Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#88948

przez ~Totalnyszal ·
| Do ulubionych
Podobno pracę zmienia się najczęściej nie dla pieniędzy, a dla nowego szefa. Wcześniej to stwierdzenie mnie bawiło, ale zaczynam się przekonywać co do jego prawidłowości.

Pracuje w zespole X, który jest zespołem czysto projektowym. W dodatku pracujemy w sposób niezależny od siebie. Ja mam swoje projekty, kolega swoje etc. Moi kontrahenci mają swoje oczekiwania co do mojej pracy, które mogą być zupełnie inne niż oczekiwania kontrahentów kolegi.

Dotychczas było tak, że sama regulowałam sobie pracę. Przykładowo w zwykły dzień przychodziłam na 7;30, ale gdy wiedziałam że mam spotkanie z kontrahentem o 17 i będzie trwało godzinę, przychodziłam na 9, aby nie robić nadgodzin.

Szef zespołu sam sugerował nam taki tryb pracy i sam tak pracował. Ale się zwolnił i w jego miejsce przesłali kogoś z centrali. Dajmy na to Janka.

Janek bardzo lubi kontrolę. Uważa że jeśli nie ma nas w biurze, to się lenimy. Wymusił więc na nas pracę w sztywnych ramach 9-17. A że nie bardzo mieliśmy się do kogo odwołać, pozostało nam albo się przystosować albo zwolnić. Czasy były niezbyt pewne, więc zostaliśmy.

W moim przypadku te godziny stały się przekleństwem. Nie miałam tygodnia bez nadgodzin, bo do Janka nie docierało, że mam spotkania o 7 rano i powinnam szybciej wyjść, tylko twierdził że mam przyjść na spotkanie i na 8h do pracy.

Finalnie cały zespół dostał ochrzan za nadgodziny. Zakazano nam umawiania spotkań poza czasem pracy. I tak musiałam moim super kontrahentom mówić, że przykro mi, ale musimy znaleźć termin pomiędzy 9-17. Tymczasem duża część z nich pracowała do 15 lub zadaniowo. Oczywiście kontrahenci zaczęli marudzić na dostępność "do nas", a więc Janek pozwolił nam na branie nadgodzin, jednak nie więcej niż 3 w tygodniu.

I wiem jak to strasznie głupio brzmi. I wiem że powinnam rzucić to w cholerę. I planuję jak to zrobić.
Wstępnie prywatnie uprzedzam kontrahentów o tym, że planuje zniknąć i jeśli będą chcieli to mnie znajdą, bo ja przy tej organizacji mieć wytrzymam. Praca sztywno 8h nie jest w moim stylu.
Na szczęście moja umowa jest zwykła uop bez klauzul o podbieraniu klientów, więc ryzyko pozwu jest małe.

Będę tą piekielną, która ukradnie firmie klientów. I jestem gotowa na tego konsekwencje, bo wolę mieć dobre zdanie w środowisku, niż kombinować z czasem pracy.

firma korpo

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 214 (234)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…