Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

Poczekalnia

Tutaj trafiają wszystkie historie zgłoszone przez użytkowników - od was zależy, które z nich nie trafią na stronę główną, a którym się może poszczęścić. Ostateczny wybór należy do moderatorów.
poczekalnia

#84454

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Sytuacja z wczoraj z warszawskiego metra.


Oglądam sobie na telefonie coś, chyba na yt. Obok mnie przysiadła babeczka z dzieckiem, na oko lat 4.

Choćby nie wiem jak słodkie były bąble, to trzeba je uczyć troszkę pokory. To przynajmniej moje zdanie.

Bąbel co chwila patrzy mi się w wyświetlacz. Nie przeszkadza mi to, ja lubię dzieci. Dopóki dziecko nie próbuje mi wziąć telefonu z ręki. Oczywiście telefon trzymam, patrzę jedynie na mamę, a ona na mnie.

- Przepraszam, czy mogłaby Pani wytłumaczyć małemu, żeby nie zabierał mi telefonu?
- a co to pani przeszkadza? Da się pani mu trochę pobawić.

Zamurowało mnie. Spojrzałam na dziecko i zrobiło mi się go szkoda, bo to przez zachowanie matki on nie potrafi być grzeczny i to pewnie nie pierwsza taka akcja.

Ja: Pani wybaczy, ale nie będę dawała dziecku telefonu, nie mam obowiązku, a dziecko też nie jest moje tylko pani.

Bąbel się rozpłakał. Chociaż było mi go szkoda, w ogóle nie reagowałam i w końcu się przesiadłam. Usłyszałam jedynie ''co za wredna idiotka''.

Planowałam to olać, naprawdę, ale babcia na przeciwko nie chciała olać i jak wylała żal na mamusię patusię, to na następnej stacji wysiadła z bąblem.


Serio, chyba nic mnie już nie zdziwi.

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 2 (2)
poczekalnia

#84451

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Ludzie i to ich zrozumienie.
W związku z ciążą zostałam umówiona na badanie krzywej cukrowej. Stawiłam się więc na wyznaczoną godzinę, a na korytarzu w kolejce był już cały wielki tłok ludzi.
Pytam się więc grzecznie, kto z obecnych teraz wchodzi. A zgłosił się facet w średnim wieku. Zdążyłam dodać tylko "O, no to ja..." a radosny pan wyraźnie niezadowolony wszedł mi w zdanie mówiąc "Nigdzie mi się nie wepchniesz gówniaro! Co myślisz, że jak dupy dałaś to możesz się wpieprzać ludziom w kolejkę? Ja tu od godziny czekam!".
Grzecznie i z uśmiechem odparłam, że idę na krzywą cukrową, a pacjenci na to badanie wchodzą bez kolejki. Skończyło się bez dalszej wymiany zdań i weszłam przed panem, co zajęło jakieś 3 minuty.
Gdy kolejne dwa razy wchodziłam na pobieranie krwi, nikt już nie komentował, ludzie po prostu normalnie mnie przepuszczali.

Nigdy w życiu nie próbowałam bawić się w te ciążowe przywileje, jednak ktoś musiał posłużyć się stereotypem roszczeniowej ciężarnej...

ludzie

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 26 (46)
poczekalnia

#84447

~milfhunter ·
| było | Do ulubionych
Wiecie, że zapytanie kobiety czy znalazła pracę jest seksistowskie? Ja się właśnie dowiedziałem ;)

Otóż mieliśmy w pracy taką feministkę, która zwolniła się dwa miesiące temu. Ostatnio ją spotkałem, zamieniliśmy kilka słów i pytam:
- I jak, znalazłaś już pracę?
W odpowiedzi dostałem pełen feministycznej nowomowy wykład, że to sformułowanie jest seksistowskie i krzywdzące i należy zaprzestać jego używania. Przekładając na polski chodzi o to, że słowo "znaleźć" sugeruje zdarzenie losowe, przypadek i łut szczęścia, podczas gdy ona pracę zdobywa, dlatego że jest dobra i się do niej nadaje, a nie dlatego że miała szczęście i ją znalazła. Zdębiałem, ale uznałem że nie będę dyskutował z chorą psychicznie osobą, więc pytam:
- Ok, to jak, zdobyłaś już pracę?
- Jeszcze nie, ale szukam.
- Chyba zdobywasz, nie szukasz - zauważyłem, kierując się feministyczną nomeklaturą.
Tu zaczęła kolejny wykład, ale akurat mi się bardzo spieszyło, więc przeprosiłem i poszedłem.

