Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Ami_Apollo

Zamieszcza historie od: 19 listopada 2017 - 14:56
Ostatnio: 19 maja 2018 - 18:57
  • Historii na głównej: 2 z 2
  • Punktów za historie: 239
  • Komentarzy: 20
  • Punktów za komentarze: 23
 

#82116

(PW) ·
| Do ulubionych
W czasie majówki odwiedziłam starszą siostrę, szwagra i ich półtoraroczną córeczkę. Mała dostała akurat nową łopatkę do piaskownicy, więc wybraliśmy się na plac zabaw. Ja usiadłam na huśtawce i z uznaniem stwierdziłam, że się nie zerwała pod moim ciężarem, zaś mała pobiegła do piaskownicy. Wszystko ładnie, pięknie... ale gdyby tak było do końca, nie pisałabym o tym.

W pewnym momencie na placu zabaw zjawił się chłopczyk, może czteroletni. Widocznie łopatka mu się spodobała, bo zabrał ją i sam się zaczął bawić, ku niezadowoleniu małej. Ja go prosiłam, żeby oddał, siostra prosiła, szwagier prosił. Bezskutecznie. Madka stała i się cieszyła, że ma takiego cwanego synka.

Siostrzenica w końcu sama mu wyjaśniła, że nie życzy sobie zabierania jej rzeczy. Bez słów, uznała za słuszniejszy argument siły. A madka wściekła, bo mamy agresywne, niewychowane dziecko. Na szczęście gdzieś jej się śpieszyło i nie musieliśmy z nią dyskutować.

piaskownica

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 119 (145)

#82004

(PW) ·
| Do ulubionych
Trzymajcie, bo zabiję. A krwi użyję jako farby, miło będzie wrócić do malowania. Nie umiem, ale lubię.

Zapewne wielu z was, jeśli nie każdy, ma jakieś preferencje dotyczące ubioru. Jedni chodzą w dresach, inni zawsze mają jeansy i T-shirt, dodatkowo zimą bluzę, niektóre kobiety uwielbiają sukienki, inne ich nie znoszą.

Ja również mam w tej kwestii upodobania: uwielbiam chodzić w białych ubraniach. Ot, lubię ten kolor, ewentualnie może być ecru.

Nie jestem na kierunku związanym bardzo mocno ze sztuką, jednak pracownię naszych kolegów od pędzli czasami odwiedzamy, żeby skorzystać ze stojącego tam urządzenia, które u nas się nie zmieściło.

Dziś było ciepło, postanowiłam założyć więc sukienkę. Oczywiście białą, kupiłam ją dwa lata temu wraz z jej bliźniaczą siostrą podczas wyprzedaży.

Podczas jednej z lekcji odwiedziliśmy wspomnianą już pracownię, coby sobie popracować na rzadko używanych urządzeniach. I właśnie w trakcie przyjemnej dla mnie pracy poczułam coś mokrego na plecach. Odwróciłam się.

Za mną stało dwóch chłopaków. Z puszkami po farbie. W sumie powinni dziękować moim koleżankom, że mnie przytrzymały i na wrzaskach zdenerwowanej Ami się skończyło. Potem mi przeszło, usiadłam tylko i się rozpłakałam.

Teraz się cieszę, że kupiłam dwie takie same sukienki. I żałuję, że nie pomyślałam o ubraniu jakiegoś kombinezonu ochronnego, czy czegoś w tym stylu, jednak chyba mogłam liczyć na to, że nie będę narażona na atak DZIESIĘĆ METRÓW od stołów, przy których pracowali dowcipnisie. Bo tak się tłumaczyli wychowawczyni, że to był dowcip.

Ciekawe, jak zareagują, gdy w poniedziałek zażądam od nich zwrotu pieniędzy za zniszczoną sukienkę - plamy się nie doprały. Wiem, mam drugą, której NIGDY nie włożę do szkoły, ale dla zasady...

szkolna_pracownia_artystyczna

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 121 (155)

1