Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

 

#86975

~SfientaKrofa ·
| Do ulubionych
Pracuję u jubilera.

Właśnie wyszedł ode mnie klient - młody chłopak, bardzo wysoki, lekko przy kości.

Nic nie kupił, bo nie było nic w jego rozmiarze, ale w trakcie rozmowy wyszło, że był wcześniej u konkurencji i tam ekspedientka po zorientowaniu się, że większość rzeczy jest za mała powiedziała mu wprost "Nie mam nic dla pana, jest pan za gruby".

Jak można tak na bezczelnego potraktować drugą osobę? Ten facet nie był gruby, raczej lekko "przy sobie", a rozmiar karku, nadgarstku i palców była raczej wypadków jego wzrostu a nie wagi.

A nawet jeśli by był? Co to kogo obchodzi? Można delikatnie powiedzieć, że po prostu rozmiar nietypowy, nie ma, dziękuję.
Po co robić komuś przykrość w taki sposób, co to daje?

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 73 (77)

#86893

~LadyVader1 ·
| Do ulubionych
Nick nie przypadkowy - jestem astmatykiem-alergikiem, i tak jak każdy z Was, żyję w tej coronarzeczywistości.

Przeczytałam dziś kolejny post o tym jak to ludzie nie noszą maseczek w sklepach, tłumacząc się astmą. I za każdym razem zalewa mnie krew. Mimo, że nie muszę, noszę dla siebie i innych. Od początku epidemii zdarzyło mi się raz, że ostry atak astmy zmusił mnie najpierw do zdjęcia maseczki, a potem zwyczajnie wyjścia z przestrzeni zamkniętej. I proszę wszystkich, którzy się tłumaczą chorobami, których nie mają, niech czasem pomyślą o tych, którzy rzeczywiście chorują.

Bo to serio utrudnia życie. Nie każda praca jest dla Ciebie (u mnie był nawet problem przed samą obroną ze skończeniem studiów, bo astma w tym zawodzie nie jest mile widziana). W moim przypadku, ukochane góry stały się problemem, bo o ile mięśnie dają radę o tyle płuca dają się we znaki żywym ogniem, dosłownie ma się ochotę je wyrwać z siebie, sport też męczy, nie jestem w stanie umyć łazienki, czy posprzątać w klatce trocin, bo najzwyczajniej się duszę.

Ale wiecie, w obecnych czasach to jest jeszcze bardziej uciążliwe, bo utrudnia zwykłą szarą codzienność, bo ja nawet nie mogę pójść teraz do lekarza, nawet gdybym miała płuca wypluć, bo nikt mi pomocy nie udzieli i od razu mnie na zakaźny wyślą. Kiedy kaszlę w pociągu/tramwaju/sklepie, ludzie patrzą jak na trędowatą, bo młoda z tak silnym kaszlem to na bank covid i szpital, a nie włóczy się po mieście, ludzi zaraża. Kiedy dusi mnie od kadzidła, boję się zakaszleć, bo wokół mnóstwo ludzi. W pracy to samo, mimo że ludzie wiedzą że mam astmę, to jak był początek epidemii, który pokrył się u mnie z nasiloną astmą, tylko czekałam, aż odprawią na mnie egzorcyzmy :D

Więc drodzy piekielni, zakładajcie maski i nie mówcie, że ciężko się w nich oddycha - ja ma ten problem nawet bez tego. I wiem, z astmą da się żyć, ale serio to nic przyjemnego i nie zazdrośćcie tym, którzy nie muszą mieć tego dziadostwa na twarzach.

covid-19

Skomentuj (30) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 109 (115)

#86874

~AerieGloris ·
| Do ulubionych
Wiele lat temu otworzyli Aquapark we Wrocławiu. Studiowałam tam i przejeżdżałam autobusem obok i tylko patrzyłam na te rury, bo uwielbiam takie atrakcje i nie mogłam się doczekać, aż będę miała na tyle wolne popołudnie i dodatkowo pieniądze na bilet, aby wejść do Aquaparku. Dotychczas byłam tylko kilka razy ze szkołą w Polkowicach i nie do końca wiedziałam jakie będą zwyczaje w nowym miejscu.

