Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

Poczekalnia

Tutaj trafiają wszystkie historie zgłoszone przez użytkowników - od was zależy, które z nich nie trafią na stronę główną, a którym się może poszczęścić. Ostateczny wybór należy do moderatorów.
poczekalnia
Jestem kierownikiem pociągu

Jechałem ostatnim pociągiem IC z Berlina do Warszawy. Zadzwonił do mnie kolega z wcześniejszego pociągu aby ostrzec mnie, że wysadził w Kutnie ze swojego pociągu gapowicza. Pasażer twierdził że ma bilet, tylko nie potrafi go znaleźć. Kolega stał nad nim ponad 20 minut, gdy chciał mu wypisać wezwanie do zapłaty ten stwierdził, że nie ma dokumentów. Opisał mi też wygląd tego pasażera.

Gdy zatrzymaliśmy się w Kutnie gapowicz miał pecha. Chciał wsiąść do tych drzwi, którymi wysiadałem.
-Poproszę o bilet
-No ja właśnie chciałem go kupić-powiedział pasażer
-Ja go z chęcią panu sprzedam
-A czy mógłbym najpierw wejść do środka?-zapytał pasażer
-Do odjazdu zostały 3 minuty, sprzedam Panu bilet tutaj

W odpowiedzi zostałem obrzucony wyzwiskami. Że jestem J... szmaciarzem, i że mnie jeszcze dojedzie. I wiele epitetów, których nie przytoczę.

Chciałem przecież mu tylko sprzedać bilet

kolej

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 10 (10)
poczekalnia

#88367

~98765 ·
| było | Do ulubionych
Zawiozłam dziś męża do szpitalnej przychodni okulistycznej. Przed badaniem nie mógł założyć soczewek, a po badaniach słabo sie widzi z powodu atropiny, więc poprosił żonę, czyli mnie, o pomoc.

Czekając na niego włóczyłam się nieco po szpitalu. Na dole był sklepik, w którym sprzedawano między innymi kanapki. Strasznie zgłodniałam, a w ciąży to uczucie jest wyjątkowo naglące, więc chciałam coś zjeść.
Zapytałam sprzedawczynie czy ten ciemny chleb to razowiec. Starsza wręcz wrzasnęła- a co nie widzi Pani, że ciemny jest i jest napisane na nim, że razowy?!
Odpowiedziałam, że to, że jest ciemny nie oznacza, że jest razowy, a może być po prostu w nim słód, a na chlebie jest napisane :FIT chlebek" co może znaczyć wszystko. Panie złapały kanapke i zaczęły czytać głośno- Tak- jest razowy. My mamy dobre kanapki, co sobie Pani myśli!
Moja wina, że nie poprosiłam, że sama sprawdzę i kanapke kupiłam. Nie miałam nieco wyjścia, bo po prostu robiło mi się słabo. Pomyślałam, że co najwyżej zjem go tylko trochę. No i tak też zrobiłam, bo co dostałam w kanapce za 7,5 złotego?
Dwa rodzaje słodów- jęczmienny i żytni, kilka rodzajów konserwantów i wzmacniaczy smaku, wszystko okraszone wielką porcją majonezu (po co coś takiego nazywać "fit"?), słowo chleb razowy (czyli z mąki grubo zmielonej) na etykiecie nie pojawiło się nigdzie, więc mój IG po zjedzeniu całości nieźle by poszybował przy cukrzycy ciążowej.

Dziękuję Wam Janusze szpitalnego "byznesu"!

