Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#76560

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia Meszuger coś mi przypomniała. W historii Autorki upierdliwy klient był w komentarzach podejrzewany o konszachty ze skarbówką. Prosi, błaga, nalega, by coś kupić, nawet może być bez paragonu, byle już teraz natychmiast, a chwile później - cyk i mandacik. Rozumiem, ze skarbówka powinna czyhać na łotrów robiących państwo, a przy okazji nas wszystkich, w bambuko, jednak prowokowanie przez urzędników takich sytuacji uważam za sku..ysyństwo.

Koleżanka prowadzi mały osiedlowy warzywniak. Zna niemal wszystkich swoich klientów, więc każda nowa twarz wzbudza jej zainteresowanie i czujność. Ostatnio kręciły się u niej dwie panie. W sklepie pusto, koleżanka pyta, czy coś podać. Nie, one się rozglądają. Ok. Weszła jakaś stała klienta, która widząc, że tamte babki nie kupują, podeszła do lady i zaczęła prosić o konkretne towary, przy okazji gawędziła ze sprzedawczynią.

Wtedy jedna z pań chwyciła czosnek i mówi:
- To ja tu tylko ten czosnek biorę i kładę tu pani za niego dwa złote, bo widzę tu ma Pani klientkę, która dużo zakupów robi, nie będę tyle czekać, nie trzeba paragonu.
Jak powiedziała, tak zrobiła, cyk dwa złote na ladę i dzida z tą drugą ze sklepu.
- Halo, halo - krzyczy koleżanka. Ja jednak muszę to nabić na kasę i wydać paragon.
- Ale to tylko czosnek, a ja nie mam czasu!
Proszę Pani, za tylko pietruszkę i tylko ziemniaki też wydaję paragon, proszę poczekać.
- To nie, ja dziękuję, nie będę czekać, żeby tylko czosnek kupić. - Pani odłożyła warzywo, wzięła swoje dwa złote i obie z fochem wyszły.

Koleżanka dowiedziała się później, że panie próbowały tej sztuczki jeszcze na kilku osiedlowych sprzedawcach.

uslugi skarbówka

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 180 (192)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…