Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
poczekalnia

#89260

przez ~Canis79 ·
| było | Do ulubionych
Mieszkam w domu dwu-rodzinnym. Ja z tatą na dole - kuzynka ze swoim mężem i dwojgiem dzieci na górze. Stan prawny: pół domu zapisane na mnie - pół domu na moją kuzynkę.
W przeciwieństwie do mnie mnie, moja familia jest dosyć rodzinna i ..."przedsiębiorcza". Teoretycznie normalni, ułożeni i nie głupi ludzie.

Pierwsza sprawa - wspólny ogród. Gdy moja mama żyła (zmarła 4 lata temu), zwyczajowo w swoim własnym gronie czasem korzystaliśmy z ogrodu w ramach niedzielnego wiosenno - letniego obiadu. Po jej śmierci, jakoś zaprzestaliśmy z tatą jadać na zewnątrz. Szybko obudziłem się z ręką w nocniku - widząc - że rodzinka z góry dosłownie zaanektowała całą zieloną powierzchnię. Huśtawki dla dziecka, basenik, zestaw wypoczynkowy etc...Szpilki nie wciśniesz. W ogóle w sezonie to na zewnątrz spędzają dobre 70% czasu. Od śmierci mamy nie postawiłem stopy w "naszym" ogrodzie. Po prostu czułbym się jak intruz. Uczciwie trzeba przyznać, że nigdy nie byłem osobą która jakoś bawiła się w pielęgnację ogrodu. Nie zmienia to faktu że część tej powierzchni należy do mnie i wydaje mi się że moja rodzinka nie powinna tak z buciorami zagarniać wszystkiego. Wypadałoby uczciwie podzielić ogród (choćby umownie - bez płotu). A kto i czy w ogóle będzie po swojej stronie kosić przysłowiową trawę - to już jego broszka. Chciałbym mieć ten komfort psychiczny, że ktoś do mnie przychodzi i mogę go bez obiekcji ugościć na swojej części ogrodu. Dziś nie mam takiej możliwości.

Druga sprawa - konsultacje.
Ze mną w ogóle nie rozmawiają jeśli chodzi o tematy dotyczące spraw domu i finansów z nim związanych. Łatwiej im pogadać z moim niemal 80-letnim, przygłuchawym i spolegliwym tatą który na wszystko się zgodzi. Bo wg. toku rozumowania mojego protoplasty, "oczywiście" to rodzina, a rodzina nie oszuka.

Trzecia sprawa - inwestycje.
W zeszłym roku wymyślili sobie remont korytarza (część wspólna). Jak to argumentowali? "Wy macie mało gości, ale do nas często ktoś przyjeżdża". Moim zdaniem? Fanaberia. Korytarz wyglądał nie najgorzej. Oczywiście o fakcie dowiedziałem się na jakieś 2 tygodnie przed remontem. Skasowali nas nie mało. Rachunków czy faktur do dziś nie zobaczyłem.

Niedawno przy naszej ulicy trwały jakieś roboty uliczne, które wiązały się z zerwaniem płyt chodnikowych przylegających do naszej posesji. Co sobie spontanicznie wymyśliła rodzinka z góry? Żeby ta firma przy okazji kładzenia płyt na nowo, wybrukowała nam podjazd pod domem (mniej więcej 3 x 4 m). Oczywiście nie za darmo. Koszt ogólny jakieś 6 tys. Naszą część łaskawie wyliczyli na 2 tys. W sumie wybrukowanie podjazdu to sponsoring dla nich. Bo ani ja, ani tata nie mamy auta. Oni mają cztery, z czego jeden lubią parkować bezpośrednio pod naszym balkonem, gdzie od lat było to miejsce parkingowe mamy. Nikomu nie liczę jego dóbr materialnych, ale zawalanie wewnętrznego placu samochodami + bezczelne parkowanie na naszym miejscu pod domem - to gruba przesada.
Przy tej okazji dowiedziałem się nieoczekiwanie od taty, że kilka lat temu wmanewrowali go w partycypowanie w koszty do wymiany bramy ze zwykłej na automatyczną. Tak - zgadza się. Bramy której ja i moi rodzice nie używaliśmy nigdy - gdyż mama parkowała przed domem. Kolejna rzecz którą zasponsorowaliśmy "górze".

W tym tygodniu z zaskoczeniem zauważyłem, że na naszym piętrze - zaraz obok naszych drzwi, wstawili sobie trzy kontenery piwa. Mogli dać na ganek, mogli dać do piwnicy, mogli je postawić koło drzwi na swoim piętrze. Ale nie! Musieli koło naszych! Niby nic, ale odczytałem to bardziej jako zatknięcie flagi. Co następne? Wstawią wózek do naszego przedpokoju?! Pojemniki stały sobie tak 2-3 dni.

Reasumując...Zdaję sobie sprawę że w pewnym sensie sam sobie jestem winien. Lata bycia biernym w tych kwestiach zbierają teraz żniwo. Na swoją obronę mam to, że jestem podręcznikowym przykładem introwertyka i interakcje z ludźmi sprawiają mi niemal fizyczny ból. Jednak wymienione wyżej zachowania, świadczą najgorzej o mojej rodzinie. Jest to tylko kwestią czasu zanim przesadzą konkretnie i rozpęta się piekło.

Skomentuj (21) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 31 (85)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…