Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#78664

(PW) ·
| Do ulubionych
Będzie dosyć krótko, może nie dla wszystkich piekielnie, jednak mnie opisane poniżej zjawisko przeraża.

Mój ojciec od 10 lat (od nowości) serwisował samochód w jednym punkcie w stolicy. Wszystko było dokładnie sprawdzane, nie można było się do niczego przyczepić. Akurat zbliżał się termin przeglądu, a udaliśmy się na tydzień na działkę. Chcąc nie chcąc samochód trzeba było odstawić do najbliższej Stacji Kontroli Pojazdów.

Nastał ten dzień, w którym tata pojawił się przed w/w budynkiem wraz z autem. Przy rozmowie z "szefem" SKP tata stwierdził, że mu się spieszy i zapytał czy długo będzie musiał czekać. Pan zrobił maślane oczka i głosem pełnym zdziwienia powiedział: "Taaaaaak? To zapraszam do "biura".

Potem wszystko trwało 3(!) minuty. Ów pan pobrał opłatę 99 złotych (stała stawka za przegląd), wbił w dowód rejestracyjny pieczątkę i skończył swoją robotę. Jedyne co zrobił przy aucie to spisał stan licznika. Żadnego sprawdzania hamulców, płynów, korozji etc.

I wyobraźcie sobie - przyjeżdża 30-letni gruchot, który sypie się z każdej strony. Normalnie nie mógłby zostać dopuszczony do ruchu, lecz w tej, jakby nie patrzeć, "wiejskiej" SKP każde auto może pozytywnie przejść przegląd. Nieważne, że nie zdąży wyhamować albo rozpadnie się przy prędkości autostradowej. Ważne aby zarobić i się nie narobić.

Stacja Kontroli Pojazdów Radzymin

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 144 (184)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…