Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84570

~MotoFan ·
| Do ulubionych
Historia #84555 przypomniała mi moje perypetie ze strażą miejską.

Posiadam 3 samochody (służbowy i dwa prywatne).

Służbowy wykorzystywany jedynie w czasie pracy oraz do dojazdów i powrotów.

Drugi z pojazdów wykorzystywany jest na co dzień.

Trzeci pojazd większą ilość czasu stoi. Jest to pojazd, który spełnia wszelkie kryteria do rejestracji jako pojazd zabytkowy, jednak zarejestrowany jest jako zwykły pojazd. Samochód jest odrestaurowany i co tu dużo mówić, zadbany (dla zainteresowanych shelby gt500 - jeden z pierwszych egzemplarzy).


Na co dzień samochody stoją na podziemnym parkingu dla mieszkańców (monitoring, ochrona, bramki wjazdowe). Nie można narzekać na deficyt miejsc, bo pomimo dużego bloku, zawsze są wolne miejsca.

Przeszkadzało to jednak jednemu z sąsiadów, który usilnie chciał się samochodu pozbyć. W końcu zjawił się u mnie strażnik miejski z nakazem usunięcia pojazdu w terminie 14dni, albo zostanie odholowany na parking policyjny.

Tłumaczenie podstaw prawnych "strażnikowi wiejskiemu" nie przynosiły skutków, więc po szybkiej interwencji u komendanta, sprawa została załatwiona pozytywnie.

Jakiś czas nacieszyłem się spokojem, aż nie wyjechałem służbowo do innej siedziby firmy na dwa tygodnie. Tyle czasu wystarczyło, by po powrocie nie zastać mojego samochodu.

Szybki telefon na policję i sprawa rozwiązała się błyskawicznie. Pojazd został odholowany na parking strzeżony, a pojazd został zabrany jako uszkodzony i stwarzający zagrożenie?

Po przyjedzie na parking, pojazd był w takim stanie, jakby przetrwał zamieszki we Francji.. No, może nie był spalony, ale wybite szyby, przebite opony, brak tablicy rejestracyjnej, wgniecenie w drzwiach i masce i kilka inny zniszczeń wewnątrz pojazdu. Ogólnie jak to zobaczyłem, to prawie rozpłakałem się jak dziecko.

Nie przedłużając dalej, sprawa się rypła szybko. Monitoring zewnętrzny, ukryte kamery w pojeździe szybko wykazały sprawcę. I chociaż sąsiad założył kaptur tak, że twarzy nie było widać, tak po zniszczeniu wrócił do swojego mieszkania, przy czym kamery również są na piętrach i w windzie, więc znalezienie sprawcy nie było problemem.

Dla sąsiada sprawa zakończyła się w sądzie. Żeby pokryć koszta napraw + spadek wartości pojazdu spowodowany uszkodzeniami, sąsiadowi zlicytowali mieszkanie (na mój wniosek, po niespełna roku bez jakiejkolwiek spłaty i jeszcze wartość nie została w pełni pokryta).

A wszystko przez to, że sąsiadowi nie chciało się chodzić dalej, jak 10-15m dalej do windy. Co śmieszne, sam tworzył gospodarstwo domowe składające się z 4 osób, gdzie każdy miał swój własny pojazd, a wspomniany sąsiad dwa ;)


Na tę chwilę pojazd zamknięty jest w zabezpieczonym garażu (nie mam zamiaru więcej ryzykować).

Wcześniej pojazd stał gdzie stał, bo uznałem, że wcześniej wspomniane zabezpieczenia + 3 ukryte kamery w samochodzie (w tym jedna skierowana na twarz kierowcy) i dwa nadajniki gps w pełni wystarczą do zapewnienia bezpieczeństwa mojego pojazdu.

Straż miejska parking policyjny zniszczenie pojazd sąsiedzi policja

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 164 (218)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…