Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#82555

(PW) ·
| Do ulubionych
Mieszkam w bloku o dość cienkich ścianach, ale mam to szczęście, że sąsiedzi dość cisi. Ostatnio jednym urodziło się dziecko, płacze w dzień i w nocy, ale nauczyłam się spać z zatyczkami i wstawanie o piątej do pracy mi niestraszne. Przecież matka nie powie niemowlakowi, że ma przestać płakać.

Niestety, ostatnio trochę się pochorowałam (na zewnątrz ciepło, w środku klima, padło pół biura). Posiedziałam trochę na L4, a jak stanęłam na nogi, wróciłam do pracy. Ale po chorobie przypałętał mi się kaszel. Taki suchy, męczący, za dnia tylko troszkę pokasływałam, najgorszy stawał się wieczorem – syropy i tabletki nie mogły nic na to poradzić, lekarz stwierdził, że musi mi wszystko zejść z oskrzeli, no trudno. Każdego wieczora kładłam się, modląc się o to, żeby jak najszybciej zasnąć i przy okazji się nie udusić. Męczyłam się okropnie, poirytowana i wściekła, bo, wstając o piątej do pracy, udawało mi się zasnąć o północy, czasem o pierwszej.

Drugiego wieczora zjawiła się sąsiadka, ta od dziecka. Z żądaniem, żebym przestała kaszleć, bo ona nie może uśpić dziecka, a jak już uśpi, to jej budzę. A jak nie, to wzywa policję za zakłócanie ciszy nocnej i miru domowego.

Aha.

maDka

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 213 (221)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…