Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87959

~rogalikmarcinski ·
| Do ulubionych
Od razu mówię, że nie chcę wywołać gównoburzy ani najeżdżać na całą grupę ludzi, o której będzie mowa w historii. Przedstawiam tylko piekielne w moim mniemaniu zachowania kilku osób.

Byłam w zeszły weekend na urodzinach brata. Mała imprezka w gronie rodziny i najbliższych kumpli. Miałam nieszczęście przysłuchiwać się rozmowie brata z kolegami. Jak to się mówi, co się usłyszało, tego się nie odsłyszy, ale najpierw krótki rys sytuacji.

Brat wziął 8 lat temu ślub z młodszą o 12 lat kobietą. Ona wtedy 24 lata, on 36. On dobra pozycja zawodowa, dobre zarobki i chęć stabilizacji. Ona, ledwo po studiach zdążyła zacząć pierwszą pracę. Rok po ślubie bratowa zaszła w ciążę. Brat zaproponował jak najszybsze zrobienie drugiego dziecka, co by ten temat odhaczyć i za jakiś czas bratowa już ze spokojną głową wróci do pracy. Tak też się stało. Tak więc gdy zaczęło się między nimi psuć on już był szanowanym w swojej branży specjalistą, ona ledwo zaczęła pracować na dobre i siłą rzeczy zarabiała dużo mniej.

Rozstanie przebiegało początkowo spokojnie i pokojowo. Ustalili, że brat zostanie w mieszkaniu, które kupił już przed ślubem, ona miała najpierw wyprowadzić się z dziećmi do domu jej rodziców. Że dzieci zostaną z matką było oczywiście do początku - brat chciał się z nimi widywać jak najczęściej, ale sam mówił, że "od tego jest matka, żeby się dziećmi zajmować". Problem nastąpił gdy małżonkowie próbowali dogadać się co do kwoty alimentów. Żeby łatwiej było przedstawić sytuację uproszczę nieco, powiedzmy, że brat zarabia 10 tys, a bratowa 4 tys. Brat zaproponował płacenie po 300 zł na dziecko oraz kupno raz w roku butów i kurtek dla każdego dziecka. Bratowa się nie zgodziła. Odbyła się nieprzyjemna rozprawa sądowa, na której sąd zasądził po 1800 zł alimentów na każde dziecko. Brat wpadł w szok. Nagadać się o tym nie mógł, jakie to zdzierstwo, spisek, oszustwo. Chwyta się różnych sposobów na obniżenie świadczenia.

Na wspomnianej imprezie urodzinowej stałam się mimowolnym świadkiem rozmowy w męskim gronie, a dodam, że dwóch kolegów brata to też rozwodnicy płacący alimenty na dzieci.

Jeden zdradził żonę, wyprowadził się do kochanki, alimentów nie płacił, bo byłej nie będzie sponsorował, doszedł do wniosku, że ona bierze dziecko do siebie. Do kawalerki, w której mieszkał z kochanką w wieku studenckim, która jak dowiedziała się, jaki ma plan prawie wywaliła go za drzwi. Teraz z płaczem płaci, ale każe byłej pokazywać paragony na co wydała kasę. Gdy na paragonie jest np. szynka robi awanturę, że przecież dziecko nie je szynki i na pewno dla siebie kupiła. Ten kolega poradził bratu wykazać, że bratowa jest złą matką, marnotrawi pieniądze, najlepiej pije, bije i sprowadza kochanków, wtedy on dostanie opiekę na dziećmi. A za kasę, którą zaoszczędzi na alimentów weźmie sobie niańkę do zajmowania się dzieciakami.

Drugi kolega poradził wyjazd za granicę i robotę na czarno. Tak genialne, że chyba mówi samo za siebie. Dodam, że kolega ten po rozwodzie dogadał się, żeby szef większą część wypłaty płacił pod stołem i tym sposobem na dzieci płaci całe 10% rzeczywistych zarobków, przed byłą zgrywa biedaka, jak się spotka z dziećmi to nawet im loda nie kupi, bo "tatuś nie ma, bo zapłacił już mamusi pieniążki w tym miesiącu". Żaden z tych facetów nie jest biedakiem, zarabiają dobrze i deklarują wielką miłość do dzieci.
Jedynie trzeci kolega mówił z sensem, poradził przejrzeć wydatki na dzieci, zobaczyć na co idą pieniądze, czy są to sensowne wydatki, a na koniec poradził bratu przemyśleć, czy to naprawdę tak dużo kasy, bo to jednak jego dzieci, które zasługują chyba na coś więcej niż minimum.

Mam nadzieję, że brat posłucha tego trzeciego kolegi...

alimenciarze

Skomentuj (73) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 202 (216)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…