Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87096

~Helikopterek ·
| Do ulubionych
Ostatnio przeczytałam tutaj wpis o właściwie zerowej różnicy między katolicyzmem, a islamem. W pewien sposób zainspirował mnie on do napisania mojej historii. Sprawa jest dość świeża, nadal boli, ale uważam, że powinnam się nią podzielić.

Od zawsze byłam wychowywana w mocno wierzącej rodzinie. W kościele było się nie tylko w niedzielę, ale również we wszystkie święta nakazane czy uroczystości. Moja rodzina była mocno zaangażowana w życie parafialnej społeczności. Między innymi mój tata był pierwszym szafarzem w naszym kościele. Tyle słowem wstępu.

W tym roku poznałam chłopaka, z którym myślę, że będzie dane spędzić mi życie. W wyniku kwarantanny wylądowałam u jego rodziców. Bałam się jechać do mamy, bo była z grupy podwyższonego ryzyka (cukrzyca i utajona astma). Już wtedy był to dla niej dramat. Nie z powodu rozłąki z córką - chodziło o przebywanie w jednym czasie, w jednym domu z chłopakiem. Wszystkie słowa o życiu w grzechu jakoś przeżyłam. Wiedziałam, że najgorsze dopiero nadejdzie. Już wtedy wiedzieliśmy, że od września będziemy razem wynajmować mieszkanie.

I oto mam za sobą wydarzenia zeszłego tygodnia. Musiałam zadzwonić do mojej mamy i ją o tym poinformować. Wiedziałam, że zniesie to źle. Byłam gotowa na jej szantaż emocjonalny. Od kiedy zmarł tata nie ma jej kto w tym hamować. Więc jak się rozkręci to leci z grubej rury. Zaczęła delikatnie. Postaram się to streścić w kilku punktach.

1. Ona nigdy tego nie zaakceptuje.
2. Wbijam jej nóż w serce i ją ranię. Swoim zachowaniem wpędzam ją do grobu i przeze mnie umrze.
3. Ona nie wie jak spojrzy ludziom w oczy, bo jej córka łamie wszystkie zasady.
3. Na własne życzenie odcinam się od rodziny.
4. Ona nigdy nie zaakceptuje mojego chłopaka.

Gdy te argumenty nie zadziałały rozkręciła się jeszcze bardziej. Dowiedziałam się, że:
1. Mój chłopak przez to, że z nim mieszkam nigdy mi się nie oświadczy, a w końcu straci do mnie szacunek i zacznie mnie nazywać ku*wą.
2. Skończy się to tak, że jeśli kiedyś sobie wypije to z pewnością zacznie mnie bić.
3. Jeśli nam nie wyjdzie to żaden inny chłopak mnie nie zechce, bo każdy chce czystej dziewczyny i jak się dowiedzą o tym epizodzie będę u każdego automatycznie skreślona.

Wszystko to w akompaniamencie płaczu i wrogiego nastawienia do mnie. Czasem naprawdę zastanawiam się czy nie jestem złym człowiekiem. Na szczęście mam wsparcie w jednym z moich starszych braci. Twierdzi, że jej przejdzie i w końcu zaakceptuje te sytuację. Ale wydaje mi się, że już nigdy nie będzie tak jak było.

Skomentuj (56) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 97 (129)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…