Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#89488

przez ~Wizuum3 ·
| Do ulubionych
Kierowcy- temat rzeka.

1) Notoryczne nieużywanie kierunkowskazów. Niezależnie czy patrzę na to z perspektywy kierowcy czy pieszego- ja się nie będę domyślać do uja wafla, czy jaśnie pan skręca czy nie skręca! Po to masz ten migacz jełopie, by go używać, nie jest on od parady!!!!!
Zresztą jeszcze skręcanie jak skręcanie, zmiana pasa to hit. Nie zasygnalizuje manewru, ale wpieprza ci się na grubość lakieru przed maskę.

2) Zabawa telefonem.
W dobie uchwytów na telefon to jest jakaś plaga, podczas jazdy to piekielność razy 3, ale stojąc na światłach jak przegląda mi taki/taka fejsbunia i nie kontaktuje z otoczeniem- to krew mnie zalewa. I nawet nie chodzi mi o to, że mi się gdzieś spieszy (bo akurat mam przypadłość chorobliwej punktualności, więc zawsze wychodzę z ogromnym zapasem- właśnie mając na uwadze różne wypadki losowe) ale o sam fakt- prowadząc auto, mnie jako kierowcę ma interesować droga i otoczenie, a nie ekran telefonu! Prowadzę? Nie odczytuję wiadomości! Prowadzę? Nie przeglądam internetu! Jeśli nie mam zestawu bluetooth to nawet nie odbieram!

3) Korki.
Od kiedy korek jest usprawiedliwieniem stania na przejściu dla pieszych? Bądź stania na środku skrzyżowania blokując przejazd? Czy to takie trudne do przetworzenia, że jeśli widzisz korek przed sobą to się nie wciskasz na chama robiąc ten korek jeszcze większy, bo nie stoi już tylko jedna ulica tylko wszyscy wokół? 
Nieeee, bo ON JEDZIE!!

Jako pieszy: nie mam ochoty na lawirowanie między autami na przejściu dla pieszych. Nie wspomnę o tym jaką gimnastykę muszą wyczyniać ludzie z dziećmi w wózku czy niepełnosprawni.
Jako kierowca: nie zbawi mnie postój na czerwonym świetle i nie, nie podjadę, bo a) albo będę musiała stać na przejściu dla pieszych lub  b) zatamuję przejazd. Przestań mi najeżdżać na dupę i trąbić, niczego tym nie osiągniesz.

4) Moje ulubione- ograniczenia prędkości i lewy pas.
Kochani kierowcy ograniczenie prędkości magicznie nie znika jak jedziesz lewym pasem. To nie jest tak, że na prawym jest 50, a na lewym jeszcze +30. Jasne, jak ktoś się wlecze poniżej ograniczenia to jest to irytujące ( dla mnie nie na tyle by trąbić, oślepiać długimi czy podjeżdżać maksymalnie blisko), ale te agresywne wymuszenia w momencie gdy człowiek na ograniczeniu 50 jedzie 60 jest nienormalne.
Wszystkim tak zasuwającym życzę solidnego mandatu, żebyście się wszyscy skichali.

5) Może się coś zmieniło od czasu gdy robiłam prawo jazdy, ale wydaje mi się, że chcąc zmienić pas to JA mam obowiązek upewnić się, że mogę to zrobić i to JA mam się dostosować, a nie kierowca, który sobie jedzie spokojnie pasem, na który chcę wjechać. Skoro tak, to DLACZEGO JAK BOGA KOCHAM DLACZEGO kierowca wpieprza się nagle NA MNIE, zmuszając MNIE do hamowania? Nie, nie wyjeżdża przede mnie, najczęściej jest w połowie mojego auta i nawet nie przyspiesza- ja mam się zdematerializować, bo on chce zmienić pas.
Niestety taka sytuacja powtarza się dosyć często.

6) Skoro już o korkach była mowa..
Może jestem dziwna, ale nie lubię utrudniać ruchu wszystkim dookoła. Jakby nie patrzeć, duże miasto to również dużo aut i jakoś koegzystować trzeba. Dlatego jeśli zdarzy mi się pojechać w nieznany mi rejon i skopać trasę  (tzn. zamiast skręcić w prawo z prawego pasa, ja stoję na tym do skrętu w lewo) to trudno się mówi skręcam w lewo i szukam możliwości zawrócenia. Ewentualnie parkingu by zmienić trasę w nawigacji bezstresowo.
Ale to ja.

Nie ma nic lepszego niż samolub na drodze, który przypomina sobie, że jednak chciał skręcić w prawo, na skrajnym lewym pasie i staje w poprzek wszystkich- zapala się zielone i wszyscy stoją- dopóki się ktoś na prawym nie zlituje, bądź nie zrobi się odpowiednią luka, by delikwent mógł przejechać.
Co ciekawe, tą sytuację zauważyłam powtarzającą się co najmniej dwa razy w tygodniu tylko na tym jednym skrzyżowaniu. Jest to dla mnie zupełnie nielogiczne, bo skręcając w lewo jest naprawdę duży parking, z którego można zawrócić i pojechać już prosto, w ulicę do którego prowadzi skręt w prawo. Jasne wiąże się to że staniem ponownym na światłach, ale za gapiostwo się płaci. W ten sposób za nieuważność jednostki "płacą" wszyscy inni.

7) Olewanie pieszych.
Czemu kierowców tak boli puszczenie pieszego na pasach w miejscu gdzie nie ma świateł?
Przez niektóre takie przejścia nie da się prawie w ogóle przejść, bo można stać w nieskończoność. Ja się wcale nie dziwię, że piesi wpieprzają się na pasy- nie popieram, durne rozwiązanie, ale to kierowcy  traktują tych pieszych jak rzeźby z kamienia przy tych pasach- do olania.
Jeszcze w ciepłe dni (nie upalne, bo to też inna sprawa) to okej dobra, pieszy postoi (chociaż ja właśnie ze względu na własne doświadczenia puszczam zawsze), ale w deszcz, mróz? Mi na łeb nie kapie, zimno mi też nie będzie, a te pół minuty mnie nie zbawi.

8) Niesprawne auta, a konkretnie światła.
*Jazda bez świateł za dnia. No okej, każdemu się może zdarzyć zapomnieć włączyć, bo jest jasno, się nie widzi czy to świeci czy też nie. Ale jak się robi ciemno? Naprawdę nie widzisz, że nic ci nie oświetla drogi?
*Sprawna tylko jedna żarówka (druga najczęściej niemal martwa), ewentualnie dla równowagi w przyrodzie- obie niemal martwe
  *BRAK SPRAWNEGO ŚWIATŁA STOPU!!!!!
  * auta ewidentnie sprowadzane, bez przystosowania do naszych regulacji czyli migacz jest czerwony
Pierwszą rzeczą, którą 15 lat temu uczyli mnie na kursie to sprawdzanie świateł.
Tak ciężko, raz w tygodniu to zrobić, żeby nie stwarzać zagrożenia na drodze dla siebie i innych?

Niby człowiek wie, że wsiadając za kierownicę musi myśleć za siebie i innych- ale im dłużej jeżdżę tym mam coraz większe wrażenie, że niektórzy nie myślą wcale.

Kółko

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 134 (172)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…