Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87182

~kumoszka ·
| Do ulubionych
Z mężem mieliśmy kiedyś znajomych, nazwijmy ich Basia i Michał.

Basia i Michał nie byli parą, ale od dawna wszyscy widzieli, że mają się ku sobie. Sytuacja trwała może z rok i wszyscy z kręgu ich znajomych czekali, aż w końcu będą oficjalnie razem, ale nikt się raczej nie wtrącał.

Po jakimś czasie można było zauważyć, że ich relacje się zmieniły, zaczęli się unikać, a nawet wypowiadać o sobie w złośliwym tonie.

Kiedyś miałam jakąś sprawę do Basi, zaprosiłam ją na kawę i po obgadaniu najważniejszego, zaczęłyśmy luźno gadać no i nie wytrzymałam, zapytałam - o co chodzi z Michałem?

Basia się rozgadała i wyglądało to tak. Basia i Michał się sobie spodobali, ale Basia to tradycjonalistka, nie chciała robić pierwszego kroku, a Michał chyba się wstydził. Długi czas prowadzili tylko nieśmiały flirty w smsach. W końcu Basia wyszła z inicjatywą spotkania się sam na sam. Oboje byli zachwyceni po spotkaniu i zaczęli się coraz częściej spotykać.

Michał deklarował Basi głębokie uczucia, a co za tym idzie - zaczął naciskać na seks. Basia, tradycjonalistka, chciała poczekać aż związek nabierze rozpędu. Uległa jednak czarowi Michała i po miesiącu randkowania przespali się. No i od tej pory... zainteresowanie Michała trochę zmalało.

Nagle przestał mieć czas na randki, kolacje na mieście, wyjścia do kina. Wymigując się pracą proponował spotkania raz na tydzień - zawsze u niego lub u niej, zawsze z bonusem. Po jakimś czasie Basi zaczęło to przeszkadzać i powiedziała Michałowi, że ona nie tak wyobraża sobie związek. Michał stwierdził, że po pierwsze oni nie są w żadnym związku, on jej nigdy niczego nie obiecywał, fajnie mu się z nią gada i też inne rzeczy, ale on nie ma czasu na stały związek, bo gorący okres w pracy, problemy rodzinne i teraz nie, ale może za jakiś czas.

Naiwna Basia nadal spotykała się z nim licząc na to, że TEN czas nadejdzie niebawem. Ale nie nadchodził. W końcu powiedziała mu, że już ją ta znajomość nie bawi, bo jedyne co z tego wynika to seks i to taki nie za dobry, i zakończyła definitywnie co weekendowe spotkania. No więc Michał zarzucił jej, że jest podła, bo:

- Tak się nie kończy związku;
- Nie wypada wypominać osobie, którą się kocha słaby seks;
- On myślał, że będzie z tego coś więcej;
- Poprzez cotygodniowe spotkania dawała mu poczucie, że są czymś więcej.

No cóż, kto był piekielny - oceńcie sami.

związki

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 161 (167)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…