Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#80898

(PW) ·
| Do ulubionych
Rok temu pracowałam 'wakacyjnie' z koleżanką w Holandii. Agencję wybrałyśmy fatalną, źle traktowali pracowników, pracy, a co za tym idzie pieniędzy było mało (aczkolwiek wiem, że to nie jest nic nadzwyczajnego w tym kraju). Jedynym plusem było to, że wysokość opłat za mieszkanie zależało od zarobków (niska pensja = niski czynsz). I o mieszkaniu będzie, a raczej o współlokatorach.

Przenieśli nas do mieszkania, które na początku dzieliłyśmy z mocno imprezową ekipą (disco polo wiecznie na full, dużo alkoholu i zioła). Z początku była to para w okolicach późnej trzydziestki, jedna dosyć spokojna dziewczyna i ON. Areczek, na oko 40-letni alkoholik, który z każdej pracy wylatywał, miał problemy z higieną i bardzo, ale to bardzo podobała mu się moja koleżanka.

Po jakimś czasie para 'wymieniła' się na dwie bardzo fajne niepijące dziewczyny. I zaczęły się schody.
Areczek uznał się za samca alfę (w mieszkaniu poza nim było 5 dziewczyn). Po pierwsze nie miał się z kim napić czy napalić, poza tym kobietami przecież trzeba pomiatać. Kobiety muszą mu posprzątać, wyprać, ugotować... (Niestety to pierwsze naprawdę robiłyśmy, bo się nie dało). Kiedy śmiałam pójść pod prysznic przed Areczkiem nastąpiła wielka obraza majestatu, w wyniku której Areczek zakręcił mi ciepłą wodę (było upalne lato, nawet nie zauważyłam). Miał też dosyć obrzydliwy zwyczaj oglądania porno na tablecie w kuchni i dogadzania sobie w spodniach. Odliczałyśmy dni do jego urlopu, a tymczasem rodzynek stawał się coraz gorszy.

1. Pewnego dnia pracowałam z nim w sortowni śmieci. Praca wbrew pozorom fajna (trzecia w moim rankingu tych, które wykonywałam w życiu;p), Ale...
- śmieci jak to śmieci. Głównie budowlane, jednak zdarzały się różne rzeczy. Byłam tam jedyną kobietą, więc chłopcy stojący na początku taśmy dla mnie układali na niej misie albo gazety dla panów. Wszytko w formie żartu. Areczek też chciał dołączyć do zabawy. Tyle, że on rzucał we mnie pluszakami. Raz dostałam w nos tak mocno, że polała się krew (mam pewną wadę genetyczną i niewiele mi trzeba). Marokański szef zbył sprawę.

Szef olał też sytuację, kiedy Areczek chciał mi pomóc oczyścić się z kurzu po pracy (ja naiwna myślałam, że mu głupio) i dosłownie mnie przedmuchał. Próbował mi wsadzić między uda końcówkę węża od takiej 'dmuchającej' maszyny (czyściliśmy się czymś, co wyglądało trochę jak suszarki na basenach). Wszystko przy szefie, który zdawał się tego nie zauważyć, dziwne, bo widzieli to pozostali, jeden z chłopaków nawet wziął Areczka na stronę. Później był miły przez parę dni.

2. Generalnie nakryłam go przyciskającego do ściany moją koleżankę i powtarzającego coś w stylu 'co mi teraz zrobisz'. Jedyne co mogłam zrobić to zacząć krzyczeć. Narobiłam szumu, zablefowałam, że zadzwoniłam na policję już*. Gość się wystraszył, trochę powyklinał i poszedł do siebie.
Koleżanka mi później opowiadała, że zwróciła mu uwagę na nieumytą patelnię, której używał. W odpowiedzi zaproponował 'wylizanie jej patelni'.

Największa piekielnością wykazało się biuro. Otóż zgłosiłyśmy to, opisałyśmy sytuację i to jak się wcześniej zachowywał itd. Miałyśmy nadzieję, że zmienią mu mieszkanie, zwłaszcza, że z innego domku został wcześniej wyrzucony. Nie. Od jednej z dziewczyn dowiedziałam się, że wrócił. Na szczęście już nas nie było.


*Nie myślałam racjonalnie, szczerze mówiąc nawet nie do końca pamiętam tę sytuację. Chciałam po prostu odwrócić jego uwagę, spróbować zawiadomić inne dziewczyny (które nagle ogłuchły, czemu w sumie się nie dziwię), szczerze mówiąc nie wiem. Teraz wydaje mi się, że powinnam go zdzielić patelnią czy coś w ten deseń:D chociaż obawiam się, że mogłabym sobie ostatecznie zaszkodzić ;p


Edit: przedstawiłam światopogląd Areczka. Żadna z nas broń boże nie prała mu brudnych majtek ani rosołku nie robiła (gorzej jak sobie brał sam). Sprzątałyśmy przestrzenie wspólne po nim. Małą piekielnością ze strony jednej z dziewczyn było czyszczenie zlewu jego szczoteczką do zębów.

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 95 (121)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…