Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#82142

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia, którą w majówkę opowiadał nam kuzyn męża.

Wprowadzili się niedawno z dziewczyną do nowego mieszkania, świeżo oddanego od dewelopera, jeszcze nie całkiem zamieszkanego.

Dowiedziałam się przy okazji o istnieniu nowego rodzaju… nawet nie wiem, jak to nazwać… cwaniactwa? Otóż budynek jest jeszcze prawie pusty, na parkingu podziemnym są wolne miejsca, zatem znaleźli się tacy, którzy zamiast parkować pod chmurką, jak idą na tramwaj do pracy, czatują pod bramą do garażu i jak ktoś ją otworzy, to robią szybki zjazd, zanim fotokomórka ją zamknie. Przy wyjeździe podobnie.

Mnie by było szkoda czasu, ale co kto lubi.

Tuż przed majówką jakiś koleś z prawem jazdy znalezionym w chipsach robił szybki wyjazd „na piątego”, ale no cóż, jak to bywa - nie zdążył. Na dodatek spanikował i zamiast się zatrzymać (no w sumie spora pochylnia, może nie kontroluje na tyle samochodu i bał się stoczyć), jechał rozpędzony do przodu i brama wylądowała mu na masce. Samochód uszkodzony, maska pogięta, szyba pęknięta, brama odkształcona od dołu, przez co nie może się zamykać. Ogólnie nieciekawie, koszty mogą być spore.

Po wszystkim wściekły facet sam poszedł z awanturą najpierw na ochronę, a potem do faceta z zarządu nieruchomości, że JEMU mają oddać pieniądze, bo go brama zaatakowała.

Sprawa może nie być taka prosta, bo teoretycznie po wjechaniu w wiązkę brama nie powinna się zamknąć, no chyba że atakował już prawie zamkniętą… wtedy po prostu mechanizm nie zdążył jej otworzyć. Ale to rozwiąże raczej przegląd monitoringu.

Obecnie, ku radości wszystkich parkujących partyzantów, jak to napisał klasyk:

„Brama na wciąż otwarta przechodniom ogłasza,
Że gościnna i wszystkich w gościnę zaprasza.”

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 160 (164)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…