Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#88530

~oreore ·
| Do ulubionych
Ostatnio była historia o forach rodzicielskich i tak mi się jakoś skojarzyło.

Jeśli chodzi o metody wychowawcze obcych ludzi, mam je głęboko w czterech literach dopóki nie zaczynają bezpośrednio wpływać na mnie lub co gorsza moje dziecko.

Pojechaliśmy z synem parę tygodni temu nad austriackie jezioro (mieszkamy w Niemczech przy granicy z Austrią). Pluskamy się w wodzie, mnóstwo dzieciaków, więc mały ma zabawę, sielanka po prostu. Pierwszy zgrzyt - syn jest na tyle mały, że dopiero uczy się co znaczy "moje" i "twoje". Staram się wpajać mu na bieżąco, że jeśli chce pożyczyć zabawkę to należy zapytać i nie wolno się gniewać, jeśli ktoś się nie zgodzi. Tu dzieciaki bawiły się razem, wymieniały zabawkami bez większych komplikacji.

Był tylko jeden chłopczyk, który niestety zabawkami się nie chciał się dzielić, no ale trudno, takie jego prawo. Tłumaczę więc synowi, aby oddał zabawkę, bo chłopczyk nie chce pożyczyć. Nim skończyłam zdanie, chłopak wyrwał małemu łopatkę z ręki i nie bacząc nawet na moją obecność mocno go popchnął. Zwróciłam mu uwagę, że nieładnie się zachowuje, na co szczenię rzuciło we mnie naszymi zabawkami, po czym uciekł. Za chwilę wrócił i bez ceregieli zabrał nasze zabawki i wrzucił do wody. Przywołałam gówniarza do porządku, ten znowu uciekł i wrócił z matką. Mamusia wypala do mnie:

- To pani na moje dziecko krzyczała? On przez panią płacze!
- Trudno, mógł się nie zachowywać tak wstrętnie
- Co?
- Co co?
- Jakie wstrętnie?
- A popychanie mniejszego dziecka i rzucanie cudzymi zabawkami to jest ładne zachowanie?
- Widocznie miał powód!
- Widocznie miałam powód zwrócić mu uwagę i wcale przy tym nie krzyczałam
- Dzwonię na policję!
- ???

Kolejna sytuacja jakiś czas później - dwie starsze dziewczynki przeganiały mniejsze dzieci z nad brzegu "bo one się tam bawią". Ja:

- Halo, dziewczynki, ale tu się może każdy bawić, nie tylko wy
- Ale my tu byłyśmy pierwsze
- Ale to bez znaczenia, to nie wasza prywatna plaża
- Hahaha, a ty (tak, 8-letnia dziewucha wali do mnie na ty) nie wiesz, że mój tata wykupił tę plażę
- To chętnie zobaczę akt własności
- To ja zawołam tatę
- Poproszę

Tata z piwkiem i papierosem nie był jednak skory wychodzić z cienia, więc nie miałam przyjemności poznać, przynajmniej od razu.

Gdy pod wieczór poszliśmy na parking spotkaliśmy tam rodzinkę dwóch dziewczynek. Mama, tata i córeczki coś między sobą poszeptali, pochichotali, po czym mijając nas wyjeżdżając z parkingu, matka wychyliła się przez okno i widząc nasze niemieckie rejestracje, wydarła się:

- Niemiecka qrwa!!!

A potem się zastanawiamy, czemu dzieci są takie, a nie inne...

plaza

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 186 (202)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…