feministki praca

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 63 (95)
poczekalnia

#84443

~Black91 ·
| było | Do ulubionych
Dużo już słyszałem o upadku jakichkolwiek zasad moralnych, jednak to, co ostatnio usłyszałem od kuzynki i tak mnie zszokowało.
Jakoś jeszcze w karnawale wybrała się pewnej soboty z koleżankami ze studiów do klubu. Jedna z nich poznała tam faceta. Po krótkiej znajomości- mówiąc kolokwialnie- lizanko, macanko. Mieli ochotę na coś więcej, lecz do niej nie mogli pójść, bo mieszka z rodzicami (najwidoczniej nie wystarczająco nowoczesnymi), do niego też nie, bo facet mieszka z... narzeczoną... która jest w ciąży. Tak- on tego nie ukrywał, a jej najwidoczniej to nie przeszkadzało.
Nie wiem kto tu jest gorszy: mężczyzna, który zdradza kobietę, z którą oczekują dziecka, czy kobieta, która jest gotowa w tym mu "pomóc".

klub

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 35 (63)
poczekalnia

#84442

~XyronHM3 ·
| było | Do ulubionych
Kumpel jest przedstawicielem handlowym. Zepsuło mu się auto, a musiał jechać do klientów, więc poprosił mnie bym pojechał z nim, a on odda mi za benzynę i za fatygę. Pojechaliśmy. Wchodzimy do domu, a tam młody facet i dwójka dzieci tak po 5-7 lat.
- Poczekajmy chwilę, żona zaraz przyjdzie - powiedział.
Ok, czekamy. Minęło parę minut i przyszła... moja była, z którą rozstałem się pół roku temu. Nie miałem pojęcia, że ma męża i dzieci.

kobiety zdrada

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 28 (66)
poczekalnia

#84439

~bm89 ·
| było | Do ulubionych
Poziom lekarzy w przychodniach...

Zrobiły mi się jakieś czerwone plamy na skórze. Nic nie bolało, nie swędziało, tylko plamy się pojawiły. Idę, lekarka spojrzała i mówi:
- To jest X (nie zagłębiając się w szczegóły).
Wypisała na kartce coś do łykania i coś do smarowania - oba bez recepty i dziwnym trafem oba intensywnie reklamowane w telewizji, ani jeden ani drugi do tanich nie należał. Kazała stosować i po tygodniu przyjść.

Minął tydzień i oczywiście nie przeszło. Idę jeszcze raz, a lekarka stwierdza:
- Aha. Czyli może to nie X? Może to Y?
I wypisuje nowe leki. A badania jakieś albo coś? Nie. Po co? Leki znowu z gatunku tych, które reklamują się w telewizji. Tym razem nie wykupiłem. Po miesiącu plamy same poznikały, do teraz się zastanawiam co to było.

Zastanawiam się też ile taki lekarz w przychodni dostaje od firm produkujących leki bez recepty za wciskanie ich pacjentom.

lekarze służba zdrowia

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 34 (68)
poczekalnia

#84441

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Ostatnio zwróciłam uwagę, na pewne zachowanie, które według mnie jest trochę piekielne i nie jestem pewna z czego to wynika.

Dość często zdarza mi się, że ludzie zwracają się do mnie "na ty". Obcy ludzie, których pierwszy raz w życiu widzę i właściwie nie miałam w planach konwersacji z nimi. Nie zrozumcie mnie źle. Nie chcę, żeby każdy mi się na ulicy kłaniał i zwracał "Wielce Szanowna Pani" ale przyznam szczerze, że irytuje mnie takie odzywanie się obcych ludzi jakbyśmy się znali od dawna.

Podam przykłady żeby to lepiej zobrazować.

Siedzę w przychodni, czekam na lekarza. Przychodzi kobieta, na oko koło czterdziestki, patrzy na mnie i pyta "ty też tu czekasz?" "a na którą masz?" "a weź mi przeczytaj co on mi tu napisał"
Nie znam jej, nie widziałam jej nigdy wcześniej. Bez dzień dobry, bez skinienia głową. Ot zaczyna nawijać.

Czekałam na pociąg w innym mieście, szłam na stacji do śmietnika jak nagle ktoś złapał mnie za rękę i słyszę "ej młoda chusteczki Ci wypadły". Podziękowałam owszem, ale serio, kobieta miała koło sześćdziesiątki i w pełni rozumiem, że jestem dla niej młoda, ale kurde żadnej ogłady?

To nie są pojedyncze sytuacje, przynajmniej raz w miesiącu trafiam taką osobę. BA mój ojciec taki był, jak o tym pomyślę.

Zastanawiam się dlaczego pokolenie moich rodziców, nie chce używać zwrotów grzecznościowych. Gryzą? Palą język? Chodzi mi o ludzi przedziału 40-50-60 lat. Zazwyczaj kobiety.
Nie chcę nikogo obrazić, po prostu zastanawia i irytuje mnie takie zachowanie.

Bo zwrócę uwagę, że od osób naprawdę starszych, nawet przy marudzeniu słyszy się słowo "Pani".

