Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#80902

~Orgrim ·
| Do ulubionych
Żyjemy sobie sztuk 5 w studenckim mieszkaniu. Poprzednia sobota, po imprezie, o dziwo wstajemy wszyscy mniej więcej w okolicach południa. Ogólna krzątanina po mieszkaniu, prysznic, śniadanie. Dodam, że ściany i stropy są jak z papieru. Kiedyś, dla jaj, przeziębionemu sąsiadowi zza ściany wołaliśmy "Na zdrowie" jak kichnął. Było słychać.

W pewnym momencie słyszymy walenie do drzwi. Bo kulturalnym pukaniem tego nazwać nie sposób. Kumpel otwiera, i na wejście dostaje wiązankę wulgaryzmów od jakiegoś gościa. Typ nam się ładuje na mieszkanie, drze ryjem tak, że go chyba cały blok słyszy.

Chwilę zajęło mu ogarnięcie i uspokojenie się. Po czym wyłuszcza nam, że piętro niżej zebrała się rodzina, że zaraz jadą na pogrzeb.

I tu olśnienie, faktycznie, we czwartek zmarła starsza kobitka, która mieszkała pod nami. Nie raz spotykaliśmy ją na klatce, pomagaliśmy wnieść zakupy, czy zamieniliśmy słowo. Ogólnie rzecz ujmując, miła sąsiadka.

Ale my nadal nie wiedzieliśmy, w jaki sposób utrudniamy im obchodzenie żałoby, czy co oni tam w mieszkaniu robią.

Odpowiedź nas rozbroiła. Przeszkadzało, w zasadzie nie wiadomo komu, bo chyba temu gościowi tylko, nasze krzątanie się po mieszkaniu. Nie żadne hałasy, puszczana muzyka, która nam, skacowanym wtedy studentom, nijak by pomogła. Przeszkadzał czajnik elektryczny, prysznic, czy zwykłe rozmowy w kuchni.

Typowi kazaliśmy spadać, bo póki co, to jego wrzaski chyba cały blok słyszał. Później poszedł jeszcze do kilku sąsiadów, żeby ich też "uciszyć", bo doskonale słyszeliśmy jak na klatce się awanturował.

Rozumiem żałobę, przygotowania do pogrzebu. Ogarniam. Ale w bloku też mieszkają ludzie i chyba mają prawo we własnym mieszkaniu zachowywać się normalnie.

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 96 (102)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…