Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#90736

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Najciekawsze pytania od pracodawczyni w trakcie pracy:
1. Czy mam chłopaka? - Gdy powiedziałam, że nie, odparła, że to dobrze, bo faceci teraz są coraz gorsi. Ona ma męża, ale oni to inne pokolenie;
2. Jaki jest mój rozmiar buta?;
3. Ile mam wzrostu i czy lubię mój wzrost (jestem niska, stąd to pytanie)?;
4. Czy ja i inne osoby z pracy gramy na jakimś instrumencie muzycznym (pochwaliła się, że ona gra).

Oprócz tego:
- skomentowała głośno, że mam siwego włosa (to było przed moim ukończeniem studiów);
- my, młodzi, jesteśmy schorowani (bo powiedziałam jej o jednej dolegliwości, żeby mi w końcu dała spokój z pewnym pytaniem, zadawanym niemal codziennie);
- Co przyszło mojemu dziadkowi ze studiów (bo i tak to już teraz nieważne);
A gdy byłam już po studiach: Co mi przyszło z tych studiów?
Poza powyższymi, pani była mobberką, ale to już inna historia.

Z kolei moja inna szefowa była typem śmieszka. Nie stosowała mobbingu i w porównaniu do moich niektórych szefów wspominam ją bardzo dobrze, ale miała pewien irytujący nawyk: lubowała się we wtrącaniu w życie prywatne dwóch grup: nas, czyli pracowników, oraz drugiej grupy, z którą współpracowaliśmy w ramach pracy. Gdy zobaczyła mnie przez okno, gdy stałam pod budynkiem z kolegą, pytała o niego moich znajomych. Któregoś razu najwidoczniej już nie mogła wytrzymać i zaczęła podpytywać mnie o niego:
- Ma pani prawo jazdy?
- Nie.
- To trzeba zrobić. Ukochany nie będzie wiecznie woził!
- A może chce?
Specjalnie ją podpuściłam.

Poza tym, próbowała swatać osoby z tej drugiej grupy. Któregoś razu chciała wiedzieć, czy udało jej się zeswatać Asię i Maćka, więc zapytała koleżankę Asi, Marysię, co jest między tamtą dwójką. Marysia się nie patyczkowała i odpowiedziała: "A co to panią obchodzi"? Jednej dziewczynie zasugerowała w ramach żartu, że jest w ciąży (rozmówczyni szefowej, nie szefowa).

Od jakiegoś momentu przestała do mnie mówić per "pani", może nie zawsze, ale czasami. Zamiast tego potrafiła powiedzieć w trzeciej osobie, zdrobniale i złośliwym tonem:
- Anulka nie mogła podejść?!

Lubiła też komentować wygląd pracowników. Jednej dziewczynie, widząc jej makijaż, powiedziała: "Wreszcie wyglądasz jak człowiek!", a dziewczyna ta nie była brzydka bez makijażu, wręcz przeciwnie.

Szefowa była bardzo szczupła, więc u innych widziała nadwagę. Gdy zobaczyła mnie po dłuższej przerwie, zaatakowała mnie z impetem:
- Ile kilo się przytyło, ile?! - dosłowny cytat,
- Jem na zdalnych ile wlezie, bo trzeba się odżywiać, żeby mieć zdrowie! - odparłam niefrasobliwie.
Nie miałam nadwagi. Ważyłam kilo, może dwa więcej niż wcześniej. I naprawdę specjalnie starałam się jeść jak najwięcej i zdrowo, bo w pewnym momencie przed zdalnymi wyglądałam anemicznie.
O sytuacji opowiedziałam koledze z pracy:
- To nawet nie jest mobbing - powiedziałam.
- Nie. To elementarny brak kultury - odpowiedział żartobliwie.

praca szefowa

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 119 (149)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…