Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany
Głównie czytam Piekielnych, ale nie chcę być tylko pasożytem, więc dodam coś od siebie.

Postaram się, aby wstęp był krótki, rzeczowy. Pracuję z ludźmi, którzy są rozstawieni w różnych miejscach. Szef przekazuje kto ma gdzie iść, gdzie stanąć. Często robi to w biegu, prosząć żeby osoba A przekazała osobie B informacje. Zaczęła u nas pracować koleżanka, która okazuje się mieć pretensję do wszystkich o wszystko. Nazwijmy koleżankę Misia.

Akcja właściwa. Podchodzi do mnie szef i mówi:
- Ty i Misia będziecie teraz "tutaj" stać razem, ale o godzinie XX Misia idzie "tam", a ty zostajesz sama.

Widzę plecy Misi, która idzie powolutku w jakimś kierunku, ogólnie nadal jest "tutaj", po prostu zamiast stać - chodzi. Chodzi wahadłowo: kilkanaście kroków w jedną i kilkanaście kroków w drugą stronę. Nie jest daleko, więc wołam:
- Misia, szef powiedział, że o XX idziesz "tam".
No cóż, nie odwraca się, zero reakcji, pewnie nie usłyszyła, to powiem jak zawróci. Zawróciła, podeszła kilka kroków, ja do niej też podeszłam i powtarzam, a ona na mnie naskakuje i słyszę monolog w stylu:
-Po co moi to piąty raz mówisz?! Już mówiłaś, szef mówił. Rozumiem co się do mnie mówi. Przecież Cię słyszałam!
- Ale jak nie reagujesz to skąd mam wiedzieć... - Nie skończyłam zdania, bo przerwała mi słowami:
- Dobra, skończ już drążyć temat, słyszałam i nie musisz mi nic więcej mówić.

No, ładny wybuch, myślę sobie, ale ok nic niebędę mówić. Po jakimś czasie zaczyna nazrekać mi, że szef jej powiedział, że coś robi nie tak. Widziałam jak pracuje i uznałam, że szef ma rację. Rozwinąć myśli mi nie dane było, bo Misia podeszła do klienta, więc pomyślałam sobie, że dziewczyna ma zły dzień, jest podenerwowana, więc spokojnie jej coś poradzę. Jest w pracy trzeci albo czwarty raz. Postaram się zrobić to delikatnie z zaznaczeniem, że nie chcę jej gnębić, a pomóc. Misia skończyła, więc podchodzę do niej i zaczynam rozmowę:
- Misia słuchaj... (tu też nagle mi przerywa)
-Przecież już ci mówiłam że słyszałam! Po co znowu zaczynasz ten temat?!
Tu zgłupiałam, jednak nadal spokojnie staram się do niej coś powiedzieć, ale nie daje mi dojść do słowa. W końcu udaje mi się wcisnąć, że nie chcę jej mówić o tym co było 15 minut temu, tylko doradzić, pomóc.
Ona odwraca się do mnie i mówi :
- No, to mów! Słucham!
Pewnie nie raz słyszeliście "słucham" powiedziane w taki sposób, że oznacza "mów sobie co masz powiedzieć, ja wiem swoje". To było dokładnie takie "słucham". Tu moja cierpliwość się skończyła, bo ja chcę jej coś poradzić, ona mnie atakuje słowotokiem. No, Misia, nie tym tonem do mnie. Nie, to nie. Z taką osobą nie będę rozmawiać. Gdy się zdenerwowałam i poszłam usłyszałam, że zachowuję się jak dziecko i nie można ze mną normalnie porozmawiać. Jestem kłótliwą osobą.

Zastanawiam się nadal. Rzeczywiście jestem kłótliwa i niewyrozumiała, czy jednak ze mną wszystko jest ok, a to jej reakcje były nietypowe? Jestem ciekawa co o tym sądzicie.

Praca

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -6 (82)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…