Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87840

(PW) ·
| Do ulubionych
Niezbyt piekielne, luźne spostrzeżenia:

Nie lubię podróżować środkami komunikacji zbiorowej. Jednak przez to, że chwilowo nie mam auta, a nie chciałam siedzieć kolejny weekend w domu to wybrałam się z partnerem do Zakopanego. Autobusem.

O ile droga w góry okazała się całkiem spoko to powrót już nasunął mi pewne przemyślenia.

Siedzimy w autobusie, słychać jakieś luźnet, ciche rozmowy pomiędzy pasażerami, wszystko ok. Wyjeżdżamy. Nagle u kogoś rozdzwania się messenger i zaczyna się rozmowa na video. I za przeproszeniem 'darcie ryja'. Cały autobus wysłuchiwał jak panowie po drugiej stronie telefonu pili wódeczkę, przeklinali. Potem pasażer zaczął się przechwalać gdzie to on nie był, obieżyświat :) Naprawdę gość musiał pół życia podróżować i z jednej strony pomyślałam, że super, ma zajawkę - tak pozytywnie, a z drugiej dziwiłam się, że ktoś jest tak światowy, a jednocześnie tak pozbawiony kultury, tzn. przeklina publicznie, nie szanuje innych pasażerów prowadząc konwersację w taki sposób. W końcu Pan się rozłączył bo miał słabą baterię, a jeszcze w Krakowie czekała go przesiadka.

Już bliżej Krakowa, rozdzwonił się kolejny telefon, tym razem u Pana siedzącego za nami. Rozmawiał z kolegą o jego odejściu z pracy bo on 'rezygnuje, nie będzie takim damskim *****', wszystko okraszone adekwatnymi do tonu rozmowy epitetami. Gdy się rozłączył zaczął analizować sytuację ze swoją partnerką, oczywiście na pokaz, mówiąc głośno i wyraźnie. Analizowali jego zarobki, ileż on to nie zarabia - kwota była całkiem spoko na dzisiejsze realia, chyba było to coś ponad 5tys. na rękę - że za tyle i tyle to jemu się nie opłaca do roboty chodzić, że jeszcze szef sam do niego przyjdzie prosić żeby wrócił itp. Nie wiem, może myślał, że rzucanymi kwotami zrobi na współpasażerach wrażenie.

Zarówno konwersacje pierwszego jak i drugiego Pana były na tyle głośne i w takim tonie... Ja nie plotkuję, nie podsłuchuję ludzi ale tego po prostu nie dało się nie słyszeć. Już abstrachując od przekleństw, to co chcieli osiągnąć krzycząc na cały autobus? Jeden się chwalił podróżami a drugi zarobkami?

Dawno nie jeździłam autobusami, zastanawiam się czy to zderzenie z rzeczywistością, czy jednostkowy przypadek.

Gdyby ktoś myślał, że mam przysłowiowe spięcie pośladków bo zazdroszczę Panom sytuacji życiowej, to nie - nie mam i nie będę się tutaj porównywać, bo nie o to chodzi. Tylko zastanawia mnie dlaczego ludzie świadomie bądź nie, próbują się chwalić czy dzielić prywatą z osobami, które za chwilę wyjdą i nigdy więcej ich nie spotkają.

A Wy? Macie jakieś komunikacyjne kwiatki?

komunikacja_miejska

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 69 (89)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…