Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#81905

(PW) ·
| Do ulubionych
Czekam ostatnio na znajomą. Stoję przy przejściu podziemnym, parę metrów ode mnie siedzi jakaś babka i sprzedaje tulipany, rozłożyła je płasko na ziemi. Przychodzi jakaś para z pieskiem, był wielkości mniej więcej buldoga francuskiego.

Para stanęła parę metrów od babki i o czymś rozmawia, psiak grzecznie usiadł obok nich.

Nagle babka zaczęła wołać psa. Na początku on nic. Potem woła coraz nachalniej, a w końcu wyciąga rękę udając, że coś w niej ma dla psiaka.

Pies się w końcu poddał i podszedł do niej, był na rozciąganej smyczy, niezablokowanej, gdy zobaczył, że nic tak naprawdę dla niego nie ma, nasikał jej na jeden z bukietów.

Babka zaczęła się wydzierać, wtedy właściciele zauważyli odejście psa. Krzyczała, że mają oddać jej pieniądze, że w ogóle nie pilnują psa, tyle szkód jej narobił itd.

Para trochę zmieszana, najwyraźniej nigdy wcześniej mu się nie zdarzyło takie coś. Chcieli jej oddać za bukiet (ceniła sobie 15zł za, na oko jakieś 6-7 tulipanów).

Ale oczywiście musiałam się wtrącić. Powiedziałam, że to raczej jej wina, po co wołała na siłę do siebie obcego psa.

Odgrażała się policją, ale zaczęła zbliżać się straż miejska i baba szybko się zmyła. Nie wiem, czy można tam handlować kwiatami, czy miała inny powód, ważne, że skończyła swój cyrk.

Oceńcie sami, kto był piekielny, ale według mnie tylko ta baba.

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 175 (199)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…