Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

 

#87138

(PW) ·
| Do ulubionych
Od klienta wykonującego remont elewacji.

Żyje sobie na pewnej wsi dwóch rolników. Mają po kilkunasto-hektarowe pola, mniej więcej po sąsiedztwie. Żyli w zgodzie, aż do czasu informacji o tym, iż przez pole jednego z nich przejdzie autostrada.

Ten w skowronkach, bo raz, że odszkodowanie, a dwa w umowie proponują mu, że przez 20 lat dzierżawią teren, a on dostaje część od zapłaty za kilometr od każdego pojazdu, (niech to będzie nawet 0.2 grosza to w miesiącu jedzie naprawdę dużo pojazdów), a potem teren przechodzi na własność autostrady.
Ten już rozpowiada jakimi to Mercedesami się będzie woził itd...

Ale los chciał inaczej.

Badania geologiczne wykazały jakieś cieki wodne i autostrada na nich mogłaby być problematyczna, a przygotowanie takiego terenu 4 krotnie droższe i nie dające gwarancji.

To przesunęli drogę o kilkaset metrów na działkę sąsiada.
Autostrada powstała i jest użytkowana. A sąsiad co miał mieć PEWNY ZYSK walczył w sądach o odszkodowanie, ale nie dostał, bo ziemię ma dalej i może użytkować nawet nie musi szukać dojazdu, bo mieszka po tej samej stronie drogi.

No to mści się na sąsiedzie.

Pozywał do sądu, oskarżał o łapownictwo. A że nic nie dało to regularnie niszczy mu coś w gospodarstwie. Obecnie cały bok stodoły jest pomalowany wyzwiskami.

Niby są sprawy w sądzie, ale ten ma wyroki w du*e.

sąsiedzi

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 102 (114)

#87114

(PW) ·
| Do ulubionych
Mamy nakaz noszenia maseczek w zamkniętych przestrzeniach np. w galeriach handlowych.

Pracuję w jednej z takich galerii i co któryś klient oczywiście maseczki nie ma. Dużo ostatnio słyszałam o tym, że sanepid bądź policja nakładają mandaty na sklepy, w których są obsługiwani klienci bez maseczek. Niektórzy co prawda mówią, że nie mają takiego prawa, ale wolę nie ryzykować - proszę swoich klientów o nakładanie maseczek na twarz.

Od każdego słyszę, że nie mają, przepraszają, twierdzą, że skoro mam pleksę to oni maski mieć nie muszą, albo mój hit - pan stwierdził, że jest anty-zasadowy. Jestem nieugięta - informuję, że w punkcie obsługi muszą zasłaniać usta i nos. I praktycznie każdy kiedy usłyszy tę informację odwraca się na pięcie i odchodzi obrażony.

Od kwietnia jest nakaz zasłaniania nosa i ust, czy ludzie naprawdę nie mogą brać ze sobą tej maseczki jak wychodzą z domu? Już mnie to po prostu męczy. Większość nosi i nie narzeka, ale oczywiście zawsze się ktoś, kto ma wszystko gdzieś. A potem będzie płacz i lament, bo dostałem mandat...

Covid

Skomentuj (27) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 79 (99)

#69024

(PW) ·
| Do ulubionych
Pewna osoba z rodziny mojej drugiej połówki mnie nie lubi. Ot, jak w rodzinie. Normalni ludzie zachowują się wtedy poprawnie: dzień dobry-dzień dobry, kawa, herbata, rozmowa o pogodzie, nieprawdaż?

Otóż owa osoba zażyczyła sobie, żeby podać jej grafik z pracy i godziny, kiedy nie przebywam w domu, bo ona sobie życzy kogoś odwiedzić, a nie ma ochoty mnie widzieć. Tak, mam mówić kiedy będę u siebie w domu. No nie.

Druga połówka zabroniła osobie wstępu na posesję.
Moją odpowiedzą było jedynie, że to szczyt bezczelności i nie zamierzam się tłumaczyć gdzie i kiedy przebywam nikomu oprócz drugiej połówki.

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 136 (142)

#69032

(PW) ·
| Do ulubionych
Krótki wstęp dla niezorientowanych w temacie wspólnot mieszkaniowych.

Aby we wspólnocie zmienić wysokość opłat miesięcznych, musi powstać uchwała na ten temat, muszą w niej zostać wskazane powody zmiany i musi się odbyć głosowanie nad uchwałą. Jeśli więcej niż połowa właścicieli zagłosuje "za", to uchwała przechodzi, jest ważna i należy ją realizować. No chyba że ktoś zaskarży uchwałę, ale to się nie często zdarza i nie o tym tu mowa.

