Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
O Miłej Pani z PKP.

Wracałam wczoraj do domu. Jazda autobusem, przesiadka na pociąg. Przez złe warunki pogodowe autobus ma prawie godzinne opóźnienie, nie zdążyłam na wcześniejszy pociąg, a i obawy są, że na kolejny nie zdążę i godzina bimbania na dworcu. Trochę przez to wszystko poddenerwowana wchodzę na dworzec, ale uśmiech losu – zero kolejki do kas, dwa okienka otwarte, jedna pani obsługuje, a druga to moja Miła Pani [MP] z PKP. Podchodzę w celu jak najszybszego zakupu biletu, bo 7 minut mi zostało.

[Ja]: Dzień dobry.
Nic. Myślę nie usłyszała, ki czort?
[Ja]: Dzień dobry!
Ponawiam próbę, ale znowu nic. W takim razie głośno i wyraźnie mówię:
[Ja]: Bilet studencki do mojego miasta na teraz.
[MP]: O dżizas, nie widzi, że czytam?
Zatkało mnie na sekundę, ale tak trochę niepewnie zagajam
[Ja]: Myślałam, że pani tutaj sprzedaje bilety...
[MP]: A pani jak czyta, to pracuje? Nie lubię jak mi ktoś przerywa kiedy czytam.

Na taką siłę argumentów nie miałam nic do powiedzenia. Sprzedaż biletu obyła się bez dalszych komplikacji, chociaż przezornie sprawdziłam, czy bilet na pewno dobrze wystawiony. Strzeżonego... no!

PKP

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 482 (544)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…