Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84761

~1311m ·
| Do ulubionych
Mieszkam w bloku w pewnym większym mieście - konkretnie na parterze, przed moim oknem znajduje się plac zabaw i ławki (które są okupowane przez madki i emerytki przez 16h dziennie). Całe blokowisko jest monitorowane (ważna informacja, sami zobaczycie, czemu).

Co ważne dla historii, przy wyjściu ode mnie z bloku jest chodnik, za nim ławki i plac zabaw, z prawej strony, ok. 8 m dalej, schody i kolejny przecinający chodnik kawałek zieleni, okupowany przez psy i ich właścicieli; z kolei w lewą stronę od klatki, jakieś max 3 m, parking, ulica i śmietniki.

Pewnego słonecznego dnia, tuż przed godziną 14, wyszłam z moim psem na szybki spacer przed pracą.
Ławki i plac zabaw okupowany od godziny 8 rano. Nieważne, że w samym cieniu temperatura kosmicznie wysoka.

Idę z psem jak zwykle na krótkiej smyczy (pies 15 kg, sięgający do kolan, kundelek, ale dość silny) - czemu na krótkiej? Bo dzieci grają w piłkę, a mój pies również lubi piłki i wszelkiego rodzaju zabawę, więc mógłby skoczyć na dziecko, robiąc mu krzywdę - jak wspominałam, ma trochę siły.

Przechodzimy, idziemy na teren z trawą, pies się załatwia, szybki powrót do domu - i co widzę? W moją stronę leci niespełna dwuletnie dziecko (skąd to wiem? bo jego wspaniała madka jest jedną z najgłośniejszych na ławce, a z racji mieszkania na parterze wszystko doskonale w mieszkaniu słyszę) leci z wystawionymi rękoma do mojego psa - leci to zbyt duże słowo, próbuje biec.

Stanęłam, mój pies usiadł obok, trzymałam go praktycznie na swojej nodze i czekam na reakcję madki. Dzieciak przebiegł dobrych 5 metrów, madka razem z koleżankami nawet nie zwróciły na niego uwagi (zaznaczam, że gdyby pobiegł w drugą stronę, mógłby zostać potrącony, bo przez śmietniki jest słaba widoczność).

Stwierdziłam, biegnie, jak na dwulatka przystało, ominę go. Szarpnęłam psa w drugą stronę, zwiększyłam dystans i przyśpieszyłam kroku. Co zrobiło dziecko? Mijając go, chciało złapać mojego psa. Szarpnęłam psa, dzieciak poleciał na glebę i co? Madka się zorientowała, że jej dziecko leży i płacze.

Zwróciłam im uwagę, żeby lepiej pilnowały swoich dzieci, bo gdyby dziecko pobiegło w przeciwnym kierunku np. za kotem (dużo wolno żyjących w budkach obok bloków), to mogłoby w najlepszym przypadku jechać do szpitala, a zresztą o to, czy psa można pogłaskać, trzeba spytać, a nie pozwalać dziecku dotykać każdego psa. Co usłyszałam? JAK CI SIĘ NIE PODOBA, NIE WYCHODŹ Z PSEM.

No szlag mnie jasny trafił. Opisałam sytuację na forum miasta i wiecie, co odpisała mi ww. madka? Że mój pies waży 60 kg i szczerzy kły na każde dziecko, chce je gryźć, że ja i mój narzeczony z racji tatuaży jesteśmy z więzienia, że nie sprzątam po psie, że ona idzie na policję, bo mój pies nie ma kagańca (w naszym mieście wymagany jest kaganiec lub smycz, jedynie dla ras agresywnych dwupak).

Myślę, nie ma co dyskutować z taką osobą, przestałam odpisywać.

Dzień kolejny, ławki i plac znowu okupowane. Jest też i madka. Idę z psem, przechodzę na plac zieleni, a za mną BIEGNIE madka z wózkiem i drugim dzieckiem (wiek szkolny, 7-8 lat).

Mój pies zaczyna robić dwójeczkę, co robi madka? Wyciąga telefon, zaczyna kręcić filmik i krzyczeć na całe osiedle, że nie sprzątam i ona dzwoni na policję. Z racji tego, że jestem spokojną osobą i ciężko mnie wyprowadzić z równowagi, odpowiedziałam tylko „NIE WYRAŻAM ZGODY NA PUBLIKOWANIE MOJEGO WIZERUNKU”, wyjęłam woreczek i sprzątnęłam kupkę ku rozbawieniu przechodzących osób, które słyszały krzyki, po czym udałam się w stronę domu.

Nagle dostaję wiadomość od administratora grupy, na której wczoraj wstawiłam post, że kobieta mu to wysłała i nalega na wstawienie filmiku z WIDOCZNĄ moją twarzą, aha, okej. Podziękowałam za informację, a gościu wiedział, że kiedy to zrobi, może mieć problemy, bo nagrała się część z moim wywodem.

Myślicie, że to koniec?

Chodziła za mną przez miesiąc codziennie, dokumentując kupy mojego psa, pisała na forach o moim wyglądzie, tatuażach, a nawet o moich butach. Pisała o moich "układach" z administratorem strony itd. Zaczęło mnie to męczyć, pojechałam na policję (jednak miesiąc nagrywania jest męczący).

Policjant pojechał wytłumaczyć szanownej pani błąd i co zrobiła? Psioczyła na ławce, że w dupie ma policję, a ja mam tam układy!

Koniec końców, już tam nie mieszka.

P.S. Co do kamer, szanowna madka pozwala załatwiać się swoim dzieciom pod choinką, zaraz obok placu zabaw, drogi, parkingu i kamer skierowanych prosto na plac i również choinkę...

blok_placzabaw

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 97 (135)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…