Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Monoslad

Zamieszcza historie od: 18 września 2017 - 8:50
Ostatnio: 10 grudnia 2017 - 12:04
  • Historii na głównej: 8 z 8
  • Punktów za historie: 1276
  • Komentarzy: 19
  • Punktów za komentarze: 124
 

#80736

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem dumnym właścicielem krzyżówki agroturystyki z pensjonatem i hotelem dla koni.

Rezerwacje przyjmujemy telefonicznie lub poprzez stronę i wpisujemy w stosowny program, przyjęcia gości dokonuje ta osoba, która aktualnie szwęda się w okolicach "recepcji", za którą służy bar. Przeważnie jest to moja Żona, jednak, jak pisałem powyżej, nie ma monopolu na ich witanie.

I cóż, dzisiaj rano, do głównego budynku, a dokładnie do jadalni, zwabiły mnie w trybie ekspresowym dzikie wrzaski i łomotania.

Włażę i widzę naszych stałych gości - Panią Iksińską oraz Pana Iksińskiego, którzy zioną w siebie nawzajem huraganowym ogniem.

Gdzie palec diabła?

Każde z nich, niezależnie od siebie i w tajemnicy przed drugim, przyjechało z "osobą towarzyszącą"...

za linią przed którą zawracają bociany

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 123 (151)

#80674

(PW) ·
| Do ulubionych
Przy okazji dzisiejszego Święta, odwiedziłem miasto, w którym się urodziłem, wychowałem i, na moje szczęście, przesłużyłem ponad połowę wojskowego życia.

Po spotkaniu z kolegami, tak jak i ja weteranami i emerytami, oraz pozostającymi w czynnej, poszliśmy coś zjeść do restauracji i pogadać o dawnych czasach.

Wychodząc, napotkaliśmy naszą już wówczas trzyosobową grupą, pięciu młodzieńców, którzy odziani w bluzy z wzorami, nawiązującymi do najlepszych tradycji wojskowych, orły i temu podobne symbole, darli mordy na całą ulicę, ewidentnie pijani.

Kolega nie wytrzymał, posłał im wiąchę naprawdę soczystą, typu: "masz orła na bluzie, to się zachowuj" w odpowiedzi poleciały teksty typu : "ty k...o", "zaj..ć ci?", k, ch itp. itd.

Dlaczego aż tak bardzo mnie to bulwersuje?

Wszyscy trzej byliśmy w mundurach...

ulica

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 192 (216)

#80596

(PW) ·
| Do ulubionych
W środowy wczesny wieczór, wracałem w moje knieje, po wizycie u szanownych przodków.

Pada, ciemno, szosa niezbyt dobra, przez las i dość kreda, o statusie drogi powiatowej. I jak to oczywiście bywa w takich sytuacjach - laczek... Wiadomo przecież, iż gumy nigdy, absolutnie nigdy nie złapie się w słoneczny dzień przy parkingu, tylko podczas wieczornej ulewy w lesie...

Zatrzymałem auto dosyć pechowo, bo za ślepym zakrętem. Niestety nie mogłem jechać już dalej, ponieważ podróżowałem terenówką, gdzie opony mają bardzo wysoki profil i już guma złaziła z felgi, co zobaczyłem, wychylając łeb przez okno.

Cóż, kamizelka, trójkąt i światło ostrzegawcze wystawione przed zakrętem i działam.

Minęło mnie kilka aut z naprzeciwka, a w pewnym momencie hamując i trąbiąc, ominął mnie gość, nadjeżdżający z tyłu. Wygramolił się z auta i drze paszczę, niczym lew, "Ty Chu, Ku". Pytam człowieka, o co dym - jechać dalej nie mogę, odblask i lampa ustawione przed zakrętem, więc czego chce?

- Ty chu, ku, jaka lampa, jaki trójkąt?

- No przed zakrętem przecież!

- Co ty mi tu piertenteges, zabiłbym się, ty ku chu!!!

Zmroziło mnie. Poszedłem za ten zakręt i co?

Oczywiście - jakiś sukinsyn gwizdnął pieprzony sprzęt zabezpieczający miejsce zdarzenia...

Zastrzelić, to mało.

droga

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 172 (186)

#80463

(PW) ·
| Do ulubionych
Sezon w zasadzie się skończył, obłożenie spadło, nocują w zasadzie prawie wyłącznie osoby, których konie hotelujemy, ot przyjeżdżają sobie popatatajować.

Zatem trzeba zacisnąć zęby i przyjmować wszelkiej maści firmówki...

Cóż rzec - są to z reguły goście piekielni do kwadratu, dlatego też są przez nas określani WKW - Wóda, Kobieta, Womit. Pół biedy, gdy nie do łóżka ;)

Ad meritum.

