Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#82959

(PW) ·
| Do ulubionych
Jedziemy autem przez jedną z bardziej uczęszczanych dróg w pd. Polsce (darmowa alternatywa dla autostrady). Nagle mąż, siedzący za kierownicą, odbija w lewo, po czym staje w zatoczce. "Widziałaś to?". Szczerze mówiąc nie, gmerałam torebce. Ale mąż mówi, że coś mu mignęło, kątem oka zauważył chyba jakąś sylwetkę. "Tym" okazała się być drobniuteńka staruszka, 140 cm wzrostu, na oko jakieś 40 kg żywej wagi, ubrana od stóp do głów pod kolor asfaltu. Wełniane kapcie, ażurowy pulower, wszystko biedne, ale schludne. Tyle, że pani szła prawie środkiem pasa, dwupasmową drogą bez pobocza, w dodatku była ewidentnie zagubiona.

Opowiedziała nam o wnukach, dzieciach, ale nie wiedziała gdzie jest, ani którędy do domu. Dostała polarowy koc z bagażnika, mąż zadzwonił na 112. Patrol przyjechał błyskawicznie, policjant poznał panią, delikatnie zaprowadził do radiowozu żeby odwieźć ją do domu.

Co w tym piekielnego? Pani mówiła, że wyszła z domu po obiedzie, przed zmrokiem. A była 3:30 w nocy. Czyli staruszka musiała się tak błąkać godzinami. Był przełom września i października, temperatura w nocy ok. 8 stopni, zdążyłam zmarznąć w bluzie przed przyjazdem patrolu, mimo znacznie solidniejszej warstwy izolującego tłuszczyku.

I nikt wcześniej się nie zatrzymał.

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 216 (238)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…