Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85091

~Niemalekko ·
| Do ulubionych
Moja mama - kobieta-skarb dla takiego drania jak ojciec.

Ojciec w zwyczaju ma "wylane" na mnie i młodszego brata. Jeszcze bardziej wylane ma na mamę, ta z kolei go kocha ponad życie.
Zawsze mówi, że ojciec to miłość jej życia i ma szczęście.
Pozwala mu dosłownie na wszystko, sama urabia ręce po łokcie, biorąc wszystkie nadgodziny, zajmując się domem, nami i wszystkim innym.

On nigdy jej nie pomagał - w niczym. Do tej pory pamiętam jak kiedyś zachciało mu się "pracować" i po trzech godzinach siedzenia w ochronie przy monitorach był tak zmęczony i wściekły, że resztę dnia spędził na kanapie, narzekając, jak on to ciężko pracuje. Co robi na co dzień? Nic. Nie pracuje co najmniej od siedmiu lat.

No, chyba że mowa o wydawaniu ciężko zarobionych przez mamę pieniędzy. Nosi markowe ciuchy, ma drogi zegarek, super samochód kupiony za kredyt (oczywiście kredyt na mamę). Dzień spędza śpiąc do południa, jedząc obiady w restauracjach (chodzi sam), potem jada obiad w domu, wychodzi na golfa, idzie sobie po zakupy, wraca łaskawie do domu i docina matce, manipulując jej humorem.

Wydaje się Wam, że jesteśmy zamożną rodziną? Nic bardziej mylnego. Ledwo wiążemy koniec z końcem. Gdyby nie dobra praca mamy, poszlibyśmy z torbami. Rachunki nigdy nie są płacone na czas i czasami brakuje jedzenia. 70% budżetu rodziny wydaje na siebie ojciec. Ma własną lodówkę na zamek w piwnicy.

Przez cały okres szkoły musiałam jak najszybciej wracać do domu, żeby zająć się bratem. Zostawał z bezrobotnym ojcem, który trzylatka zostawiał zamkniętego w pokoju albo salonie z zabawkami i butelką, przez sześć godzin go nawet nie karmił, nie wspominając o przewijaniu. Oglądał sobie telewizję, grał albo spał czy jadł i ignorował płacz własnego dziecka.

Co na to mama? Broniła go, jak zawsze. Nie da na ojca złego słowa powiedzieć, sama traktuje go jak jakiegoś boga. Wiem, że to jest toksyczna miłość z jej strony i cała jej rodzina się przez to odwróciła, bo sama jest ślepa i nie słucha nikogo.

Przez wiele lat wszyscy próbowali różnymi sposobami przemówić do niej, że ten człowiek ją wykorzystuje. Ale ona jest ślepa. Daje sobą pomiatać, jest szczęśliwa, kiedy oddaje mu wszystkie pieniądze, biega za nim bez przerwy i go rozpieszcza. Nas traktuje ogólnie dobrze i dba o nas - ale jeśli postawić dobro ojca na nasze, to on zawsze u niej wygrywa.

Kiedyś mama była w szpitalu na poważnym zabiegu. Spędziła tam kilkanaście dni. Razem z bratem musieliśmy go błagać, żeby zawiózł nas ją odwiedzić. Któregoś wieczoru było losowanie lotto. Do wygrania były 4 miliony. Mama kazała nam kupić kupony. Siedziałam z bratem w salonie kiedy czytali wyniki.

Nie, nie wygraliśmy, ale postanowiłam, że zrobię z brata jaja i będę udawała, że mamy wygraną. Zaczęłam krzyczeć, udawać, że płaczę, skakać i się drzeć. Brat próbował mi wyrwać kupony, żeby sprawdzić, a ja specjalnie trzymałam je w górze i darłam się, że wygraliśmy piątkę. Nagle coś mnie mocno uderzyło i poleciałam na szafkę. Ojciec wyrwał mi kupony i pyta przerażonego brata, co się stało. Kiedy dowiedział się, że wygraliśmy pieniądze, pobiegł bez słowa na górę. Nawet nie upewnił się, czy to prawda.

Byłam w takim szoku, że nie mogłam się ruszyć. Brat cały zaryczany. Czuję, jak coś ciepłego mi spływa po plecach. Rozcięłam sobie tył głowy o kąt szafki, na którą mnie przewrócił.

Z góry było słychać dziwne dźwięki. Nagle pojawia się ojciec z wielką walizką i po prostu bez słowa wychodzi z domu. Tak po prostu nas zostawił, krwawiącą piętnastoletnią córkę w ciężkim szoku i wyjącego siedmiolatka. Zapakowałam brata na bagażnik w rowerze i pojechaliśmy do dziadków, z którymi nie mieliśmy kontaktu od kilku lat (mieszkali 4 km dalej).

Potem działo się szybko, szpital, policja, pojechaliśmy do mamy. Zaczęła wrzeszczeć, że kłamię. Wymyśliłam sobie to wszystko. Chcę zniszczyć naszą rodzinę. Przez kolejny dzień było pełno dramatów. Zatrzymaliśmy się u dziadków. Ojciec nagle się pojawił i grał przykładnego męża. Wrócił w dniu, kiedy mamę przywieźli ze szpitala. Nie powiedział ani słowa. Tak jakby ta sytuacja nie miała miejsca. A ona przywitała go z otwartymi ramionami. Od trzech lat mieszkamy z bratem z dziadkami. Z ojcem nie mamy już wcale kontaktu, a matka nas odwiedza. Ani razu nie zapytała, czy nie chcemy wrócić. Nie chce słyszeć o żadnym leczeniu, a cała sytuacja dla niej nie istnieje.

Uważa, że ma wspaniałego męża i jest w szczęśliwym związku. Czy to jest ta słynna ślepa miłość czy głupota?

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 280 (430)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…