Zarząd wspólnoty w osobie pana Piekielnego, postanowił utworzyć fundusz celowy na sprawę sądową przeciwko pewnej firmie.
Uchwała została stworzona, pan Piekielny żywo zainteresowany tym aby uchwała przeszła (czytaj: ów fundusz powstał), osobiście biegał po mieszkaniach sąsiadów, zbierał ich podpisy na liście pod uchwałą, opowiadał każdemu z osobna jakie to ważne, aby wspólnota miała środki na ten cel. No i fajnie, uchwała przeszła.

Uchwała przegłosowana, ważna, dostarczona do księgowości (czyli do mnie). Księgowość poklikała na kalkulatorku, porysowała w zeszyciku, pomnożyła, podzieliła, poklikała w komputerku i wygenerowała nowe naliczenia. Zgodne z uchwałą, za której przegłosowaniem Piekielny biegał po piętrach i pukał do sąsiadów.

Opisałam ładnie nowe naliczenia, że "Zgodnie z uchwałą numer.. z dnia... powstał fundusz celowy i wysokość opłat miesięcznych w Pani/Pana lokalu wynosi X zł."
Kolega rozniósł wydruki, zadowolenie z dobrze wykonanej pracy już nas ogarnęło, a tu nagle mail "Kto podjął decyzję o takich naliczeniach na taki fundusz?!?!?" od pana Piekielnego. Tak, tego Piekielnego który osobiście zbierał podpisy właścicieli pod tą uchwałą.

Konsternacja, mindfuck, facepalm i co tam komu jeszcze przyjdzie do głowy. Absurd w czystej postaci.

Korciło mnie, oj, okrutnie mnie korciło aby odpowiedzieć na tego maila: "Pan". Ale przełożona pokiwała przecząco paluszkiem i nie odpisałam, przekazałam sprawę wyżej.

Ostatnio się dowiedziałam od jednego z właścicieli w tej wspólnocie, że Piekielny tłumaczy sąsiadom iż księgowość się pomyliła i żeby nie płacili tego funduszu. Że on, Piekielny, zadbał o to, aby ta zła księgowa nie obsługiwała ich wspólnoty. Zadbał, tak, nie obsługuję ich już. I nie jest mi z tego powodu smutno :)

Praca z ludźmi

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 132 (144)

#87150

(PW) ·
| Do ulubionych
Przypomniało mi się po przeczytaniu historii w poczekalni #87144.

Teściowa była w posiadaniu samochodu i jak to z samochodami bywa, czasami trzeba je wymienić. Nowy zakupić, a stary sprzedać albo zezłomować. W tym przypadku dość szybko trafił się kupiec. W Irlandii przerejestrowanie samochodu na innego właściciela odbywa się poprzez wpisanie jego danych na ostatniej stronie tutejszego dowodu rejestracyjnego i podpisanie tego przez obie strony. Następnie dokument należy wysłać do urzędu, który zmieni dane w systemie i nabywcy wyśle nowy dowód rejestracyjny.

Transakcja przebiegła pomyślnie, kupiec ( okazało się, że nawet z naszej mieściny) stwierdził, że akurat koło poczty będzie przejeżdżał to dokumenty wyśle i auto odjechało w siną dal. Po około roku do teściowej przyszedł list z wezwaniem do sądu w sprawie znacznego przekroczenia prędkości zarejestrowanego przez radar i nie uiszczenia opłaty za mandat. Kobieta w szoku, ponieważ nigdy nie przejeżdżała przez miejscowość, w której miała wykroczenie popełnić. Tak, nowy właściciel mimo zapewnień dokumentów nie wysłał i wesoło śmigał autkiem nadal zarejestrowanym na teściową.

Sprawę udało się rozwiązać dzięki uprzejmości lokalnych policjantów, którzy kojarzą mieszkańców naszej wioski. Dzięki naszemu małemu śledztwu odkryliśmy miejsce zamieszkania naszego kupca, aby potwierdzić, że auto stoi u niego na podjeździe, a jeden policjantów zeznał w sądzie, że jakiś czas przed wyżej wspomnianym wykroczeniem zatrzymał jegomościa w sprzedanym samochodzie, również za przekroczenie prędkości ( tutaj akurat było tylko pouczenie).