Jest, jakaś sobota, ja studentka oszczędzająca na bilet wstępu pojechałam rowerem. Trochę korzystając z mapy w telefonie, bo jednak trasa rowerowa różniła się od autobusowej.

Zaczęło lać i to bardzo. Całe okulary miałam mokre, a jak już dojechałam na miejsce to weszłam w pierwsze drzwi wejściowe. Oczywiście okulary zaparowane, mokre, ja wyglądam jakbym wskoczyła do basenu w ubraniu. Trochę pusto, ale niedawno otworzyli, może jeszcze sklepy są nie pootwierane, nie wiem nie znam się.
Pytam pani przy kasie czy aquapark to tutaj. Tak tutaj, wykupuje się godzinę, wchodzi na basen, tu jest taki czujnik, bo najpierw się płaci za wejście, potem czujnikiem otwiera bramki i można korzystać z Aquaparku. Ogólnie wytłumaczyła to tak, że jest podstawowa opłata za korzystanie ze zwykłego basenu, a dalej jest wejście do Aquaparku i jest wtedy naliczanie minutowe, bo niektórzy chcą chwilę się pobawić, a potem tylko pływać. Ja to bym chciała skorzystać tylko z Aquaparku, bo po to tu jestem i czy nie ma jakiegoś innego cennika czy wejścia dla korzystających tylko z Aquaparku. Nie, nie ma. Ale plusem jest to, że płaci się za godzinę, ale nie ma naliczonych dodatkowych opłat za każdą minutę więcej, więc można w spokoju się przebrać i wysuszyć włosy.

Nietypowy system, ale trudno...

Każdy, kto był domyśla się, że to tak nie działa. Obok głównego wejścia do Aquaparku jest wejście na basen sportowy i ja nie widząc nic w tej ulewie weszłam akurat na ten basen. Pani dobrze wytłumaczyła reguły, ale zabolało mnie to, że zapytana o inny sposób dostania się do Aquaparku stanowczo stwierdziła, że to jedyne wejście i zwyczajnie mnie oszukała. Zabolało, bo jako biedna studentka bardzo mocno przepłaciłam, a różnica była warta jeden lepszy lub dwa tanie obiady.

Wrocław

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 97 (109)

#86883

(PW) ·
| Do ulubionych
Będzie krótko.

W podwórku budynku, w którym mieszkam znajduje się wiata śmietnikowa z sześcioma kubłami na śmieci. Dlaczego więc, skoro w tej wiacie stoi sześć pustych kubłów, ktoś stawia worek ze śmieciami bezpośrednio przed kubłami, za to przy samym wejściu do wiaty?

zagranica somsiad

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 59 (79)

#86963

(PW) ·
| Do ulubionych
Prowadzę rekrutację do pracy.

W opisie ogłoszenia jest wszystko: miejsce pracy, godziny, dni, wynagrodzenie i zakres obowiązków. Do tego informacja o tym żeby zgłaszały się osoby spełniające 2 podstawowego wymogi i tylko drogą mailową.

Cóż większość osób czyta tylko tytuł. Zadaje pytania na które odpowiedzi są w treści ogłoszenia. Uprzedzając nie jest długie.
Do tego zamiast wysyłać na maila piszą na messengerze, bo ogłoszenie na fb. Tym samym pierwszy punkt rekrutacji zostaje oblany przed startem.

I oczywiście wiele zgłoszeń nie spełnia 2 podstawowych wymogów bez których ich CV nie są dla mnie nic warte.

