Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84662

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Dziś chciałem poruszyć temat ludzkiego niemyślenia, głupoty i nadmiernej wiary w elektronikę samochodową. Mam na myśli jazdę na światłach dziennych i tylnych przeciwmgielnych.

1. DK 10, kierunek Szczecin. Mgła ogranicza widoczność do 150-200 metrów. Średnio co trzeci pojazd jadący w stronę Bydgoszczy ma włączone tylko światła do jazdy dziennej. Pół biedy jeśli to są fabryczne światła, gorzej jeśli to "Janusz" z g*wno ledami za 5 zł z marketu. Takim nawet nie błyskam drogowymi, bo idioci myślą, że policja gdzieś stoi.

2. Ten sam dzień, co w pierwszej historii. Mgła ograniczająca widoczność, jadę ok. 70-75 km/h. Na nawigacji widzę zbliżające się zabudowania, dlatego przerywam pracę tempomatu i hamuję silnikiem. Do dzisiaj się cieszę, że wtedy zacząłem zwalniać. Dlaczego? Bo na wlocie do miasteczka był korek, a na jego końcu stało białe auto (!!!) na światłach do jazdy dziennej. We mgle ledwo widoczne!!! Dobrze, że w takich miejscach mgła ustępuje i widoczność zwiększyła się do ok. 200-250 metrów. Zdążyłem wyhamować te 40 ton wagi. Oczywiście nie mogłem darować sobie klaksonu, a po zatrzymaniu postanowiłem wysiąść do [K]ierowcy:

J- Kolego, włącz światła.
K- Mam włączone.
J- Tak, światła do jazdy dziennej, które świecą ci tylko z przodu. Gdybyś teraz stał w korku poza miastem, wjechałbym ci w tyłek, bo jesteś kompletnie niewidoczny.
K- Jak to, światła mi się świecą.
J- Wyjdź i zobacz sam (kierowca wysiadł i spojrzał).
K- O ku*de, przecież mam włącznik na "auto".
J- Elektronika nie zawsze "odczyta", że widoczność się pogorszyła. Trzeba być tego świadomym i czasem przekręcić włącznik samodzielnie.
K- Nie wiedziałem tego, dzięki za pomoc.

Kierowa włączył światła mijania :)

3. DK 24, kierunek Pniewy. Kierowca osobówki przede mną w deszczu jedzie na włączonym świetle przeciwmgielnym tylnym. Jego światło mnie mocno nie oślepiało, ale po 60 km jazdy za nim, wzrok mi się potwornie zmęczył. Błyskanie długimi, żeby wyłączył te światło nic nie dało.

4. Ostatnia sytuacja. Czy ja byłem w niej piekielny? Autostrada A1, między Kowalem, a Włocławkiem w kierunku Gdańska. Pada ulewny deszcz, wycieraczki pracują na przedostatnim zakresie. Jadę z prędkością 70km/h, zbliżam się do innej ciężarówki. Włączam lewy kierunkowskaz i patrzę w lusterko. Nikogo nie widzę, więc zaczynam zjeżdżać na lewy pas. W tym momencie słyszę klakson i ktoś mi błyska drogowymi. Co się okazało? Bardzo wolno wyprzedzało mnie białe auto osobowe jadące na światłach do jazdy dziennej, tzw. g*wno ledach. W strugach wody pryskającej z pod moich opon, było kompletnie niewidoczne!!! Oczywiście od razu wróciłem na swój pas, żeby kierowca mógł kontynuować manewr wyprzedzania.

Ludzie, myślcie za kierownicą. Elektronika nie ma wam zastąpić mózgu, a jedynie pomóc w codziennym życiu. W opadach deszcze, we mgle przekręcajcie te cholerne przełączniki na światła mijania, a przeciwmgielnych tylnych używajcie przy naprawdę dużej mgle.

DK10 DK24 A1

Skomentuj (32) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 107 (125)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…