Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#82136

(PW) ·
| Do ulubionych
Rzecz dzieje się kilka lat temu w małym serwisie komputerowym mieszczącym się na piętrze pawilonu handlowego w małej mieścinie. Piętro niżej, między innymi, oddział Poczty Polskiej. W serwisie, za ladą, ja i kolega serwisant.

Przychodzi Pani z Poczty i zaczyna burkliwie:
Pani z Poczty: Dobry. (w domyśle chyba "dzień dobry", ale kto ją tam wie) Ile kosztuje naprawa drukarki?
Serwisant: Dzień dobry. A co jej jest?
Pani z Poczty: Zepsuła się.
Serwisant: No tak, ale w jakim sensie?
Pani z Poczty: Nie wiem. Zepsuła się. (Zacięła się ta Pani z Poczty, czy co?) To ile to będzie kosztować i jak szybko to naprawicie?
Serwisant: (skonsternowany) Dobrze, ale jakie są objawy tego zepsucia? Nie włącza się, zacina papier, brudzi przy druku, nie drukuje?
Pani z Poczty: (przestępuje z nogi na nogę i posapuje nie kryjąc irytacji): Skąd ja mam to wiedzieć? Co pan sobie myśli? Że ja się na tym znam? Ja tylko chcę wiedzieć czy mi się to opłaca, żeby ją naprawić i czy nie będę musiała na nią czekać nie wiadomo ile, bo jak mi ją tu będziecie u siebie trzymać z pół roku to ja nie chcę.
Serwisant: Niestety, ale nie jestem w stanie Pani tego powiedzieć, jeśli nie wiem nawet na czym polega usterka. Może mi Pani chociaż powiedzieć jaka to drukarka, jakiego producenta?

Pani z Poczty: (już zaczyna krzyczeć) Mała taka, szara. Jasna cholera, niech mnie pan nie denerwuje. Serwisy wielkie, a drukarki naprawić nie potraficie nawet. Gdzie szef jest? Jak to pan mi nie powie ile będziecie za to chcieli? To co to z pana za mechanik? Cennika nie macie?
Serwisant: Proszę mnie zrozumieć, może się okaże, że to drobna usterka i zrobię to od ręki za 20 zł, a może się okaże, że drukarka jest do wyrzucenia. To zależy też od tego, czy jakieś części będzie trzeba wymienić, bo czas i koszt będzie zależał od dostępności części. Skoro nie orientuje się pani co tam się dzieje nawet, to może niech ją pani weźmie jutro ze sobą do pracy i nam podrzuci, albo ja po nią zejdę, sprawdzę i powiem pani ile zajmie naprawa i ile będzie kosztować. Możemy się tak umówić?

Pani z Poczty: Ja żadnej drukarki nie będę ze sobą wozić jak nie wiem nawet ile to mnie będzie kosztowało!
Serwisant: Ale diagnoza nic nie kosztuje. Sprawdzę co jej dolega, zrobię wycenę naprawy, oszacuję czas i jeśli będzie pani to pasowało, to bierzemy ją na serwis. Jeśli naprawimy, to pani płaci umówioną kwotę, a jeśli naprawa się nie uda, to nie płaci pani nic.
Pani z Poczty: Boże! Po co ja tu się pchałam na to piętro. Całą przerwę zmarnowałam tylko. Mechanicy od siedmiu boleści. Głupiej drukarki naprawić nie umieją. Do widzenia!
I poszła.

Drukarkę ostatecznie przyniosła kilka dni później z wielkim fochem, tak, jakbyśmy to my ją zepsuli. Kolega zdiagnozował drukarkę, już nie pamiętam co tam wyszło, ale jakaś błahostka, którą naprawił w czasie chyba krótszym niż dyskusja z naszą piekielną klientką.

klient

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 181 (195)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…