Wszystko rozeszło się po kościach, a teściowa dostała nauczkę, żeby nie ufać każdemu na swojej drodze.

oszust zagranica

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 141 (157)

#87103

(PW) ·
| Do ulubionych
Wracam wczoraj wieczorem do domu, a na klatce schodowej przed moimi drzwiami stoi obcy mężczyzna. Poprosił o pieniądze, ale mu nie dałem, zresztą u mnie w domu ciężko znaleźć jakąkolwiek gotówkę, gdyż wszędzie płacę kartą. Potem poprosił o coś do jedzenia, ale będąc świeżo po urlopie nie zdążyłem jeszcze pojechać za zakupy, wiec nawet żadnej bułki nie miałem.
Nic ode mnie nie otrzymał.

Z wyglądu był dosyć młody (35-40 lat), nie wyglądał jak menel, bardziej przypominał pracownika fizycznego wracającego z pracy na budowie.

Zamknąłem drzwi, gość zadzwonił do sąsiadów, usłyszałem tylko, że chce jedzenie (nie wiem, co mu sąsiadka przez drzwi powiedziała), ale po chwili krzyknął jej, żeby spie...ła.
Poszedł do kolejnych sąsiadów i za chwilę usłyszałem, żeby sąsiadka udławiła się czymś tam.

Nie znam sytuacji gościa, chociaż wyglądał na takiego, który może iść do pracy, ale odpowiadając w ten sposób, gdzie słyszy go pół bloku na pewno nie dostanie od nikogo jedzenia, bo każdy się wypnie.

PS. Na tyle ile znam sąsiadów, to raczej to są spokojni ludzie i nikt mu brzydko nie powiedział.

bezdomni

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 133 (145)

#87079

(PW) ·
| Do ulubionych
Jadę sobie swoim Czinkłeczento w kolorze blue.
Zbliżam się do skrzyżowania z drogą z pierwszeństwem. Powoli zwalniam i włączam lewy kierunkowskaz. Ustawiam się po lewej stronie SWOJEGO pasa. Zbliżam się do znaku stop a tu ...

Rozpędzona Bejca skręca w moją drogę, ścinając kompletnie zakręt. Mija mnie na milimetry, utrącając przy okazji lusterko w Czinkusiu. Gdybym dojechała do linii to pewnie nie miałabym połowy auta.
Kierowca zatrzymuje się. Wychyla głowę i woła:
"Jak jedziesz kuro yebana!"
Po czym odjeżdża z piskiem opon.

Zamiast na zakupy do centrum handlowego musiałam jechać na szrot po nowe lusterko.

W duchu przeklinałam się, że nie zapamiętałam numerów rejestracyjnych tego debila...

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 152 (166)

#87055

(PW) ·
| Do ulubionych
Wakacje się kończą.

Kąpieliska za chwile zostaną zamknięte.

Krótkie podsumowanie pracy ratowników: mają wywalone. W zeszłym roku widać było na śródlądziu że nie ogarniają. Nowe ekipy, jakieś egzotyczne organizacje, brak doświadczenia.

W tym roku już nawet nie próbują. Przyjść budę postawić flagę wciągnąć. 8h i do domu.
Na stanowisku gra muzyka, niektórzy odsypiają nockę na rzutkach i pasach ratunkowych. Większość z nosami w telefonach.

Zaliczyłem w tym roku kilkanaście różnych kąpielisk i tylko na dwóch tematy były ogarnięte: Dąbrowa Górnicza i Świnoujście. Tam faktycznie robią co do nich należy.
Cała reszta - wyjebongo.

Na pytanie - czemu mocie to w rzyci, pada jedna odpowiedź - mało płaco.

#kąpielisko

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 139 (169)

#87153

~Kminek ·
| Do ulubionych
Na niski peron na stacji w Białymstoku przyjechał niepełnosprawny na ciężkim elektrycznym wózku inwalidzkim. Bez wcześniejszego zgłoszenia przejazdy zamierzał wsiąść do pociągu jadącego w kierunku Warszawy. Jak się niestety okazało winda w którą wyposażony był pociąg okazała się zepsuta. Pomimo licznych prób jej uruchomienia nie udało się jej włączyć. Kierownik pociągu licząc na wyrozumiałość, przeprosił niedoszłego pasażera i powiedział, że niestety nie może go ze sobą zabrać. Ciężkiego elektrycznego wózka nie dało się ręcznie wstawić.

