Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Od niedawna pracuję w Centrum Handlowym na wyspie sprzedającej gry planszowe. Prywatnie gry planszowe, tabletop RPG i bitewne to moje wielkie hobby (m.in. współorganizuję cotygodniowe spotkania z grami bez prądu w miejskim centrum kultury) i przyznam, że ta praca daje mi wiele satysfakcji. Ale do rzeczy.

Historię tę przytaczam z relacji kolegi ze zmiany, na której mnie nie było. Nie mam powodu, by mu nie wierzyć.

Przychodzi mężczyzna pod pięćdziesiątkę i zaczyna oglądać. Kolega gotowy do obsłużenia go, wyjaśnienia, na czym gry polegają, już otwiera usta, na co facet tonem wyrażającym zdecydowaną agresję burzy się, że uwaga:

- Jakim prawem wy tu stoicie z tymi grami?! Dzieciaki widzą i chcą dostać, a nie wszystkich na to stać!

No cóż... Na miejscu tego pana zadałbym to pytanie inaczej:

- Jakim prawem istnieją jakiekolwiek sklepy?! Oferują różnorodne towary, wszyscy chcą jakieś mieć, a nie wszystkich na to stać!

PS: Zagadka dla znawców tematu. Stoisko należy do polskiego wydawnictwa specjalizującego się w grach dla dzieci i familijnych, choć w swojej ofercie ma też bardziej "dojrzałe" tytuły. Dużo gier jest na niemieckiej licencji. O kogo chodzi?

centrum_handlowe wyspa gry_planszowe

Skomentuj (39) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 52 (114)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…