Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#88865

~pika ·
| Do ulubionych
Historia o covidzie i o operacji przypomniała mi kilka innych medycznych.

Moja mama miała podejrzenie raka. Tuż przed wykonaniem badań ogłosili pandemię. Rejestratorki zadzwoniły, że badań jednak nie będzie - no bo covid. I tak czas sobie płynął, my przerażeni, bo przecież to może być rak, a badanie i ewentualne leczenie się opóźnia. W końcu po paru miesiącach zrobili badanie. Na szczęście, to nie był rak.

Moja mama miała szczęście, ale mama mojej koleżanki już nie. Podobna sytuacja, tylko że diagnozę dostała przed pandemią. Leczenia nie włączyli, bo covid. I tak ją zbywali, dopóki stan nie był bardzo ciężki. Koleżanka po kilku miesiącach straciła mamę.

Kilka osób w mojej rodzinie ma problem z ciśnieniem. Rodzi to kilka innych historii:

1) Pewnego wieczoru jedna z tych osób zadzwoniła, że ma bardzo wysokie ciśnienie. Jedziemy do jednego szpitala do lekarza - nie przyjmą, bo covid. Do drugiego - nie przyjmą, bo covid. Dzwonimy na karetkę - nie przyjadą, bo covid. W końcu, po około dwóch godzinach, jeden ze szpitali z łaską przyjął tę osobę.

2) Do drugiej bliskiej mi osoby karetka już przyjechała do wysokiego ciśnienia. Ta bliska osoba to dziewięćdziesięcioletnia kobieta, po zawałach. Przy pierwszym jedyny objaw to wysokie ciśnienie. Kobieta mówi, żeby ją zabrali. Ratownicy że nie mogą, bo covid. W końcu po długich namowach i kilkukrotnym wspominaniu, że tak się zaczął jeden zawał, zabrali.

Każdy boi się o siebie i swoich bliskich - jasne. Ale czemu oznacza to brak badań albo leczenia innych?

Skomentuj (36) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 184 (196)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…