Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

naphtol

Zamieszcza historie od: 13 października 2017 - 10:33
Ostatnio: 26 października 2017 - 10:16
  • Historii na głównej: 6 z 6
  • Punktów za historie: 785
  • Komentarzy: 9
  • Punktów za komentarze: 48
 

#80465

(PW) ·
| Do ulubionych
Noż k…a.

Syn przyjaciela miał dziś 7. urodziny.

Zamiast tortu w postać z Iron Manem miał zwykły z marketu, ponieważ…

Ponieważ, jak to pani w cukierni powiedziała, "Cukiernik lekko zapił i nie zrobił tortu, ale na jutro będzie”.

Cukiernia od 10 lat na rynku.

gastronomia

Skomentuj (28) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 101 (135)

#80507

(PW) ·
| Do ulubionych
Czytałem o dziewczynie co porzuciła chłopaka nieroba i poznała lepszego.

Mój przyjaciel poznał kiedyś dziewczynę. Fajna, sexy itd.
Zamieszkała w jego mieszkaniu. Jarek nie narzekał jak mówił, codziennie wieczorem ma XXX i to mu się podoba. A że zarabiał nieźle, było na wszystko.
Źle stało się, gdy postanowił otworzyć własny biznes.
Pierwsze miesiące, zysk na ledwie egzystencję, ale potem duży.

W każdym razie wtedy zaczęły się schody. Jako iż Jarek oglądał każdą złotówkę, powiedział Agnieszce - idź do pracy.
Cóż, jak domyślacie się nie poszła, ale poszły kolejne kłótnie i koniec związku.

A teraz najlepsze. Jarek wraca do swojego mieszkania, a tam jego rzeczy spakowane i słowa Agi "Sorki, nie możemy już razem mieszkać"

Wyp... Agę z domu. Ta wzywała policję, ale oddał jej rzeczy, a jej tłumaczenie, że jako dziewczynie należy się mieszkanie nie ma mocy prawnej.

ludzie

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 110 (146)

#80404

(PW) ·
| Do ulubionych
Jak już pisałem, byłem przedstawicielem handlowym. I jak w każdym tego typu zawodzie, awansowi w karierze towarzyszy coraz lepsze uposażenie.

Na początku do dyspozycji miałem Seicento w LPG tylko w godzinach pracy i tani telefon. Gdy doszedłem na już dość duży poziom i podpisywane kontrakty były na poziomie kilkuset tysięcy lub czasem miliona PLN (dla ciekawskich programy dla firm i systemy oraz maszyny do produkcji, kiedyś załatwiłem linię montażową za bagatela 6.000.000 zł), to miałem do dyspozycji przez 24 h na użytek własny wóz, przeważnie z segmentu F, najnowszy model telefonu bez limitów rozmów czy danych, dobry laptop i tablet oraz wysoki limit hotelowy 300 zł za nocleg. To wszystko ciężką pracą po 19 godzin na dobę i trasami typu Przemyśl => Szczecin.

W każdym razie Ciotuni zachciało się, by jej synek także podjął pracę w mojej firmie. Cóż, przekazałem CV, ale w kadrach zaznaczyłem, że przekazuję CV, a nie pracownik z polecenia. Jak się sprawdzi, to super.

No i start pracy. Dostał Nokię 6500 z 200 zł na miesiąc do wygadania i wóz Daewoo Matiz (kratka) ale wersja TOP, na godziny pracy pobierał i musiał zdawać.

Pracy nie podjął, bo, cytuję, "W tym wozie na dzielni się nie pokażę”.

Cioci poskarżył się, że nie dostał od razu Audi A8.

rodzina

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 114 (172)

#80395

(PW) ·
| Do ulubionych
Jak pisałem o rodzince - najlepiej na zdjęciu.

Moja prababcia miała czworo dzieci, także w tym momencie drzewo rodzinne dość mocno się rozgałęziło. Ale nie o tym będzie, ale o żądaniu kawalerki po mojej babci.
My mamy dom, natomiast Ciotunia jak ją nazwę, żyją całą czwórką w 2-pokojowym mieszkaniu.

No i gdy zmarło się mojej babci naturalnym było iż dziedziczy jej córka, a moja mama. W każdym razie zdecydowaliśmy, że zamieszkam w tych 25m2. W końcu co własne to własne, a i na uczelnie bliżej no i moja dziewczyna stwierdziła, że będzie większy komfort jak rodziców nie ma piętro niżej.