Szpital

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 26 (48)
poczekalnia

#88366

~spikyspike ·
| było | Do ulubionych
Jako że jak co roku powracają historie osób mieszkających w miejscach atrakcyjnych turystycznie, które muszą wymigiwać się od wizyt rodziny widzianej ostatnio 10 lat wcześniej, to dodam coś od siebie.
2 lata temu kolega przeprowadził się na pewien czas w celach zawodowych do Gdańska. Po krótce sytuacja wyglądała tak: w momencie przeprowadzki jego kobieta była już w ciąży. Wynajęli 2 pokojowe mieszkanie w bloku. Córka urodziła mu się w połowie czerwca, więc tuż przed sezonem urlopowym.
Doświadczony lekturą piekielnych zapytałem go przy najbliższej okazji (był to już chyba październik) czy wielu kuzynów i znajomych z podstawówki sobie o nim przypomniało, jak dowiedzieli się, że mieszka w Gdańsku. Potwierdził, że owszem kilka przypadków było, a oto top 3:
1. Zaraz po narodzinach Małej mama kolegi pojechała do nich na kilka dni pomóc im zająć się maleństwem. Jakaś tam ciotka piąta woda po kisielu jak usłyszała o jej planach "Ojej, to ja jadę z Tobą! Jak ja dawno nad morzem nie byłam!" Była wielce zdziwiona, że mama kolegi nie chce jej zabrać ze sobą, do 2 pokojowego mieszkania, gdzie będzie już 3 dorosłych i świeżo narodzone dziecko.
2. Kuzyn kolegi, chciał się wprosić na 10 dni (!) z żoną i dwójką dzieci. Na pytanie jak sobie wyobraża 4 dorosłych i 3 dzieci w tak małym mieszkaniu "No fajnie będzie, dzieciaki będą się bawić razem!" Tak, na pewno- noworodek i dwóch chłopców w wieku coś koło 5 lat.
3. Znowu jakaś ciotka, chciała przyjechać z wujem na tydzień. Na argument o wielkości mieszkania odpowiedziała:
- No ale jaki to problem? Wy w jednym pokoju, my w drugim!
- Tak ciociu, ale u nas oba pokoje są zajęte, bo w jednym śpi Ewela z Małą, a ja w drugim, żebym do pracy się wyspał.
- Oj tam, tydzień to się jakoś przemęczysz!
(...)
- A na jakiej ulicy Ty masz to mieszkanie?
- Na Piekielnej
- Ło Matko! Toć to ze 3 km od morza!
- Nawet 4.
- Czyś Ty głupi?! Kto wynajmuje mieszkanie tak daleko od morza?!
- Ktoś kto nie sra pieniędzmi. Jak mi ciocia zafunduje, to i na plaży chętnie zamieszkam.

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 68 (68)
poczekalnia

#88365

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Jeszcze przed emigracją, ale widzę, że wszędzie jest podobnie. Samo zjawisko nazwijmy potocznie żebraniem.

Osoby występujące: [Żul], [Ja].

Miejsce akcji: pod stonką, asdą innym marketem, na chodniku.
Ż: Daj złotówę
J: Nie dam Panu bo po prostu nie mam, ale mam dla Pana 200
Ż: Ale jak??? Na prawdę???
J: TAK!, otóż już wyciągam portfel.

Żul rączki zaciera a ja z portfela wyciągam wizkę kolegi, który na obrzeżach miasta (ważne, można kupić bilet na MPK i podjechać dosłownie pod bramę firmy z samego centrum)posiada firmę ogólno-budowlaną. Ma masę zapiaszczonych, zakurzonych, sprzętów, aut, towaru do sortowania po rozbiórkach, pracy nie brakuje. Należy się stawić, powiedzieć, że się chce pracować i można robić od ręki z pocałowaniem w tę rękę na sprzęcie typu myjka ciśnieniowa plus wszelkie płyny i gąbki od firmy ile się chce pewnie i do emerytury.

Ż: Ja!??? Mam pracować???, toż to się nie godzi, Panie jak ja mam pracować?
J: No tak, godzinówka 15-20 na rękę, porobisz Pan ze 2-3 dni i masz 200, prawda?
Ż: No... nie... ja nie będę pracował... Ja zbiorę więcej w jeden dzień od DOBRYCH ludzi....

