Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#80463

(PW) ·
| Do ulubionych
Sezon w zasadzie się skończył, obłożenie spadło, nocują w zasadzie prawie wyłącznie osoby, których konie hotelujemy, ot przyjeżdżają sobie popatatajować.

Zatem trzeba zacisnąć zęby i przyjmować wszelkiej maści firmówki...

Cóż rzec - są to z reguły goście piekielni do kwadratu, dlatego też są przez nas określani WKW - Wóda, Kobieta, Womit. Pół biedy, gdy nie do łóżka ;)

Ad meritum.

Nienawidzę smrodu papierosów. Mam do nich nochal, niczym pies do wykrywania narkotyków, dlatego poza miejscami wyznaczonymi, na terenie otwartym i w budynkach, obowiązuje kategoryczny zakaz palenia. Większość się stosuje, mniejszość trzeba upomnieć, jest w miarę.

Wczoraj trafiłem na szczyt szczytów...

Polazłem wieczorem zamknąć stajnię. Niucham - urwał, wali fajkami. Przelot przez budynek - nikogo, a dymem śmierdzi i tak. Coś mnie piknęło, włażę na poddasze, gdzie składowane są wszelkiej maści klamoty oraz potężne ilości słomy - część w balotach, część już luzem. I co? Szanowni państwo, w towarzystwie flaszeczki wina, urządzili sobie zapasy męsko damskie, po których, oczywiście papierosek.

Na słomie, obok słomy, wokół sucha jak wiór słoma. Kilka, urwał, ton słomy!!!

Zabić, nie zabiłem, acz znieważyłem słowami, uznawanymi za obelżywe w sposób wyjątkowo kreatywny, po czym wysłałem do ich szanownej prezesury mail, o jadowtości kobry.

Jak to nazwać - durność nad durnościami?

Chyba rozpiszę konkurs, na najbardziej precyzyjne określenie.

w którym diabeł mówi dobranoc

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 167 (183)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…