Niby prosto... No nie. Do akcji wkracza Ciotunia z Wujkiem, i stwierdzają, że to im się należy kawalerka. No bo przecież babcia była siostrą ich babci to mają większe prawa od dzieci zmarłej.
No bo oni męczą się w małym mieszkaniu i ich synek powinien je dostać.

Ale powiem najlepsze. Oni także odziedziczyli mieszkanie, ale je wynajmują, bo to pieniądz jest. I na 99% obstawiam, że to też by wynajęli.

rodzina

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 125 (159)

#80397

(PW) ·
| Do ulubionych
Jak pisałem - Ciotunia z Wujkiem to książkowi Janusz i Grażyna.

Oszczędności:
Z Ikei/Burger Kinga/KFC tam gdzie jest darmowa dolewka potrafią wynieść 5-litrową butlę Coli. Jak? W dużej torbie mają ją ukrytą i non stop kurs po kolejną porcję. W dni kiedy jest duży ruch nawet nie kupują kubka, mają swoje wielokrotnego użytku.
Cukier biorą z małych saszetek dodawanych do kaw. Chyba przez ostatnie 10 lat nie kupili 1kg cukru.

Zakupy. W jednym markecie jest tak iż warzywa owoce, mrożonki, i sypkie waży się samemu. Co robi Ciotunia?
Ryba czy krewetki waży, ale jako np. marchewka. Pomarańcze itd. jako ziemniaki. Potem do kasy samoobsługowej i niższe ceny mamy.

Jest jeszcze sporo przykładów ich pazerności.

rodzina

Skomentuj (24) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 130 (148)

#80377

(PW) ·
| Do ulubionych
Chciałem opisać, jaką mam wspaniałą rodzinkę, a mianowicie moich kuzynów.

Moja Ciocia i Wujek są wręcz książkowymi przykładami "Janusz i Grażyna". Zawsze mają genialne pomysły, by żyło im się lepiej.

Mają także dwójkę dzieci, synek ledwo skończył zawodówkę i obecnie na wiecznym bezrobociu, bo za mniej niż 5000 zł nie wstanie z łóżka oraz córeczkę, w miarę inteligentna dziewczyna po studiach, ale wpływ matki widać.

Są także bardzo chciwi i roszczeniowi, zatem jeśli ty masz, to twoim psim obowiązkiem jest się z nimi podzielić lub załatwić im to samo.

W każdym razie obecnie dzięki mnie ich córeczka ma poważne problemy, ale może wyjaśnię, czemu.

Zaraz po studiach, na początku wieku, zacząłem pracę jako przedstawiciel handlowy. Na początku zarobki małe, a pracy i jeżdżenia po kraju od groma. W pewnym momencie było tak, iż wyjeżdżałem w poniedziałek, a wracałem w sobotę. Po jakimś czasie dało to plon i zdobyte kontakty oraz kontrakty dawały firmie niezły zysk, a mnie ładne prowizje, na poziomie czasem nastu tysięcy. I, nie ukrywam, odkładałem te pieniądze z myślą o własnym interesie za kilka lat.

Tak oto po 10 latach na moim koncie urosła suma 0,5 mln złotych. Wtedy właśnie rozniosła się cudowna wieść, ile to mam kasy itd.

Pojawiła się ciotunia z wujkiem i wręcz nakazali dać im 200.000 zł celem założenia przez nich firmy. Oczywiście bezzwrotnie, bo w końcu rodzina.

Odmówiłem - i krzyki na moich rodziców, by to oni mi kazali.

W sumie rodzice o moich pieniądzach nie wiedzieli, bo mieszkałem w kawalerce po babci, a im także pomagałem po kilkaset zł co miesiąc. A że mamy dobre stosunki, bo po wyprowadzce nie olałem ich, tylko pomagałem, to kazali się im gonić na drzewo.

Mnie w każdym razie bardzo ciekawiło, skąd wyszło o moim majątku. Z firmy nie, bo wypłaty robi oddział w stolicy i nikt o nich nie wie. To chyba bank.

Cóż, poszedłem do prawnika i ten kazał pójść na policję i KNF.

Ale już pewnie się domyślacie skąd był przeciek.

Otóż córka ciotki pracowała w banku, gdzie miałem konto i tak sprawdzała swoich znajomych z NK i Facebooka, kto ile ma na koncie, czy są jakieś zajęcia komornicze itd. Ma teraz poważne problemy za złamanie tajemnicy bankowej.

To może na tyle, jest o mojej cioci jeszcze sporo historii, jak chcecie, to opiszę.

bank

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 205 (243)

1