Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#59837

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Los chciał, że jestem matką chrzestną pewnego pociesznego i rezolutnego 8-letniego smyka (nazwijmy Go [P]iotrek), a co za tym idzie mnie również czeka przeprawa przez komunijne szaleństwo.
Sytuację mam nieco utrudnioną, gdyż - jak już niektórym czytelnikom piekielnych wiadomo - mieszkam za granicą, więc już sam przylot w tym okresie jest niemałym wydatkiem nie mówiąc już o prezencie.

Jakiś czas temu zadzwoniłam do mamy mojego komunisty, tak swoją drogą niezbyt lubianej w rodzinie żony mojego kuzyna, żeby ustalić kilka szczegółów związanych z uroczystością i przy okazji podpytać o prezent. Przygwoździło mnie nieco, gdy usłyszałam od Marty (imię zmienione), że Piotruś chciałby dostać telefon komórkowy, przy czym marzy mu się taki dosyć ambitny, moim skromnym zdaniem, model jakim jest Samsung Galaxy S5 (wydatek rzędu ok 3000zł z tego co mi wiadomo, a więc generalnie nie mały, przynajmniej jak na moją kieszeń).
W tym miejscu dodam, że nie jestem zwolenniczką komunijnego prezentowego wariactwa, jako że wychowana zostałam w przekonaniu, iż I Komunia Święta powinna być przede wszystkim wartościowym przeżyciem duchowym, nie materialnym.

No ale nic to, myślę – temat jest jeszcze do ogarnięcia, posprawdzam ceny, poszperam po e-bayach i innych allegrach – a nuż wyszukam jakiś wypasiony telefon w przyzwoitej cenie, żeby uniknąć ewentualnych rozczarowań, a młodego podpytam jeszcze osobiście, może akurat wpadnie mu do głowy jakiś mniej obciążający kieszeń pomysł.
Jak pomyślałam tak zrobiłam. I oto jak mniej więcej wyglądała rozmowa z moim chrześniakiem:

[J]a: (...) to słyszałam, że marzy Ci się Samsung S5 Piotrusiu. A wiesz, że to bardzo drogi telefon (i tu mój wywód na temat tego, że mogą go ukraść, że to może jednak nie jest najlepszy prezent dla chłopca w 2 klasie podstawówki itp itd) może wolałbyś coś innego...?

[P] (ściszonym głosem): Wiesz co ciociu... tylko nie mów mamie, że Ci powiedziałem ale ja chciałem rower, takiego BMXa jak ma Kuba [kolega], ale mama powiedziała, że wszyscy dostają na Komunię rowery i że ja mam dostać coś lepszego niż wszyscy, a poza tym ciocia jest za granicą to ma dużo pieniążków i może kupić taki telefon (...) No i wujek [chrzestny, też z zagranicy] ma mi kupić kłada, ale ja nie chcę, bo się boję tym jeździć (...)

Nie chcielibyście widzieć mojej miny jak młody skończył mówić. Jak już odzyskałam głos w gardle, to maksymalnie spokojnie - za to z diablikami w oczach i chęcią pochowania piekielnej mamuśki żywcem – z premedytacją zadałam takie nieco podchwytliwe pytanie, spodziewając się dokładnie takiej odpowiedzi, jaką otrzymałam.
(wybaczcie, ale musiałam wykorzystać dziecięcą naiwność i dobre chęci mojego chrześniaka - wiem, niezbyt ładnie z mojej strony:/)

[J] (z udawaną dezaprobatą): I co ty byś mój biedaku zrobił z takim niechcianym prezentem, co...?

[P]: No bo mama powiedziała, że ona by sobie ten telefon wtedy wzięła, bo przecież ja takiego nie potrzebuję, a poza tym w szkole by mi pewnie ukradli.

Wystarczyło. Pożegnałam się, „uściskałam i wycałowałam” młodego zapewniając, że dostanie taki prezent, jaki sobie wymarzył. Do tej pory nie mogę wyjść z podziwu jakim cudem można mieć taki tupet jaki ma Marta. Nie rozmawiałam z nią od tamtej pory i nie powiem, żebym miała na to ochotę. Za kilka dni ciąg dalszy - nie mogę się doczekać.

I Komunia

Skomentuj (98) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 1260 (1320)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…