Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Ami_Apollo

Zamieszcza historie od: 19 listopada 2017 - 14:56
Ostatnio: 22 lipca 2018 - 16:17
  • Historii na głównej: 3 z 3
  • Punktów za historie: 443
  • Komentarzy: 29
  • Punktów za komentarze: 38
 

#82369

(PW) ·
| Do ulubionych
Moja mama miała znajomą, znajoma syna starszego ode mnie o dwa lata, nazwijmy go Paweł. Często do nas przychodzili, one rozmawiały, pijąc kawę, my się bawiliśmy klockami, żołnierzykami, kiedyś się nawet poświęcił i bawił się ze mną lalkami barbie. Ogółem lubiliśmy swoje towarzystwo, był moim przyjacielem. W sumie jest nadal, ale dla jego mamy w pewnym momencie to było za mało.

Rok temu, gdy ja miałam szesnaście, a on osiemnaście lat postanowiła nas zeswatać, twierdząc że ja taka ładna, mądra będę idealną partia dla jej synka. Z początku nie zwracałam na to uwagi, ot, myślałam, że jej przejdzie. Zaczęłam mieć tego dosyć, gdy zaczęła mnie męczyć polecaniem mi co lepszych salonów sukni ślubnych, sal weselnych, cukierni. Bo w końcu co z tego, że nieletnia jestem? Ślub trzeba jak najszybciej szykować.
Tydzień temu wreszcie dała sobie spokój, ba, przestałam być jej ulubienicą: przyłapała mnie na całowaniu się z kimś. Dowiedziałam się, że:

1. Jestem dzi*ką.
2. Zdradzam jej synka.
3. Powinni mnie zabić, skoro mnie nie wyskrobano póki był czas.
4. Ona się zawiodła i powie to Pawłowi, a on z pewnością zerwie ze mną wszelkie kontakty.

- Kochanie, to ta znajoma twojej mamy, o której opowiadałaś? - spytała towarzysząca mi osoba.
Wyobraźcie sobie minę mojej niedoszłej, samozwańczej teściowej, gdy zamiast głosu młodego chłopca usłyszała łagodny, kobiecy głos:
- Tak, Ami ma dziewczynę :)
Oczywiście znajoma mamy poinformowała Pawła, że jego niedoszła małżonka zdradza go i to do tego z inną dziewczyną. Jego reakcja?
- Życzę dużo szczęścia Ami, mam nadzieję, że będzie wam się układać w związku.

W rezultacie moja mama straciła koleżankę. Ja z Pawłem nadal się widuję, jutro robimy makietę miasta z zapałek, obiecał mi też, że przedstawi mi swoją dziewczynę, którą sam poznał, o której serce sam się starał i z którą chce być bez żadnego przymusu.
I nawet mu nie szkoda, że jest skłócony z mamą, według której oboje odrzuciliśmy szansę na cudowny związek.

Edit:
@CatGirl zdziwiło to, że jestem w rodzinie zastępczej, a piszę o mamie. Po prostu wychowujących mnie ludzi nazywam mamą i tatą. Ot, cała tajemnica.

uciekająca_panna_młoda

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 191 (257)

#82116

(PW) ·
| Do ulubionych
W czasie majówki odwiedziłam starszą siostrę, szwagra i ich półtoraroczną córeczkę. Mała dostała akurat nową łopatkę do piaskownicy, więc wybraliśmy się na plac zabaw. Ja usiadłam na huśtawce i z uznaniem stwierdziłam, że się nie zerwała pod moim ciężarem, zaś mała pobiegła do piaskownicy. Wszystko ładnie, pięknie... ale gdyby tak było do końca, nie pisałabym o tym.

W pewnym momencie na placu zabaw zjawił się chłopczyk, może czteroletni. Widocznie łopatka mu się spodobała, bo zabrał ją i sam się zaczął bawić, ku niezadowoleniu małej. Ja go prosiłam, żeby oddał, siostra prosiła, szwagier prosił. Bezskutecznie. Madka stała i się cieszyła, że ma takiego cwanego synka.

Siostrzenica w końcu sama mu wyjaśniła, że nie życzy sobie zabierania jej rzeczy. Bez słów, uznała za słuszniejszy argument siły. A madka wściekła, bo mamy agresywne, niewychowane dziecko. Na szczęście gdzieś jej się śpieszyło i nie musieliśmy z nią dyskutować.

piaskownica

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 128 (156)

#82004

(PW) ·
| Do ulubionych
Trzymajcie, bo zabiję. A krwi użyję jako farby, miło będzie wrócić do malowania. Nie umiem, ale lubię.

Zapewne wielu z was, jeśli nie każdy, ma jakieś preferencje dotyczące ubioru. Jedni chodzą w dresach, inni zawsze mają jeansy i T-shirt, dodatkowo zimą bluzę, niektóre kobiety uwielbiają sukienki, inne ich nie znoszą.

Ja również mam w tej kwestii upodobania: uwielbiam chodzić w białych ubraniach. Ot, lubię ten kolor, ewentualnie może być ecru.

Nie jestem na kierunku związanym bardzo mocno ze sztuką, jednak pracownię naszych kolegów od pędzli czasami odwiedzamy, żeby skorzystać ze stojącego tam urządzenia, które u nas się nie zmieściło.

Dziś było ciepło, postanowiłam założyć więc sukienkę. Oczywiście białą, kupiłam ją dwa lata temu wraz z jej bliźniaczą siostrą podczas wyprzedaży.

Podczas jednej z lekcji odwiedziliśmy wspomnianą już pracownię, coby sobie popracować na rzadko używanych urządzeniach. I właśnie w trakcie przyjemnej dla mnie pracy poczułam coś mokrego na plecach. Odwróciłam się.

Za mną stało dwóch chłopaków. Z puszkami po farbie. W sumie powinni dziękować moim koleżankom, że mnie przytrzymały i na wrzaskach zdenerwowanej Ami się skończyło. Potem mi przeszło, usiadłam tylko i się rozpłakałam.

Teraz się cieszę, że kupiłam dwie takie same sukienki. I żałuję, że nie pomyślałam o ubraniu jakiegoś kombinezonu ochronnego, czy czegoś w tym stylu, jednak chyba mogłam liczyć na to, że nie będę narażona na atak DZIESIĘĆ METRÓW od stołów, przy których pracowali dowcipnisie. Bo tak się tłumaczyli wychowawczyni, że to był dowcip.

Ciekawe, jak zareagują, gdy w poniedziałek zażądam od nich zwrotu pieniędzy za zniszczoną sukienkę - plamy się nie doprały. Wiem, mam drugą, której NIGDY nie włożę do szkoły, ale dla zasady...

szkolna_pracownia_artystyczna

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 124 (158)

1