Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#83810

~Atakietam ·
| Do ulubionych
Ja - samo zło.

Wyszłam sobie dzisiaj ciut świt na spacer z moją sunią. A tu, jak spod ziemi, pojawił się nagle miniaturowy york, biegał luzem, bez smyczy. Przy moim kundlu wyglądał rasowo i słodko. Właściciela zauważyłam dopiero po chwili, wyłonił się zza bloków.

York był dość natarczywy. Nie dał się odgonić od mojej suni, która ma właśnie cieczkę. Rzecz normalna. Gdyby jednak był na smyczy, rozdzielenie psów nie byłoby żadnym problemem (mój psiak miał smycz).

Właściciel miniaturki był jeszcze daleko, a rozochocony york coraz bardziej nieznośny. Wpadłam wtedy na szatański plan. Zaczęłam biec. Suczka radośnie ruszyła za mną, bo kocha jak razem biegamy. Piesek ruszył radośnie za suczką. Nie wiem co zrobił wspomniany wyżej właściciel, bo nie zamierzałam się oglądać.

Biegliśmy tak przez jakiś czas, zatrzymaliśmy się dopiero na innym osiedlu. Wtedy się obejrzałam. Okazało się, że właściciel wcale radośnie za nami nie biegł. Biegł machając, żebym się zatrzymała i nie wyglądał na zachwyconego.

Poczekałam na niego, nadal delikatnie odganiając jego psa (malutkie to to było, nie chciałam go skrzywdzić). Na pytania zdyszanego pana odpowiedziałam, że owszem, mam suczkę i że tak, ona ma cieczkę. Dodałam, że chciałam tylko, żeby pan się trochę przebiegł. Dlaczego? Bo psy wyprowadza się na smyczy!

Następnym razem zwiejemy mu dalej :)

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 204 (226)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…