Niestety pasażer na wózku nie był wyrozumiały. Wystosował oficjalną skargę. PKP Intercity zaczęło szukać winnych. Czy ukarano tego co wystawił skład z niesprawną windą, mimo że wcześniej już zgłoszono, że jest ona niesprawna? A może całą winę zrzucono na pasażera, który pojawił się na peronie nie zgłaszając wcześniej przejazdu?

Całą winę zrzucono na kierownika pociągu.

Bo według PKP powinien zgłosić ten fakt dyżurnemu ruchu, a ten powinien wydać polecenie przestawienia składu na drugą krawędź peronową i spróbować użyć windy po drugiej stronie. Taki manewr spowodowałby kilkadziesiąt minut opóźnienia. A to spowodowałoby opóźnienie innych pociągów, na które ludzie się przesiadali. Puenty brak

kolej

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 176 (188)

#87057

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia z tego miesiąca. Może nie z czeluści piekła, ale niestety nastrajająca pesymistycznie względem ludzi. Szukamy pracownika. Praca fizyczna, nie wymagamy doświadczenia, wykształcenia, referencji, CV. W sumie wymagamy pełnoletności, sprawności fizycznej i sumienności. Oczywiście doświadczenie w podobnej pracy mile widziane, samochód i prawo jazdy również.
Wszystko opisane w ogłoszeniu, łącznie z obowiązkami pracownika a jest ich całe trzy. Z czego A i B są codziennie a C od czasu do czasu, średnio dwa razy na miesiąc.
Warunki? Pensja powyżej minimalnej, elastyczny czas pracy ustalany na tydzień do przodu, okres próbny, żeby sprawdzić, czy delikwent(ka) się przykłada, nie pije, nie spóźnia. Adres firmy podany, żeby nie było wątpliwości, gdzie należy przychodzić do pracy.

Kandydatów zgłosiło się pięciu. I tu następuje piekielność właściwa.
Kandydat numer 1 - nie sprawdził, gdzie się znajduje firma, po pytaniu czy będzie dojeżdżał 120 km w jedną stronę rozłączył się bez słowa
Kandydat numer 2 - on pracę ma, ale szuka czegoś bliżej domu, także albo umowa od razu bez żadnych okresów próbnych i warunki lepsze niż ma albo do widzenia, przy zerowym doświadczeniu na tym stanowisku a nawet w tej branży okresu próbnego nie ominiemy, rozłączył się
Kandydat numer 3 - on by tę pracę wziął, ale będzie robił tylko C, bo na tym się zna, A i B uczyć się nie będzie, na pytanie jak to sobie wyobraża stwierdził, że do A i B mogę zatrudnić kogoś innego
Kandydat numer 4 - zerowe doświadczenie, ale chętny, dyspozycyjny zawsze, tydzień próbuję umówić spotkanie w firmie i zawsze coś nie pasuje, a najbardziej sama praca, bo on wolałby coś innego, ale pieniędzy potrzebuje, więc ewentualnie na miesiąc-dwa by się zatrudnił a jak tylko znajdzie coś w swojej branży to znika
Kandydat numer 5 - zadzwonił ze stwierdzeniem "jesteście frajerzy jeśli myślicie, że kogoś znajdziecie" i się rozłączył
Podobno bezrobocie wzrosło.

Edit:
Jakie januszostwo biznesu? Czas elastyczny oznacza, że MY się dostosowujemy do pracownika. Żeby mógł np. pogodzić pracę ze studiami. Ma wyrobić 40 h w tygodniu, ale w dniach i godzinach, jakie mu odpowiadają. Pensja powyżej minimalnej to tutaj 150-200 zł/netto za dzień w zależności od kwalifikacji, czyli jakieś 3000-4000 zł netto miesięcznie. Samochód po to, by dojechał do pracy, żebyśmy nie musieli organizować transportu dla pracownika, bo od przystanku autobusowego do nas trzeba iść jakieś 15 minut. Umowa zlecenie (jeśli student) lub normalna o pracę. Naprawdę takie straszne te warunki?
Obowiązek A - prowadzenie przewodów elektrycznych natynkowo lub podtynkowo, mocowanie obejm do przewodów, rzadko wykonanie podsypki piaskowej pod przewód prowadzony pod ziemią
Obowiązek B - montowanie osprzętu elektrycznego, np. gniazda, lampy, włączniki

rekrutacja

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 159 (183)

Podziel się najśmieszniejszymi historiami na
ANONIMOWE.PL

Piekielni