Próbuję to zrozumieć, bo jeżdżę po mieście i słyszę jak matki dzieci uczą "ustąp Pani" "puść Panią" "Przeproś Panią" i sama do obcego człowieka nie zwrócę się w pierwszej chwili "ej ty coś ci wypadło"

Miasto

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 9 (105)
poczekalnia

#84435

~Romo62 ·
| było | Do ulubionych
Przestrzegam Szanownych Państwa przed firmą Fortum.
Jest to dostawca gazu i energii elektrycznej. Naciągają starszych ludzi na dziwne umowy.
Nie zostawiają formularzy o odstąpieniu od umowy. Naciągacze. Ostrzegajcie swoich najbliższych.

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 43 (63)
poczekalnia

#84436

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Przeglądając historię Piekielnych metoda “losuj” znalazłam ten post z 2015 roku https://piekielni.pl/67173 - ogólnie dotyczący trudnej sytuacji młodych rodziców i braku pomocy ze strony Państwa.

Zobaczcie proszę, jakie tam są komentarze – nikt nie wyzywa autorki od Karyn i darmozjadów czekających na zapomogę.
Minęło parę lat i sytuacja zmieniła się i to drastycznie, ale wciąż nie jest dobrze. Poziom nienawiści i wrogości do „madek z dziećmi” wzrósł tak straszliwie, że sama ze wstydem przyznam, że nie patrzę na młodych rodziców przychylnym okiem. Wiem, że definicja „madki” jest inna niż „matki”, ale to jak się teraz do siebie wrogo nastawiliśmy i jak wpłynęło to na moje podejście do innych ludzi mnie przeraża. A sama jestem w ciąży i nie chcę się czuć tą gorszą w społeczeństwie, bo urodziłam dziecko. Boję się tych komentarzy (o których czytałam na tym portalu w stosunku do osób z dziećmi lub w ciąży w miejscach publicznych i pogardliwego wzroku). Oboje z mężem pracujemy i nie dostajemy żadnej pomocy od Państwa. Ja jestem przeciwnikiem 500+ i pomocy w formie „rozdawczej”.

Wiem, że łatwo jest pisać, że powinniśmy być dla siebie lepsi, ale moja piekielna historia znów zapędziła mnie w stan, łagodnie mówiąc – rozczarowania i frustracji. Mieszkamy obecnie w Warszawie. Jak napisałam wcześniej jestem w ciąży i biorąc pod uwagę doświadczenia innych rodziców postanowiliśmy sprawdzić dostępność żłobków i przedszkoli, bo po macierzyńskim wracam do pracy. Dziadkowie mieszkają daleko, a o nianię jest bardzo trudno – nawet, gdy kogoś na to stać. I co się okazało? Że w tym kraju to my jesteśmy patologią – jedyne punkty mamy za rozliczanie podatków w Warszawie. Pozostałe punkty liczące się w rekrutacji przysługują – bezrobotnym, samotnym rodzicom i rodzinom wielodzietnym. Super, te osoby potrzebują wsparcia. Ale co mają zrobić ludzie, którzy są pełną, poczatkującą rodziną, która pracuje na swój byt? Koszt miesięczny żłobka prywatnego to 1500 zł miesięcznie – dla nas to jest dużo.

I jak tutaj nie mieć w sobie piekielnego wk*wu?

dzieci; przedszkola; 500+

Skomentuj (28) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 72 (98)
poczekalnia

#84432

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Jestem zimną suką, nieczułą zołzą, egoistką, złą matką oraz generalnie diabłem wcielonym. Dlaczego? Dlatego, że ośmielam się nie być zachwycona tym, że nauczyciele walczą o podwyżki.
Może i jestem piekielna ale:
- nie jestem zadowolona z tego, że codziennie muszę kombinować, co zrobić z dzieckiem
- nie uważam, że muszę być szczęśliwa z tego, że nagle z dnia na dzień, bezterminowo jestem zmuszona do organizowania opieki dziecku kosztem pracy, znajomych i rodziny
- nie uważam, że tam, gdzie strajk, tam muszą być ofiary. Jak komuś się spali dom, to powinien być szczęśliwy, bo cierpi w słusznej sprawie? Jak komuś umrze członek rodziny na korytarzu SOR, to niech się cieszy, bo zwróci uwagę na trudną sytuację służby zdrowia?
- nie uważam, że mam być szczęśliwa, bo zarabiam mniej, żeby ktoś mógł zarabiać więcej
- uważam, że nie ma tak, że czy się stoi, czy się leży 1000 PLN się należy
-uważam, że są i dobrzy, i źli nauczyciele, jak w każdym zawodzie

strajk nauczycieli

Skomentuj (87) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 23 (191)

Podziel się najśmieszniejszymi historiami na
ANONIMOWE.PL

Piekielni