Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#89266

przez Konto usunięte ·
| Do ulubionych
W kolejnej historii miałem opisać dalsze błędy świeżych kierowców - kandydatów do pracy w firmie transportowej, ale z racji, ze nie wszyscy czytają komentarze, musze się odnieść do pewnego sporu, który powstał w pierwszej historii. Mowa jest o "waleniu w osobowe".

Wole to napisać w historii, niż produkować się za chwile 2-3 osobom jednocześnie w komentarzach. Zarzucono mi, ze nie mam prawa doprowadzać do kolizji/wypadku przez celowe uderzenie w osobówkę, bo prawo zobowiązuje mnie do unikania kolizji. Mowa oczywiście o sytuacjach na autostradach, kiedy osobowe złośliwie hamuje przed zestawem. Dorzucę do tego jeszcze kwestie wyprzedzania przez osobowe na drogach krajowych, kiedy uparcie wyprzedzają mimo, że z naprzeciwka jedzie zestaw, który nie ma gdzie uciec.

Użytkownik Unitral pisze, że mam obowiązek podjąć wszelkie czynności, żeby nie uderzyć w auto osobowe, które złośliwie mi hamuje, bo nigdy nie wiadomo, czy kierowca nie zasłabł/auto nie uległo awarii/nie zgasł silnik (niepotrzebne skreślić).

Zacznijmy od tego, że jestem w stanie rozpoznać awarie auta od celowego hamowania. Poza tym, dlaczego nie unikam kolizji, a dokładniej, nie daje po heblach? Z tego względu, ze często wożę metalowe pręty i pewnego rodzaju konstrukcje. Skupmy się na metalowych prętach, ponieważ mimo długości są sztywne. Takie pręty można zabezpieczyć tylko 2 rodzajami zabezpieczeń. Maty antypoślizgowe, które kładę pod belki drewna i pasy mocujące. Jak już cześć z was się zapewne zorientowała, pasy trzymają towar tylko od góry. Cala resztę musza na siebie przejąć maty antypoślizgowe, które również maja określoną wytrzymałość. Jeśli naprężenia przez ostre hamowanie przekroczą wytrzymałość mat, towar się przesunie niezależnie od ilości zapiętych pasów. Teraz dochodzimy do sedna sprawy. Dlaczego mam ryzykować swoje życie dla życia innego kierowcy, który złośliwie mi hamuje? Dlaczego mam ostro zahamować, ryzykując, że towar mi się przesunie? W najgorszym i wcale nie rzadkim przypadku, pręty mogą przebić się przez ścianę naczepy, rozwalić kabinę i zabić mnie i mojego podopiecznego. Wybaczcie, ale moje życie jest dla mnie cenniejsze, niż życie samobójcy, bo ja w przypadku wjechania mu w bagażnik, przeżyję, ale praw fizyki nie oszukam.

Podobnie sprawa wygląda w kwestii konstrukcji (pręty i konstrukcje to 90% przewożonego przez nas towaru), ale te ze względu na swoje wymiary głownie ograniczają się do przesuwania. Chciałbym jednak zaznaczyć, że jeśli w wyniku przesunięcia się zostaną uszkodzone, odbiorca ma prawo odmówić przyjęcia towaru (wystarczy zdarta farba od pasów). Tylko raz miałem sytuacje, że w wyniku wymuszenia pierwszeństwa na krajówce, konstrukcje w wyniku przesunięcia uszkodziły ścianę naczepy. Wierzcie mi, że ubezpieczenie nie załatwia całej sprawy. Wy mnie wyhamujecie i sobie pojedziecie gratulując "ukarania idioty w tirze". Mój szef natomiast przez takie sytuacje może być straty nawet na kilkadziesiąt tysięcy zł. w skali roku. Wiecie dlaczego? Co z tego, że ubezpieczyciel wypłaci odszkodowanie za ładunek, jeśli:
1. Szef traci reputacje dobrego przewoźnika, a co za tym idzie zlecenia.
2. Ze względu na wypłacone odszkodowania, płaci rocznie coraz większe składki na ubezpieczenie.

Inna sytuacja jest, jeśli dojdzie do kolizji. Ucierpi zwykle samochód osobowy, czasem niestety kierowca lub pasażerowie (zależy od stopnia hamowania kierowcy). Nieważne czy kierowca ucieknie czy będzie miał jaja i się zatrzyma, wszystko jest czarno na białym dzięki nagraniu z kamery. Jest ubezpieczenie OC, za wszystko zapłaci ubezpieczyciel sprawcy i jego sprawa jest czy będzie zadał od kierowcy oddania pieniędzy czy nie (czasami proszą o nagranie sytuacji).

Podobna sytuacja jest jeśli dojdzie do wyprzedzania przez osobowe na drodze krajowej. W Polsce zdecydowana większość dróg krajowych nie ma poboczy. I teraz pytanie dlaczego z takim ładunkiem jaki wiozę, mam ryzykować swoje życie i uciekać do rowu? Położenie zestawu załadowanego prętami w 100% spowoduje, że to ja mogę zginać. Nawet jeśli zabezpieczenia w jakimś stopniu utrzymają towar, to ja mogę ucierpieć podczas położenia zestawu. Dlaczego mam to robić? Może odpowiecie mi na ten temat zamiast pisać, że jestem typowym "kierofcom" lub nie nadaje się na zawodowego? Wierzcie mi, że nie wam jest pisane oceniać moje doświadczenie, a skoro szef mi powierza szkolenie nowych kierowców, to wie, że jeżdżę bezpiecznie.


PS: tak, w tamtej historii napisałem, że szef kazał nie hamować. Nie oznacza to, że ja nie podejmuję próby hamowania.

Skomentuj (58) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 111 (125)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…