Nienawidzę smrodu papierosów. Mam do nich nochal, niczym pies do wykrywania narkotyków, dlatego poza miejscami wyznaczonymi, na terenie otwartym i w budynkach, obowiązuje kategoryczny zakaz palenia. Większość się stosuje, mniejszość trzeba upomnieć, jest w miarę.

Wczoraj trafiłem na szczyt szczytów...

Polazłem wieczorem zamknąć stajnię. Niucham - urwał, wali fajkami. Przelot przez budynek - nikogo, a dymem śmierdzi i tak. Coś mnie piknęło, włażę na poddasze, gdzie składowane są wszelkiej maści klamoty oraz potężne ilości słomy - część w balotach, część już luzem. I co? Szanowni państwo, w towarzystwie flaszeczki wina, urządzili sobie zapasy męsko damskie, po których, oczywiście papierosek.

Na słomie, obok słomy, wokół sucha jak wiór słoma. Kilka, urwał, ton słomy!!!

Zabić, nie zabiłem, acz znieważyłem słowami, uznawanymi za obelżywe w sposób wyjątkowo kreatywny, po czym wysłałem do ich szanownej prezesury mail, o jadowtości kobry.

Jak to nazwać - durność nad durnościami?

Chyba rozpiszę konkurs, na najbardziej precyzyjne określenie.

w którym diabeł mówi dobranoc

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 167 (183)

#80313

(PW) ·
| Do ulubionych
Musiałem wychynąć z mej kniei i zawitać w piątek w mieście wojewódzkim, aby urzędasom wszelkiej maści dostarczyć kolejne pół tony kwitów.

Pogoda koszmarna, leje, wieje, huczy.

Jadę sobie zwykłą, jednopasmową ulicą. Zakręt i ostry spadek.

Z przeciwnej strony auta omijają coś na jezdni, wjeżdżąjąc na mój pas ruchu, trąbiąc i migając długimi.

Zbliżywszy się, dostrzegłem, iż owa przeszkoda, to nie "coś", a "ktoś" - kompletnie pijany menel, siedzący na środku pasa, nie wiedzący o Bożym świecie i rzeczywistości.

Zatrzymałem się i wraz z innym kierowcą, wzięliśmy opoja pod pachy i odholowaliśmy na chodnik.


I teraz clou - na chodniku stało sobie pod parasolami kilka osób i z zaciekawieniem obserwowało, co się wydarzy - czy ktoś tego lumpa w szarówce i ulewie rozjedzie, czy może sam się ocknie.

Ludzie potrafią zachowywać się jak ścierwa...

ulica

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 124 (144)

#80316

(PW) ·
| Do ulubionych
Przeczytałem kilka historii o poszukiwaniu pracy. Pozwolę sobie zatem opisać, jak wygląda to z drugiej strony.

Poszukiwałem stajennych / robotników rolnych. Warunki: zakwaterowanie w dwuosobowym pokoju z łazienką, pełne wyżywienie, umowa o pracę, netto 3200 plus premia uznaniowa.

W ogłoszeniu dokładnie opisany zakres obowiązków, jak i wymagań wobec kandydatów.

I cóż? Chciałoby się rzec - dupa.

Mniej więcej połowa nie posiadała uprawnień do kierowania ciągnikiem.

"Panie, ale to ja tam mam MIESZKAĆ???" Nie - zakwaterowanie i wyżywienie, by się szanowny pan mógł po lanczu położyć i odbyć sjestę.

"Ale ja się boję koni" - prawdziwy hit, gdy odpowiada się na ogłoszenie w stylu "Stajennego zatrudnię".

Kilka osób wybranych, dotarły trzy.

Pan nr 1 niesłychanie się oburzył na bezwzględny zakaz palenia w budynkach i miejscach innych niż wyznaczone.

Pan nr 2 stwierdził, że on jednak w takim smrodzie pracował nie będzie... No niestety - koń, krowa, czy inna żywina, ma to do siebie, że stawia klocki w ściółkę, którą należy usuwać i umieszczać w wielce specjalistycznym miejscu, jakie fachowo zwie się kupą gnoju.

Z trójki ostał się jeden. Po kilku dniach "pojechał do dziewczyny" i nie wrócił...

W efekcie uruchomionych kontaktów, zatrudniłem byłego więźnia, który po nastu latach w puszce szukał sobie nowego miejsca na ziemi i za dach nad głową oraz wikt, gotów był wręcz krzyczeć z radości oraz Białorusina, jaki całe życie, za parę groszy tyrał w sowchozie...

Zatem, mimo iż nieszczególnie przepadam za propagandą sukcesu rodem z TVP, na własnej skórze przekonałem się, iż faktycznie, z pracownikami łatwo nie jest.

tam gdzie bociany zawracają

Skomentuj (29) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 129 (157)

#80143

(PW) ·
| Do ulubionych
O odpowiedzialności zbiorowej i dlaczego jest tak podła.

