Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#79278

(PW) ·
| Do ulubionych
Trudno mi było uwierzyć w historię jaką opowiedział mi ostatnio znajomy, ponieważ jednak nie miał on nigdy skłonności do fantazjowania i koloryzowania rzeczywistości, uznałam ją za autentyczną.

Ów znajomy jest singlem od jakiegoś czasu mieszkającym i pracującym w Czechach - tam prowadzi działalność gospodarczą. Niedawno skontaktował się z nim polski urząd skarbowy w sprawie jego rezydencji podatkowej. Kolega przesłał dokumenty poświadczające opłacanie podatków i składek w kraju nad Wełtawą, a także wykazał, że obowiązki służbowe zmuszają go do przebywania w Czechach niemalże przez cały rok (ważne ze względu na rezydencje podatkową).

W odpowiedzi skarbówka zażądała udokumentowania mieszkania w Czechach oraz informacji jak często znajomy przebywał w Polsce. Nieco zdumiony, ale nie podejrzewając nic złego znajomy przesłał odpowiednie papiery oraz poinformował US, że w Polsce przebywał kilka razy w ciągu świąt czy długich weekendów.

Ponadto przez kilka tygodni przyjeżdżał do Polski na każdy weekend ze względu na stan zdrowia ojca. Z powodu tych wyjaśnień urząd uznał, że centrum interesów życiowych znajomego jest w Polsce, dlatego nie stracił on polskiej rezydencji podatkowej, wyliczył zaległy podatek z odsetkami i nakazał jego zapłatę.

Kolega podparł się porozumiem między naszymi krajami o unikaniu podwójnego opodatkowania jednak skarbówka podtrzymała swoje stanowisko.

Skończyło się na wynajęciu prawnika i próbach udowodnienia, że nie jest się wielbłądem. Pozostaje mieć nadzieję, że cała sytuacja wynika z piekielności tego konkretnego urzędu skarbowego i braku kompetencji osób tam zatrudnionych, a nie faktu, iż państwo polskie zaczyna szukać pieniędzy w absurdalny sposób.

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 246 (252)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…