Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#83151

~Roman115 ·
| Do ulubionych
Jestem żonaty od ponad 10 lat. Panuje u nas standardowy, normalny model rodziny, czyli ja zarabiam, a żona zajmuje się domem i ma nieograniczony dostęp do pieniędzy. Prowadzę dobrze prosperującą działalność, niczego nam nie brakuje, toteż żona nigdy nie musiała pracować zarobkowo. Nie chciała nawet, gdyż wolała zajmować się domem. System ten działał przez lata bez zarzutu, do czasu aż żona zachorowała...

Trafiła w internecie na jakąś grupę pseudo-feministek i zaraziła się ich ideologią. Gdy choroba się rozwinęła, dowiedziałem się, że jestem tyranem, sprawcą przemocy ekonomicznej, że traktuję ją jak służącą i takie tam standardowe gadki tych niezrównoważonych kobiet.

Zaznaczam raz jeszcze, że żona zawsze miała pełną swobodę, mogła robić, co chciała, nigdy w żaden sposób jej nie ograniczałem ani nie kontrolowałem, nie wydzielałem jej pieniędzy, miała swoją kartę i nieograniczony dostęp, a każdą większą decyzję (np. zakup samochodu) podejmowaliśmy wspólnie.

Po namowach swoich mądrych inaczej nowych koleżanek, poszła do pracy do sklepu, gdzie siedzi 12 godzin dziennie i zarabia 1800 zł. To nie problem, skoro chce, to niech pracuje.

Problemem jest to, że na każdym kroku jestem traktowany jak wróg. Od dłuższego czasu nie rozmawiamy normalnie, warczy na mnie, jest niemiła, chamska, opryskliwa i w każdej sytuacji stara się udowodnić swoją wyższość nade mną i ogólnie nad całym męskim gatunkiem.

Próbowałem wszystkiego i tracę nadzieję, że uda się żonę wyleczyć.

małżeństwo feministki

Skomentuj (77) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 75 (233)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…