Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#82117

(PW) ·
| Do ulubionych
Dwa lata temu postanowiłam zmienić pracę z powodu jej piekielności, którą być może opiszę innym razem. Byłam wtedy tuż po skończeniu studiów i podjęłam decyzję, że pracę zmienię tylko na taką w zawodzie. Znalazłam ciekawe ogłoszenie opublikowane przez jedną z największych agencji pracy w Polsce i wysłałam CV. Na odpowiedź nie czekałam długo - zadzwoniła miła pani z agencji [Agentka] i umówiłyśmy się na rozmowę kwalifikacyjną. Byłam bardzo podekscytowana i dumna, że moje CV zostało docenione, bo w ogłoszeniu opisano sporo wymagań, które spełniałam mimo młodego wieku.

Dzień przed umówionym spotkaniem Agentka zadzwoniła raz jeszcze, żeby potwierdzić spotkanie oraz...:
Agentka: Przy okazji chciałabym dopytać, bo nie zapytałam poprzednio... Jakoś mi umknęło... Z jakiego powodu chce pani zmienić pracę?
Ja: Niedawno skończyłam studia w kierunku związanym z tym stanowiskiem i chciałabym spróbować sił w zawodzie. (Oczywiście była to tylko połowa prawdy, bo oprócz tego motywowały mnie problemy w ówczesnej pracy, ale wolałam o tym nie opowiadać).
Agentka: Taak? A, faktycznie, ma tu pani w CV wpisane studia. No to super, jakoś mi umknęło.

Przy czym była wyraźnie podekscytowana, tak jakbym jej powiedziała, że właśnie wygrała w totka. Zakończyłyśmy kurtuazyjnie rozmowę, a ja byłam tylko nieco zawiedziona faktem, że rekruterka z profesjonalnej agencji nie zauważyła w CV kierunku studiów, wpisanego pogrubioną czcionką.

Następnego dnia pojechałam na umówione spotkanie. Reakcja Agentki na mój widok totalnie zbiła mnie z tropu, bo jednym ciągiem przedstawiła się i wypaliła "O ja cię, ale pani młodziutka!" - tu szybkie spojrzenie w moje CV. "Faktycznie, '92. Jakoś mi umknęło, ale proszę się nie martwić, to żadna przeszkoda, może nawet przeciwnie". Podczas rozmowy padała prośba o opisanie moich dotychczasowych doświadczeń. Opowiadam więc co robiłam wcześniej, podkreślając, że wybrałam studia zaoczne, bo bardzo zależało mi na łączeniu pracy i nauki. Tu kolejne zaskoczenie Agentki- faktycznie, daty się pokrywają, no i racja, skoro jestem tak młoda, mam tych kilka lat doświadczenia i studia jednocześnie, to znaczy, że musiały być zaoczne. Ja naiwna myślałam, że jak wpisałam w CV "tryb niestacjonarny", to jest to jednoznaczne, ale okazało się, że... pani to umknęło wcześniej.

Zanim rozmowa dobiegła końca, nastąpiło jeszcze kilka uwag Agentki zdradzających jej niezbyt profesjonalne podejście oraz utwierdzających mnie w przekonaniu, że to, że zostałam zaproszona na rozmowę wynikało z tego, że wysłałam CV, a nie z jego treści (sama Agentka powiedziała, że w odpowiedzi na to ogłoszenie dostała zaledwie ok. 10 CV i dała do zrozumienia, że spotyka się z każdym, kto się zgłosi).

Ostatecznie dostałam tę pracę, umówiłyśmy się na spotkanie, na którym miałam podpisać umowę, ale nie dostałam żadnej informacji na temat tego, kiedy mogę stawić się po skierowanie do medycyny pracy. Kilka dni przed podpisaniem umowy napisałam więc maila do Agentki z pytaniem o to, bo już zaczynałam się martwić, że może ktoś zmienił decyzję lub próbuje mnie oszukać i będzie to umowa zlecenie zamiast obiecanej umowy o pracę. Nic z tych rzeczy... Dostałam odpowiedź, że faktycznie, powinnam zrobić badania, ale Agentce to umknęło, bo zwykle podpisuje umowy zlecenia, a nie o pracę, oraz wskazała mi termin odbioru skierowania. Zrobiłam badania, umowę podpisaliśmy.
O szkolenie BHP nie dopytałam i w trakcie 5 miesięcy trwania umowy nikt się na jego temat nie zająknął. Pewności nie mam, ale podejrzewam, że komuś umknęło...

rekrutacja

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 160 (174)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…