Także tym, którzy ciągle wylewają żale na brak odpowiedzi i pracy mimo ze wysyłają setki CV polecam czytać ogłoszenia o pracę ze zrozumieniem ;)

facebook

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 106 (122)

#86881

(PW) ·
| Do ulubionych
Piekielnie o RODach.
Dwa lata temu zostaliśmy z mężem szczęśliwymi posiadaczami działki na terenie Rodzinnych Ogródków Działkowych.
Wraz z działeczką otrzymaliśmy regulamin. Jeden z zapisów dotyczył koszenia trawy oraz wykonywania prac hałaśliwych w sobotę do godz. 13, później miała nastać cisza. Jako, że przebywamy tam głównie w weekendy zauważyliśmy, że przepis ten jest całkowicie martwy, ponieważ cały weekend zewsząd było słychać kosiarki, wiertarki, sąsiad na przeciwko notorycznie spawał coś na swojej działce do późnych godzin nocnych.

Nastał w końcu dzień, w którym mój mąż uznał, że najwyższy czas skosić naszą świeżo wyhodowaną trawkę za domem. Jakież było moje zdziwienie, kiedy w 10 sekund od uruchomienia kosiarki pod nasz płot z dzikim lamentem podbiegła Pani prezes wspomnianego RODu. Dostaliście regulamin! Jesteście nowi, możecie tego nie wiedzieć, u nas regulaminu się przestrzega! Mąż nie chcąc wchodzić z Panią w dyskusje, to z natury ugodowy człowiek, kosiarkę wyłączył schował i rozłożył się na leżaczku.
Nie minęło 10 min a sąsiadka obok uruchomiła swoją spalinówkę, za chwilkę kolejny sąsiad biegał z podkaszarką wzdłuż płotu. Co w tym piekielnego? A to, że wszyscy dookoła to starzy działkowicze, znajomi rzeczonej Pani prezes, ich regulamin nie obowiązuje! Pani prezes wylegiwała się na swoim tarasie udając, że nie słyszy.

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 123 (135)

#86972

(PW) ·
| Do ulubionych
Będzie trochę technicznie, wyjaśnienia poniżej. Kupiłem urządzenie, zasilacz awaryjny, akumulator i zainstalowałem. Przy robocie dotknąłem klemy akumulatora i obudowy urządzenia. Poczułem coś dziwnego i postanowiłem zmierzyć napięcia. Wziąłem woltomierze; elektromagnetyczny i magnetoelektryczny. Między zaciskami akumulatora prawidłowe 12V, ale między nimi, a ziemią 98V i 110V (na magnetoelektro). Tak, poraził mnie prąd. Oczywiście między woltomierzami też była różnica (prąd pulsacyjny, ma o wiele większą zdolność rażenia niż stały). Takie urządzenia nazywają się ładowarka-morderca. Kupione legalnie w Polce od polskiej firmy. Sprzęt warty setki czy tysiące i zaoszczędzili kilka złociszy na transformatorze obniżającym, w*ierdalając dzielnik napięcia. 25 lat powinno za to grozić, za usiłowanie morderstwa.

*urządzenia pomiarowe mają różne zasady działania, elektromagneto pokazują wartości skuteczne, magnetoelektro średnie (pomiar napięcia w gniazdku pokazałby zero, bo tyle wynosi średnia z sinusa)
**napięcie elektryczne jest różnicą potencjałów między dwoma punktami, może więc być 1000V i 1001V do ziemi na zaciskach, a między nimi jest 1V, więc jeśli myślisz, że ładowarka do telefonu ma 5V to jest bezpieczna, jesteś w błędzie.

