Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#83384

(PW) ·
| Do ulubionych
Przypomniało mi się czytając historię o madce, której dziecko musi mieć dwie drzemki.

W lipcu jakoś mój facet poprosił mnie, czy nie chciałabym spotkać się z żoną jego kolegi, która to żona niedawno urodziła, są oboje na emigracji od niedawna, nikogo nie znają, może chciałabym się zaprzyjaźnić itp. Podobno potrzeba mi było babskiego towarzystwa ;P

Myślę sobie, że spoko. W końcu znajomi mojego faceta muszą być fajni, prawda? Nope.

Mój spotkał się z tym kolegą pod ich domem i poszli w sobie tylko znanym kierunku, mnie zostawiając, bo miałam wejść na górę na babskie ploty. Trochę już to było dziwne, ale dlaczego, to miałam się przekonać za kilka minut, jak już zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi mieszkania.

Otworzyła mi dziewczyna i natychmiast pobiegła do dziecka, przepraszając w biegu i mówiąc, żebym się rozgościła. To, jaki smród mnie uderzył, to aż trudno opisać. Chciałam uciekać. Mieszanka zapachu brudnych pieluch, niewietrzonego mieszkania, środków czyszczących typu cif i domestos oraz przypalonego, jak się okazało, posiłku w kuchni.

No ale wchodzę i się "rozgaszczam", nie oceniajmy pochopnie.

Mieszkanie "lśni", bo rzeczywiście jest czyszczone, ale okna są wszystkie zamknięte. Dodatkowo, wszystkie palniki w kuchni były rozgrzane do maksimum, gdzieniegdzie widziałam małe grzejniki podłączone do prądu. Takie stare farelki, zapewne przywiezione z Polski. Były chyba trzy, każda w innym pokoju.

I ten ryk dziecka. To nie było płakanie, to było wręcz wycie połączone ze skomleniem. Widać było, że dzieciakowi coś jest. Jego matka, kiedy do niej podeszłam akurat go przewijała. Pod kocykiem. Mały miał dodatkowo czapkę na główce i coś co przypominało gruby sweterek.

Dziewczyna cały czas trajkotała przy tym niesamowicie. A że jej ciężko, że są tutaj od kilku miesięcy, że wszystko sama ogarnia (albo raczej nie ogarnia), że mały taki nieposłuszny bo ciągle płacze, że oczywiście powinnam umyć ręce zanim go wezmę, że musi pieluchy wywalać tylko dwa razy w tygodniu (nie mamy śmietników, materiał na osobną historię).

W międzyczasie cała spocona ledwo dzieciaka przewinęła, bo mały naprawdę wył i się wyrywał. Ja też cała spocona, patrzę na nią i na niego, szkoda mi się ich zrobiło. Chciałam sobie dać spokój, ale jak usłyszałam, że przecież w tym kraju to straszne mrozy panują (mieliśmy lipiec, upały po 40 stopni przez kilka tygodni), to nie wytrzymałam. Najpierw szukałam ukrytej kamery, potem pomyślałam że laska jest jakaś po prostu nienormalna. Ciągle się bała, że jej się synek przeziębi.

I tak biadoli i biadoli, ale na szczęście musiała pójść do toalety, więc postanowiłam wziąć małego na balkon. I wyobraźcie sobie, że dziecko ucichło momentalnie. I chyba ta nagła cisza spowodowała niepokój w uszach maDki, bo dość szybko przybiegła i jak na mnie nie ryknie, że co ja robię, że jej syna próbuję przeziębić! Kiedy mały znalazł się znowu w mieszkaniu, płacz zaczął się od nowa.

Pomyślałam, że nie będę uczestniczyć w tym cyrku ani chwili dłużej i zadzwoniłam do mojego faceta, aby przyszli z powrotem. Byli w ciągu 10 minut, bo siedzieli niedaleko w jakiejś knajpie.

Ja w tym czasie chłodno pożegnałam się z maDką i zeszłam na dół. Chciałam opowiedzieć chłopakom, ale mąż maDki przerwał mi mówiąc, że chyba wie o co chodzi. On sobie zupełnie z tym nie radzi i dochodzi do wniosku, że ona ma jakieś zmiany w mózgu po porodzie.
Szkoda się go nam zrobiło, ale w tej sytuacji nie wiedzieliśmy co mamy robić. Laska ewidentnie krzywdzi dziecko, ale go przecież nie bije ani nie głodzi. Za to prawie nie pozwala się ojcu zbliżać do dziecka, zanim się nie umyje, bo "przychodząc z pracy jest siedliskiem zarazków no i jest cały zimny". Musi się wygrzać pod prysznicem, żeby jak bierze dziecko na ręce, to przytulać go do ciepłego ciała. Inaczej się przeziębi. Dziecko, nie ojciec.

Widać było, że ojciec widzi problem, więc postanowiliśmy się nie wtrącać. Z tego co słyszałam później, mały trafił do szpitala. Ojciec nie wytrzymał i wypłakał się pielęgniarkom. Podobno coś w tej sprawie zrobiły, ale szczegółów nie znam.

Skomentuj (43) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 166 (174)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…