Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84637

~pikpokpik ·
| Do ulubionych
Studiowałam na uczelni na obrzeżach dużego miasta. Wracając do domu, musiałam dojechać do centrum tramwajem i tam wsiąść w pociąg do domu. Proste? No właśnie proste to nie było.

Pociągi odjeżdżały co godzinę lub dwie. Wychodziłam wcześnie, wsiadałam do tramwaju. Wydawało mi się, że zdążę, ale czasem zdążyć się nie udawało, bo tramwaj się spóźniał. Nie żeby punktualnie nie przyjeżdżał z pobliskiej zajezdni. On się spóźniał, bo na trasie rzadko udawało mu się ruszyć z przystanku o czasie.

Wyglądało to tak: tramwaj podjeżdżał w momencie, gdy miał wolne na odjazd. Ludzie sprawnie wysiedli i wsiedli. Tramwaj nadal miał wolne i mógł jechać. Próbował ruszyć, ale zawsze znalazło się kilku takich piekielnych, co to na czerwonym sobie przebiegną, bo przecież tramwaj stoi. Co z tego, że sobie brzęczy? Ja jeszcze przejdę. Światło dla tramwaju się zmieniało i musiał stać do następnej jego zmiany.

I tak na każdej niemal przecznicy.

miasto tramwaj komunikacja_miejska

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 121 (157)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…