Tak, że ten... bądź dobry.

---
Na marginesie, ciężko jest z fizolami, ostatnim najlepszym fizycznym w owej firmie był chłopak, który studiował prawo ale pochodził z rodziny nieprawniczej... wiecie jak ci co przecierają szlaki mają..., obecnie jest u owego kolegi radcą... zna biznes od samej podszewki.

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 52 (64)
poczekalnia
Piekielni i straszliwie denerwujący są ludzie mówiący "smacznego".

Nie wiem skąd się wzięło w ludziach przekonanie, kto ich tego nauczył, że mówienie "smacznego" jest kulturalne i tak trzeba. Wręcz przeciwnie - jest niekulturalne, irytujące i absolutnie zbędne.

Są dwie sytuacje, kiedy można życzyć komuś smacznego.

1. Jak podajesz komuś własnoręcznie przygotowany posiłek.
2. Jak jesteś kelnerem w restauracji i podajesz posiłek gościowi.

Tak mówią zasady savoir-vivre, a wtóruje im logika i zdrowy rozsądek.

W innych sytuacjach niż powyższe, nie mów nikomu "smacznego". Chyba że chcesz, by widzieli w tobie uciażliwego, zakłócającego posiłek buca.

Najczęściej takich można spotkać w pracy, na stołówce. Klasyczna sytuacja. Jesz sobie, pogrążony w myślach albo zaczytany w telefonie, może nawet gazecie jak dawniej, a tu wchodzi taki i rzuca: SMACZNEGO!

Po pierwsze - a ch... ci do tego? Pilnuj swojego nosa i daj człowiekowi jeść w spokoju.

Po drugie - mówiąc komuś smacznego podczas gdy ten je, zmuszasz go by jakoś ci odpowiedział. Co ma zrobić? Odpowiedzieć ci z pełnymi ustami i być takim samym chamem jak ty? Jak najszybciej pogryźć i połknąć to co ma w ustach, by odpowiedzieć ci normlanie? Kiwnąć głową, skinąć ręką? No i przede wszystkim - po co to wszystko?

Pseudo interakcja społeczna wymuszona bezsensownym "smacznego" nie ma nic wspólnego z kurtuazją i nie jest do niczego potrzebna, a jedynie denerwuje.

Nie bądźcie bucami, nie mówcie "smacznego". Dziękuję za uwagę.

smacznego

Skomentuj (68) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 110 (206)
poczekalnia

#88362

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Własnie wróciłam z krótkiego urlopu nad morzem. Jeszcze przed wyjazdem zrobiłam mały spacer na plaże, zeby ostatni raz pooddychać swieżym powietrzem, nacieszyć oczy widokami... No własnie. Pech chciał, że w najgorszym momencie odwróciłam oczy od wody. Kobieta ukucnęła posrodku pełnej plaży przodem do morza i taplających sie tam ludzi, odchyliła szeroko bielizne i, racząc wsystkich widokami jej strategicznych miejsc, oddała mocz. To ja już wolę januszowe parawany na polskiej plazy.

plaza zagranica

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 46 (48)
poczekalnia

#88360

~kotekBonifacy ·
| było | Do ulubionych
Czas akcji: środek lata, wczesne popołudnie.
Temperatura powietrza w cieniu: 40°C.
Miejsce akcji: budynek, w którym łazienka na 100% jest*.

Przychodzi dziewczyna. Młoda, zadbana. Wygląda, jakby na skutek upału, miała się za chwilę przewrócić. Pyta, czy może skorzystać z łazienki.

Nie ma takiej opcji! Niech sobie idzie do (stojącego od kilku godzin w pełnym słońcu, śmierdzącego) toitoia.

Co miała zrobić? Poszła.

* Według gigantycznego napisu nad drzwiami w budynku mieści się Dom Miłosierdzia Bożego.

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 108 (128)
poczekalnia

#88361

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Play i ich podejście do weryfikacji danych.

