Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#68508

~Bestatter ·
| Do ulubionych
Jestem wspólnikiem w Domu Pogrzebowym. Jako tym raczej osiadły, w weekendy i noce sam biorę dyżury - szpital czy też osoba prywatna na infolinię zgłasza zgon, wówczas z pracownikiem lub wspólnikiem jedziemy, odbieramy i zawozimy osobę zmarłą do naszej chłodni.

Zwyczajowo, po dotarciu na miejsce, bierzemy z auta sprzęt (nosze, formularze, rękawiczki, jeśli trzeba kombinezony, maski itp), zamykamy kabinę, zaś auto pozostawiamy z otwartą klapą do przestrzeni ładunkowej, w której przewozi się zmarłych. Robimy tak dlatego, by uniknąć sytuacji, w której trzeba odstawić nosze z delikwentem na ziemię i manewrować z klapą.

Dodam, iż widok naszych aut (opisanych "Dom Pogrzebowy XYZ"), budzi różne reakcje - od żarcików w stylu "mam nadzieję że nie po mnie", po zdrowaśki starszych osób, jak i wyzwiska, typu: "jak możecie trupojady pod dom mi podjeżdżać" (cytat).

Dzisiaj podjechaliśmy pod blok, auto przy klatce, procedura standard. Wychodzimy z domu, taszcząc zmarłego na noszach, zapłakana rodzina, jednak wszystko sprawnie. Chcemy stawiać nosze, a tam na "pace", wyrzucona zawartość wiadra na śmieci! Kosmos...

Aby nie stawiać noszy na ziemi, cztery piętra w górę do mieszkania (nosze nie mieściły się do windy - standard), powrót, sprzątanie auta, cztery piętra w dół. Na szczęście rodzina zmarłego przyjęła wytłumaczenie, iż ktoś nam te śmieci do auta wrzucił.

Po takiej akcji, naprawdę traci się wiarę w ludzkość...

Dodam, iż przestrzeń transportowa jest odkażana po każdym transporcie, obowiązuje bezwzględna czystość, toteż teraz czeka mnie popołudnie spędzone na rozmontowaniu mechanizmów elementów ruchomych i wyczyszczenie z resztek cieczy, jakie wypłynęły ze śmieci...

Wilelkopolska

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 240 (254)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…