Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#86711

(PW) ·
| Do ulubionych
Od niedawna jestem "wieśniarą", czyli mieszkanką jednej z wsi polskich na południu naszego pięknego kraju.
Jako że to wieś w pełnym tego słowa znaczeniu, gdzie psy szczekają, koguty pieją, traktory jeżdżą, a gnój śmie... no, pachnie inaczej ;) to i ja postanowiłam trzymać sobie jakieś przydatne zwierzątka.
Stanęło na kurach. W końcu wiejskie jajka są najlepsze, prawda?

No to trzeba przyszłym pracownicom jakieś lokum postawić. Z czego najłatwiej? Ano - zawyrokował mąż - z palet. Jak zawyrokował, to zaczął szukać dostawców z bliskiej okolicy, by marzenie małżonki o staniu się prawdziwą wieśniarą spełnić.
Znalazł bardzo szybko i bardzo blisko pana, który miał akurat taką ilość palet, jakiej potrzeba do postawienia "kuratorium". Data i godzina oraz cena umówiona. Cudownie!
W wyznaczonym czasie czekamy. Czekamy. Czekamy.

Jako że już pan od palet ma lekkie (godzinne) opóźnienie, mąż łapie za telefon i dzwoni. Może jakiś problem w trasie, coś niespodziewanego się stało? Telefon, niestety, po drugiej stronie nie został odebrany. SMSy oraz e-maile również. I to nie tylko w tym dniu - zupełnie zostaliśmy olani.
No nic. Na szczęście straciliśmy tylko czas.
Kolejne przypadki były podobne. Mimo wcześniejszych potwierdzeń, że na pewno przyjedzie jeden z drugim z zamówionym towarem, to znikali po drodze, niczym w czarnej dziurze. Aż zaczęliśmy podejrzewać, że ktoś te karawany kupieckie napada i rabuje wiezione do nas dobra.
Pomijam tych, którzy wystawiali ogłoszenia, ale nie zamierzali się w ogóle kontaktować z potencjalnym nabywcą. Ani za pomocą wiadomości, e-maili, SMSów, ani nie odbierali połączeń. A takich też było sporo.
Po trzech miesiącach takiego bujania się z "byznesmenami" w końcu trafiłam na solidnego przedsiębiorcę, który uczciwie podał cenę za towar i za transport. Nie bał się rozmawiać przez telefon, odpisywał na SMSy i wiadomości. A w kontakcie osobistym okazał się być bardzo sympatycznym człowiekiem.
Ba! Jeszcze nam pomógł te palety z auta wypakować!

I tak się zastanawiam: po kiego grzyba takie to to wystawia ogłoszenia, reklamuje się wszem i wobec, kiedy później ma klienta w du...żym poważaniu? Rozumiem, że mogą się zdarzyć różne nieprzewidziane sytuacje, tylko czemu nie powiadamia się o tym klienta? To taki trend ostatnimi czasy? Tak napisali w podręczniku do prowadzenia biznesu? Bo opisywane traktowanie jest nagminne i to w różnych dziedzinach życia gospodarczego.
I nie, nie jest to problem po naszej stronie, bo zawsze jesteśmy wyrozumiali i nigdy nie przyjmujemy roszczeniowej postawy, bo płacę, więc wymagam.

Ach! I Hit Tygodnia!
Po tym jak już rozładowaliśmy auto z palet, zapłaciliśmy i pożegnaliśmy naszego dostawcę, odezwał się pan opisywany na samiutkim początku. On ma te palety i może łaskawie do nas przyjechać. Na wieść, że już mamy palety i to na podwórku, pan się oburzył, że jak to tak? Przecież to z nim się umawialiśmy! No tak... Tylko to było trzy miesiące temu :P

uslugi

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 120 (130)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…