Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87615

~Wegewege ·
| Do ulubionych
Przeglądając historie trafiłam na taką, której głównym tematem było marnowanie żywności, więc postanowiłam opowiedzieć "coś swojego".

Jestem skąpa. Bieduję. Nie mam nic do jedzenia. A to tylko niektóre z określeń jakie słyszę od znajomych. I to nie od jakiś bliskich przyjaciół, a od takich, których spotykam 2-3 razy do roku, bądź takich, którzy uważają, że są mi "bliżsi" niż jest w rzeczywistości.

1) Wpadają tacy znajomi z wizytą, a że w okolicy bywają raz na ruski rok to trzeba wszystkich "starych przyjaciół odwiedzić". Akurat było to w porze obiadowej, w sobotę. I wtedy słyszę magiczne "Słuchaj wegewege to my zostaniemy na obiad". No to grzecznie im mówię, że nie bardzo, że mam porcję przygotowaną na jedną osobę. "No to ugotuj coś". No nie bardzo, nie mam z czego.

Zwinęli się szybciej niż myślałam, ale usłyszałam coś, że muszę zmienić pracę, skoro nie zarabiam wystarczająco dużo, aby zrobić sobie porządne zakupy.

2) Sąsiadka wpada na kawę ze swoim dziecięciem. Poplotkować, bo jej się w domu nudzi. Nie narzekam, słucham co ma do powiedzenia i słyszę "mamo jestem głodny" i odpowiedź "poproś ciocię to Ci zrobi kanapeczkę z masłem i szyneczką". Hmmm.. nie bardzo. Co prawda chleb jest, ale masła nie ma (używam zamiast masła awokado) i szyneczki nie ma (jestem wegetarianką, stąd też mój nick).

Wyszła szybciej niż przyszła, jakaś taka zniesmaczona, a ostatnio nawet podrzuciła mi masło żebym "miała co jeść", bo pewnie nie kupuje, bo to taaakie drogie.

3) Jestem na zakupach z koleżanką z pracy. Ona wypycha swój wózek po brzegi, czym popadnie, a ja sumiennie chodzę z listą między regałami. Co chwilę jednak słyszę "Weź X, Weź Y, jak weźmiesz cztery sztuki Z to zapłacisz ileś tam mniej". Grzecznie dziękuję za rady, ale odmawiam. Płacimy mniej więcej tyle samo, a ja się dowiaduje, że kupuje "burżujskie" produkty, bo uważam się za lepszą od innych.

Takich historii jest mnóstwo. A wszystko sprowadza się do tego, że po prostu robię przemyślane zakupy. Raz w tygodniu robię listę posiłków i zakupów, kupuje, tylko to, co przejem.

Nie cierpię wyrzucania jedzenia. Fakt, kupuje droższe i lepsze jakościowo produkty, ale robię to z troski o własne ciało. Nie jestem jakąś wegeterrorystką, ale nie lubię sytuacji (które się zdarzały), że ktoś na siłę próbuje mi wepchnąć mięso, bo pewnie nie kupuje dlatego, że za drogie.

I szczerze mówiąc obrzydza mnie fakt, kiedy widzę u kogoś w śmietniku wyrzucony cały bochenek chleba, paczkę sera czy wędliny "bo nie dało rady się zjeść".

Gdyby to przeliczyć, to wszystkie te osoby wyrzucają kilkadziesiąt złotych do śmietnika, bo kupują X rzeczy na promocji, narzekając przy tym, że wszystko drożeje.

Skomentuj (28) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 171 (207)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…