Zrobiłem zgłoszenie dotyczące błędnie aktywowanego pakietu. Dzwonili z odpowiedzią, nie odebrałem bo spałem po nocce.

Przysłali maila o treści:
"...żeby rozwiązać zgłoszenie XXXXXXXXX potrzebuję dodatkowych informacji. Nie udało mi się z Panem skontaktować, dlatego proszę, żeby odpowiedział Pan na tego e-maila i podał:
- imię i nazwisko,
- numer telefonu, którego dotyczy sprawa,
- hasło do konta albo numer PESEL i adres zameldowania."

Odpisałem, co następuje:
"Moje imię i nazwisko (to samo co w adresie email z którego poszło zgłoszenie i który był zarejestrowany w Play24),
Numer telefonu
Hasła do konta, a tym bardziej numeru pesel nie myślę wam podawać. Może jeszcze skan dowodu żeby wam było łatwiej kredyt wyłudzić?"

Po pięciu miesiącach zgłaszanych problemów nadal nie rozwiązali, więc zgodnie z obietnicą/straszakiem wysłanym w trzecim czy też czwartym ponagleniu, przeniosłem numer do innej sieci. Po przeniesieniu napisałem do Play maila żeby oddali pieniądze pozostałe na koncie (ponad trzy stówki, mało dzwoniłem więc się nazbierało). I co? I przyklepali zwrot kasy bez żadnej weryfikacji że ja to ja, a nie ktoś kto się pode mnie podszywa.

Czyli tajemnica błędnych pakietów jest dla Play warta więcej niż trzysta złotych.

Bonus: Obydwie odpowiedzi dostałem od tej samej osoby, Adriana M. (charakterystyczne nazwisko)...

Play telefon prepaid relamacja

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 38 (42)
poczekalnia

#88357

~BHPowiec ·
| było | Do ulubionych
Jestem behapowcem w pewnej firmie. Nadzoruję ponad 200 pracowników. Powiem tak. Kierowcy ciężarówek to są największe matoły z jakimi w życiu pracowałem. Większość z tych ludzi ma problem z pisaniem i czytaniem a ja muszę ich uczyć zasad BHP i bezpiecznej jazdy. Nie da się! Chociaż bym wychodził z siebie i stawał obok, to się nic nie da. Im się mózgi resetują metr za progiem sali szkoleniowej. Codziennością jest, że oni nie zdają prostych testów po szkoleniu. Nawet jak im dyktuję odpowiedzi, to źle zaznaczają i nie zdają!

Wszystkie szkolenia jak krew w piach. Oni k*rwa nie są w stanie przyswoić żadnych zasad BHP. Mają zdrowie i życie innych ludzi kompletnie za nic. Tłukę im do tych zakutych łbów, że zdrowie i życie człowieka jest bezcenne i że muszą uważać na innych na drodze bo nie mają z nimi szans. Myślicie, że to coś daje? Mamy 40 wypadków przy pracy rocznie...

Najgłupszy wypadek przy pracy kierowcy w mojej historii? Facet olał zalecenia ze szkolenia, nie stosował się do instrukcji producenta pasów do mocowania ładunków "on wie lepiej bo pracuje 10 lat". Tak k*rwa, naciągnął pas rurką, że jak go odpinał to pas wystrzelił jak kusza i mu uciął palec...

Nie jestem w stanie nauczyć tych durni do zapiania pasów! Oni uważają, że nie trzeba zapinać pasów jadąc ciężarówką. Facet zjechał z drogi do rowu. Wyje*ało go z siedzenia i tak przypi*rdolił głową w podsufitkę, że połamał kręgi...

Najtrudniejsza branża świata. Ludzie trzymajcie mnie, bo mi rozwali bebech ze śmiechu. Kierowcą tira nie zostaje się jak masz skończoną astronomię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Kierowcą tira zostaje się jak nie potrafi się robić w życiu k*rwa NIC. Ci goście byli w stanie przyswoić tylko umiejętność kręcenia kółkiem. 80% kierowców ma szkołę podstawową!

