Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#81569

(PW) ·
| Do ulubionych
Kilka lat temu, pracowałam w xero.
Mieliśmy na zapleczu tak zwaną "gilotynę", taką wielką maszynę z obciążonym ostrzem, którym się przecinało całe ryzy papieru.
Gilotyna - grat z Jugosławii była nieco humorzasta, ale działała. Do czasu oczywiście, bo w końcu usterka przydarzyła się w złym momencie i jedna z pracownic straciła palce.

Właśnie w tamtym czasie odchodziłam z pracy, nie tylko z powodu gilotyny z czkawką, ale wiem, że właściciel obiecał kupić nową maszynę, jeżeli to będzie możliwe to taką, która nie śniła o złotych czasach terroru Jakobińskiego.

Tydzień temu po raz pierwszy od odejścia z pracy miałam okazję wstąpić na stare śmieci. Co się okazało? Lokal przeszedł gruntowny remont, jest tam teraz kawiarnia, kanapa dla klientów i maszyna wydająca numerki, są nowe blaty, oklejone cegiełkami z gipsu, cała rzesza nowych, uśmiechniętych pracowników - studentów, ekspozytor z kalendarzami (idealne na prezent!), same miłe piękne i nowe rzeczy.

Muszę przyznać że poczułam się obco, trochę niekomfortowo nawet, jakoś tak panicznie szukałam czy wśród pracowników nie mignie znana twarz, może jakiś stary kolega?
I nagle usłyszałam znajomy świergot i zaraz po nim huk.

Oczywiście.

Gilotyna z Jugosławii.

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 120 (144)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…