Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#90662

przez ~zonameza ·
| Do ulubionych
Skoro mowa o weselach. Kilka lat temu brałam ślub i według niektórych byłam piekielna.

Wesele robiliśmy takie mega tradycyjne, totalny standard. Może poza tym, że rodzinę mam naprawdę dużą, więc zapraszaliśmy tylko osoby, z którymi się lubimy i mamy regularny kontakt, a nie ciocię Kasię z drugiego końca Polski, którą ostatnio widziałam 15 lat temu czy kuzyna taty z Podhala, z którym tata gada raz na 3 lata.

Tak czy siak, mam kuzyna, którego lubię, jako dzieci mieszkaliśmy nawet w jednym domu przez jakiś czas, więc dość mocna więź. Kuzyn miał wtedy dziewczynę, byli razem prawie 2 lata. Jeśli kogoś w życiu nienawidziłam, to jej. Sorry za brutalność, ale laska była zapatrzoną w siebie idiotką. Nie chodzi o to, że była jakąś plastikową blacharą. Była z wyglądu przeciętną kobietą, wykształconą, z normalną pracą. Jednak uwielbiała wcinać się w każdą rozmowę i udawać, że wie najlepiej o czym mówi i swoją prawdą objawioną obdaruje teraz nieszczęsnych idiotów, którzy oczywiście gadają totalne bzdury. Do tego była złośliwa, uwielbiała wygłaszać raniące komentarze, typu "ooo, ale ładna fryzura, szkoda, że taka pryszczata jesteś, gdyby nie to wyglądałabyś naprawdę ładnie". Poza tym uwielbiała skupiać całą uwagę na sobie, jak tylko ktoś w towarzystwie coś opowiedział, czymś się pochwalił, ona w zanadrzu zawsze miała coś lepszego. Do dziś pamiętam, jak na urodzinach cioci kuzynka (siostra kuzyna, czyli niedoszła szwagierka piekielnej) powiedziała, że jest w ciąży, a piekielna przez chwilę milczała, nerwowo się rozglądając, po czym przekrzyczała wszystkie gratulujące komentarze, krzycząc, że oni planują adoptować pieska, czym nawet kuzyn był zdziwiony, bo nic takiego nie planowali.

Nie wyobrażałam sobie mieć jej u siebie na weselu. Każde wcześniejsze wesele, na którym była z kuzynem zjechała, że wiocha tańczy i śpiewa, tłuste żarcie, pijane stare ciotki i durne bachory.

Po konsultacji z wtedy jeszcze narzeczonym, spotykaliśmy się z kuzynem, powiedziałam, że kocham go bardzo i chcę go na weselu, ale nie wyobrażam sobie tam piekielnej. Kuzyn nie był zachwycony, powiedział, że przemyśli sprawę i da znać. Ostatecznie zadzwonił i powiedział, że chciałby, abyśmy powiedzieli to piekielnej osobiście, bo ona mu nie wierzy.
Niespecjalnie mieliśmy na to ochotę, ale spotkaliśmy się z nimi i najdelikatniej jak się dało wytłumaczyłam piekielnej, że nie mam ochoty na takie zachowanie jak jej na naszym weselu. Tylko tyle i aż tyle. Piekielna odparła, że w takim razie kuzyn też nie przyjdzie i od tej pory się nie znamy. No spoko :D

Część rodziny ucieszyła się, że piekielnej nie będzie. Kuzyn ostatecznie przyszedł sam, bo pokłócił się z piekielną i dzwonił do nas dzień weselem czy możemy go gdzieś wcisnąć.
Nie, nie zerwali wtedy ze sobą, ale jakiś czas później owszem.
Natomiast jest też pewna część rodziny, która uważa, że zachowałam się po chamsku. Żeby nie było, rozumiem ich argumenty, ale po prostu tyle razy widziałam chamskie zachowania piekielnej na innych weselach i imprezach (łącznie z głośnym śmiechem w kościele podczas chrztu albo przerywaniem toastu na urodzinach cioci), że nie miałam na to ochoty.

Może jednak ja byłam piekielna? Ocenę zostawiam Wam.

wesela

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 188 (208)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…