A co robią kierowcy ciężarówek każdy kto jeździ widzi. Mają w dupie wszystkich. Zajeżdżanie drogi na autostradach, bo sobie robią wyprzedzanie - wyścigi słoni na tempomatach bo jeden ma 89,5 a drugi 89,7 km/h, więc go wyprzedza bo policzył, że na 10000 km zaoszczędzi cztery minuty. Szeryfowanie na zwężkach i utrudnianie jazdy innym. Opona mu pęknie, to ją pi*rdolnie do lasu w krzaki albo zostawi na środku autostrady, żeby się ktoś na niej rozj*bał.

Włączcie sobie CB i posłuchajcie rozmów kierowców ciężarówek. To jest taki rynsztok, że warszawski furman dostaje opadu szczęki.

Do tego dochodzą kradzieże paliwa. Każdy kierowca tira kradnie paliwo ze swojego samochodu. U nas montuje się dziesiątki zabezpieczeń na auta, żeby nie kradli, ale zawsze jesteśmy krok za nimi! Zawsze znajdą sposób, żeby spuścić. Jak wam tirowiec powie, że nie kradnie to go zapytajcie po ch*j mu plastikowe bańki na pace.

Kolejna rzecz - alkohol. Codziennie rano dymam przez firmę z alkomatem. Muszę k*rwa, nie mam wyjścia! Ci ludzie są nieodpowiedzialni. Jak się zapomnę i ich nie sprawdzę to się napi*rdolą po pracy jak stonka po opryskach. Nie piją w pracy, ale przychodzą w takim stanie, że ja biorę gościa na dmuchawkę o 12 w południe wychodzi wynik złoty dziewięćdziesiąt. Pytam się o co chodzi. On nie pił alkoholu! Gniotę go to mówi - wypił wczoraj 6 mocnych piw. Litrowych. Ale przecież piwo to nie alkohol!
Nie ma tygodnia, żeby nie złapać kierowcy, który przyszedł napi*rdolony do pracy.

U nas tego nie ma bo nasza branża cechuje się tym, że nie śpią w trasie, bo objeżdżają wszystko w jeden dzień pracy, ale co jeszcze robią tirowcy w innych firmach? Zgadzają się na każde zbydlęcenie jakie zaserwuje im pracodawca.

Wymyślono prawo o czasie pracy kierowców, które ma chronić innych przed nich zmęczeniem oraz ich samych przed nimi samymi, a to bydło to prawo łamie, grzebią przy tachografach, kombinują z kartami kierowcy.

Śpią na pakach, leją na koło, srają w krzakach jak zwierzęta, myją się pod kranami na stacjach benzynowych i wpi*rdalają karmę dla psów.
Nie ma takie upodlenia jakiego nie zniosą bo to są po prosty takie prymitywy.

Kierowca to nie jest najcięższy zawód. Kierowca to jest stan umysłu. Oni sami utrudniają sobie ten zawód, bo sami zgadzają się na takie traktowanie!

Na koniec dodam, żeby być sprawiedliwym - znam paru kierowców swoich pracowników, którzy na szczęście są wyjątkami od tego co napisałem. Ale niestety ci prawdziwych fachowców na poziomie można policzyć na palcach może dwóch rąk!

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 155 (181)
poczekalnia

#88351

~Turysta ·
| było | Do ulubionych
Na plaży obok siedzi Janusz 500+ z bandą kaszojadów i pet za petem rzuca w piasek.

Pytam czy zabierze je później ze sobą.

Janusz na to zdziwiony "Nie, a po co?"

Kurtyna...

Jastrzębia Góra

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 118 (158)

Podziel się najśmieszniejszymi historiami na
ANONIMOWE.PL

Piekielni