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 68 (74)

#86964

~spicymushroom ·
| Do ulubionych
Czasami zastępuję mamę w sklepie z garniturami dziecięcymi.
Przychodzi Pani około 50-tki, więc pytam czego potrzebuje. W odpowiedzi słyszę, że garnitur, a jakże! Kolejnym pytaniem jest rozmiar/wzrost dziecka. I tutaj Pani z uśmiechem od ucha do ucha wyjmuje komórkę i pokazuje mi... zdjęcie swojego wnuka siedzącego na traktorku.
- O taki jest.
Ja w duchu już śmiech, ale odpowiadam jej profesjonalnie, że nie jestem w stanie stwierdzić po zdjęciu ile wzrostu ma jej wnuczek i zasugerowałam żeby telefonicznie to ustaliła z rodzicami dziecka.
Pani inteligentna inaczej odpowiada:
- To Pani tutaj jeden dzień pracuje, że się Pani nie zna? To ja dziękuję za taką obsługę.

XD.

sklep ludzie debile

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 100 (108)

#86916

~makaronka ·
| Do ulubionych
Naszło mnie dziś na pisanie, więc jeszcze jedna historia, tym razem o piekielnej byłej przyjaciółce.

Moja przyjaciółka zawsze była typem, który skacze z jednego związku w drugi. Gdy miała problemy w jednym związku kończyła go dopiero, gdy poznała kogoś nowego. Samo w sobie mało piekielne, a teraz o tym, czemu jest już byłą przyjaciółką. Podczas gdy ona przeżywała kryzys w swoim związku, ja właśnie poznałam swojego obecnego męża. Przyjaciółce bardzo to nie pasowało, bo nie mogło być tak, że ja jestem szczęśliwa, a ona nie.

Na wszystkie możliwe sposoby próbowała mnie do niego zniechęcić. Pewnego dnia napisała do mnie tajemniczego smsa, żebym o 15 przyszła do restauracji w centrum, bo ma dla mnie niespodziankę. Przywitała mnie szampanem i powiedziała, że chce ze mną świętować zakończenie naszych związków. Myślę sobie, ki czort? Otóż przyjaciółka postanowiła zakończyć swój związek, ale aby nie być samotną w stanie wolnym, wysłała do mojego męża stare zdjęcie, na którym całuję się z moim byłym z podpisem, że właśnie zobaczyła to na mieście.

W ogóle się z tym przede mną nie kryła, bo stwierdziła, że wie, że będę zła, ale jako przyjaciółka musi mnie ratować przede mną samą!

Na szczęście sprawę udało mi się odkręcić i z moim mężem jestem do dziś, a przyjaciółki od tamtej pory nie widziałam.

przyjaciółka

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 205 (217)

#86958

(PW) ·
| Do ulubionych
Remont drogi na odcinku 300 metrów. Ruch na zasadzie wahadła regulowany sygnalizacją świetlną. Moje nieszczęście polega na tym, że wyjeżdżałem z posesji znajdującej się pomiędzy sygnalizatorami i nie wiem jakie światło się świeci.

To znaczy mogę się domyślać, samochody jadą z lewej to miały zielone. Więc chwilę za tym ostatnim jadącym z lewej ruszyłem ja. Nie zdążyłem jednak, bo kierowca stojący wcześniej na czerwonym ruszył i machając rękoma kazał mi cofać. Niestety nie mam jak wjechać na remontowany pas, więc cofam jakieś 50 metrów. Wjeżdżam na czyjś wjazd, pan pozdrawia mnie środkowym palcem i z ogromnym uśmiechem, że wygrał. No i za chwilę sam szukał podjazdu, bo z drugiej strony w międzyczasie musiało zapalić się zielone, a ciężarówce z naczepą i ciągnikowi z dwiema przyczepami nie łatwo się manewruje.

Co pan zyskał? Satysfakcję, że nie dał mi zjechać(zabrakło mi kilku metrów), bo w jego mniemaniu byłem cwaniakiem jadącym na czerwonym? Argument, że z posesji wyjeżdżam? On ma na to wyyebane. Cieszę się, że też miał przyjemność poćwiczyć cofanie.

ulica

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 94 (96)

Podziel się najśmieszniejszymi historiami na
ANONIMOWE.PL

Piekielni