Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#76321

(PW) ·
| Do ulubionych
Internetowy sklep z elektroniką, z nazwą owocu.

Przeglądając smartwatche zobaczyłam fajny, przeceniony z 350 na 230. Co ważne, tylko kolor "fioletowo-srebrny", inne kolory promocją nie były objęte. Zamówiłam więc ten promocyjny kolor i model. Na drugi dzień dzwoni do mnie pan z obsługi klienta, że niestety nie mają już tego koloru i czy mogą zamienić na ten sam model w innym kolorze.
- No, tylko że z tego co się orientuję, to inne kolory nie są na promocji.
- Ma pani rację. Ale jako że nasz błąd, możemy pani dać specjalny upust. Na prawie identyczny zegarek.
- Czyli czym się różnią?
- Specyfikacja ta sama, tylko kolor inny.
- Czyli?
- Srebrny fiolet. On kosztuje 389 zł, ale dla pani będzie cena 250. To co, zmienić w zamówieniu? - Bądź co bądź 20 zł różnicy to niedużo, ale jednak tutaj zapaliła mi się lampka ostrzegawcza, a że byłam w drodze do dentysty, nie miałam jak sprawdzić tych zegarków.
- Wie pan co, proszę mi na mail przesłać link do tego smartwacha, porównam, sprawdzę i dam znać. Teraz to niestety nie jest możliwe.
- Dobrze, dziękuję, do usłyszenia.

Rozmowa miła, konsultant kulturalny. Po sprawdzeniu tych smartwatchy - faktycznie niczym się nie różnią, to dlaczego do cholery mam płacić 20 zł więcej. Porównałam zatem kod producenta aby zapytać wujka gie o radę. Kod obu zegarków ten sam. Tylko wiecie, szwajcarska firma, nazwa koloru po angielsku i suma summarum miałabym zapłacić 20 złotych więcej tylko dlatego, że ktoś przetłumaczył kolor drugiego zegarka i wystawił nie jako fioletowo-srebrny, a srebrny fiolet.

Kolejnego dnia dzwonię na infolinię w celu wytłumaczenia, po początkowym mieszaniu się w informacjach. Konsultant przyznaje, że tak w sumie to mam zapłacić 20 zł więcej za ten sam model w inaczej przetłumaczonej nazwie.
- Czy pan siebie słyszy? I rozumie absurd tej sytuacji?
...chwila ciszy
- Oczywiście, wie pani co, osoba, która do pani wczoraj dzwoniła musiała popełnić błąd. Zegarek będzie nawet jutro i w cenie 230 zł.
- Bardzo mnie to cieszy, dziękuję za pomoc i sprostowanie sytuacji.

Szczerze samo to byłabym w stanie przełknąć i zwalić na świąteczne zamieszanie. Ale historia się nie kończy.

Odebrałam zegarek, szczęśliwa. Wyglądał na fabrycznie zapakowany, więc biorę. O dziwo, pierwsze co to wzięłam się za czytanie instrukcji. W instrukcji jest napisane, aby przed pierwszym włączeniem podłączyć do ładowania przez ZAŁĄCZONY KABEL. Patrzę do pudełka, kabla USB brak... Sprawdzam w internecie, wszyscy recenzenci piszą o kablu, na stronie producenta w zestawie kabel, na stronie, z której kupowałam brak tej informacji. Okej, może moja wina, nie doczytałam i oni nie dają, ale zadzwoniłam na infolinię, aby się upewnić. Konsultant oczywiście potwierdza, że w zestawie jest kabel.
Dzwonię ponownie, tym razem do działu reklamacji, pani przyjmuje reklamację - prośbę o wydanie kabla. Dzisiaj dostaję odpowiedź z działu reklamacji - oni na stronie nie mają informacji o kablu, więc czego chce. Generalnie w tonie "wypchaj się". Odpisuję zatem, że na stronie ich może i tej informacji nie ma, ale na stronie producenta jest, poza tym na ich infolinii potwierdzono, że kabel jest w zestawie.

Ale nerwy mi już puściły, zadzwoniłam więc raz jeszcze na infolinię - nagrywając rozmowę, podczas której konsultant potwierdził "że w zestawie jest zegarek i kabel USB". Na opakowaniu smartwatcha doczytałam nawet tę informację. Wkurzona napisałam jeszcze jednego maila z załączeniem zdjęcia pudełka i pytaniem, czy dalej będą mi wciskać kit, czy po prostu to jest u nich standard, że części zestawów po prostu znikają.

Niecierpliwie czekam na odpowiedź.

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 250 (264)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…