Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#82094

~Xenia95 ·
| Do ulubionych
Jakiś czas temu znajoma mojej mamy wrzuciła post na Facebook'a, że pilnie szuka domu dla 8-miesięcznego szczeniaka - collie z pseudo hodowli. Jako, że szukaliśmy akurat psiaka, to stwierdziłyśmy z mamą, że się przejedziemy i zobaczymy co to za pies. Spotkałyśmy się najpierw z tą znajomą, która jest treserką psów i chwilę pracowała z tym "potworem".


Według właścicieli był to bardzo agresywny pies, nieusłuchany i bałaganiarski. Wszystko gryzł, załatwiał swoje potrzeby w domu i no po prostu potwór.


Po trochę dłuższej rozmowie z treserką okazało się, że pies jest bardzo przerażony, ogon cały czas pod sobą, uszy po sobie, cały się trzęsie i ogólnie kupka nieszczęścia. Ponoć był ostatni z miotu, z pseudo, a gdy właściciele się zorientowali, że to nie jest taki łatwy pies, który wymaga mnóstwa pracy i poświęcenia, to postanowili się go pozbyć. Do tego stopnia, że znajoma dostała sms'a: "Pani XYZ, proszę przyjechać po Larsa i go zabrać, bo my już nie dajemy rady. Jeśli nie znajdzie Pani mu domu, to my sobie poradzimy po swojemu. W domu już mamy nowego szczeniaczka, a Lars jest w stosunku do niego bardzo agresywny.". Szkoda słów...

Szybka decyzja i następnego dnia pojechaliśmy po tego "agresora".
Pies trzęsący się na każdy podmuch wiatru, przerażony. Właściciele wręcz skakali z radości, gdy pakowałyśmy go do samochodu, a mały, nowy szczeniaczek już siedział na kanapie w domu. To było straszne. Ludzie to potwory.
Ale wracając jeszcze do tego "potwora".

Prawdopodobnie był bity, bo bał się podniesionej ręki i miał coś z łapą - na RTG wyszło, że od urazu tkanek miękkich coś mu się tam porobiło.
Bał się nawet firanki, każdego szelestu. Jadł tylko jak nikt nie patrzył. No aż nam się chciało ryczeć, bo to naprawdę kochany pies...

Teraz już jest dobrze. Bawi się, ogon w górze, nawet je z ręki. Czasem nadal firanka go przerazi, ale już nie aż tak. Jest najukochańszym psem na świecie. Jedyne czego potrzebował to szczerej miłości.
Tylko tyle, a pies z przerażonej kulki, przerodził się w wspaniałego, kochanego psa, który żyje w zgodzie z kotem i innymi zwierzętami z sąsiedztwa. I od tamtego czasu nie warknął ani razu, nie był agresywny, ani nic podobnego. Pies anioł.

I to kolejny dowód na to, że zwierzęta są bardziej ludzkie niż ludzie, a ludzie potrafią być najgorszymi zwierzętami...

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 117 (149)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…