Mój Ojciec, lat 70. Oficer MO i Policji, gdzie dosłużył się stopnia inspektora. Kryminalny, z wieloma odznaczeniami, który całe swoje życie służył Polsce i Polakom, polując na najgorszych sukinsynów, jacy podnosili rękę na współobywateli. Medale, nagrody, pochwały. Naprawdę wspaniała kariera.

I teraz okazuje się, że państwo, któremu całe swoje życie służył, dla którego nadstawiał własną głowę, napluło mu w twarz i odbiera środki do życia, pozbawiając go wysłużonej emerytury, rzucając w zamian ochłap w postaci nieco więcej niż dwa tysiące złotych brutto.

Dlaczego? Czy był esbekiem, sługą czerwonych kacyków? Nie - skończył sławne Legionowo, najlepszą w Polsce uczelnię, która, obok wszelkiej maści esbeków, szkoliła oficerów MO - kryminalnych, kryminologów, taktyków.

I teraz zadajmy sobie proste pytanie - czy żołnierze, policjanci, którzy obecnie służą Polsce, mogą być pewni swego dalszego losu? Tego, że jakaś kolejna władza nie uzna ich za niegodnych i nie pozbawi tego, na co z państwem się umówili, wkładając mundur?

Czy jakaś władza, nie uzna, że Monoślad, który służył zbrodniczym reżimom Kwaśniewskiego i Komorowskiego, ciemiężył narody, biorąc udział w misjach, także jest ostatnim parszywcem, niegodnym emerytury?

Czy to jest zachęta dla ludzi, którzy myślą o mundurze?

Osobiście wątpię...

PS. Ojciec podsumował: "Jeden Kaczyński dał mi medal, drugi zabiera emeryturę, dziwna rodzina”.

Edytka: Poczytałem komentarze i dochodzę do wniosku, iż źle wyłuszczyłem sedno problemu, skupiając się na jednostkowym przypadku jednej z najbliższych mi osób.

Zmierzam do czegoś innego.

Do tego, że nie wolno wrzucać wszystkich do jednego wora, bo świat nie jest czarnobiały, a pełen szarości. Umieszczanie funkcjonariusza, który polował na morderców, gwałcicieli i podobnych (staruszek siedział w WZ właśnie) w jednej szufladzie z ludźmi, którzy ubili Popiełuszkę, to cholernie grube nieporozumienie. To jedna kwestia.

Druga to złamanie umowy, którą, gdy my, mundurowi, zawieramy z naszym państwem, przysięgając służyć mu swoim życiem i z tego obowiązku się wywiązujemy, oczekujemy, by i państwo ze swej części umowy się wywiązało.

Co do wysokości emerytur mundurowych, napiszę tak. Przesłużyłem (wliczając oczywiście SO), dwadzieścia sześć lat. Jako misjonarz spędziłem na wojnie łącznie pięć lat. Udało mi się nie zapłacić krwią, natomiast mojemu krajowi oddałem małżeństwo i życie osobiste. Dlatego właśnie oczekuję, by mimo szacunku dla codziennego trudu ludzi we fabrykach itp., otrzymać jednak zaopatrzenie znacząco wyższe.

A jeśli ktoś twierdzi, że nie zasługujemy, to zapraszam na wycieczkę choćby do Syrii czy Afgana.

I uprzedzam teksty "sam się prosiłeś na misje" - polecam określenie: "być wyznaczonym na ochotnika".

Polska. Niestety...

Skomentuj (127) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 235 (341)

#80101

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem dumnym posiadaczem czegoś z pogranicza pensjonatu i agroturystyki, połączonego z hotelem dla koni.

Cisza, głusza, do cywilizacji daleko, wkoło lasy i jeziora. Sielanka.

Jak to w podobnych przybytkach bywa, zwierzaków mnóstwo - konie (tak własne, jak i klientów), lamy, kura, kaczka, drób (mimo że do szosy na Ostrołękę daleko) i oczywiście psy.

Psy duże, socjalizowane, w stosunku do ludzi bardzo przyjazne, jednak słabo tolerujące obce, poza naprawdę małymi pieskami. Dlatego zasada jest prosta - goście, jeśli chcą przyjechać z psami, to wyłącznie szczekusie, typu końcówka od mopa i inne chachichuhaha. Info wisi na stronie.

Dzwonią państwo. Z pieskami? Tak. Państwo wiedzą, że tylko małe? Tak.

Zaliczka wpłacona, oznaczonego dnia przyjeżdżają Państwo busem, z którego radośnie wyładowują z dwoma... wilczarzami irlandzkimi.

gdzie bociany zawracają.

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 134 (144)

1