

Skomentuj (48) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 173 (211)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…