Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany

#10091

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Teraz historia o piekielnym kliencie klienta.
Jako że prowadzę własną działalność i na swój byt trzeba zarobić to opiszę taką dosyć zabawną historię która przydarzyła mi się około dwóch tygodniu temu.

Od czasu do czasu się zdarza że się spieszysz, bo chcesz jak najdalej dojechać i wpadasz do klienta tuż przed zamknięciem. Mi zdarzyło się to drugi raz. Było 16:50 czyli 10 minut do zamknięcia. Wchodzę, przepraszam że tak późno, mówię że mam jeszcze 200km do przejechania. Ogólne zrozumienie. Sprawdzam czego potrzebują i idę po towar. Kiedy wracam na sklep jest minuta może dwie po 17 bo w tle lecą wiadomości z radia. Pisze fakturę, kiedy wchodzi klient do klienta.
[K] – klient sklepu
[P] – Pracownik

[K] – Dobry, 2 worki cementu i dodatek poproszę.
[P] – Przepraszam ale sklep jest już zamknięty i nie mogę panu nic sprzedać.
[K] – Jak to zamknięty, jak wlazłem. Zresztą to tylko 2 worki i dodatek.
[P] – Nie mogę panu sprzedać bo jesteśmy już po godzinach pracy.
[K] – Toż widzę że facet coś tam przebiera, chyba klient. Toż każdego macie traktować tak samo!
[P] – To nie klient, tylko nasz dystrybutor. Piszę aktualnie fakturę.
[K] – Nie rób problemu, sprzedaj i mnie już nie ma.
[P] – Przepraszam pana ale już 3 raz panu tłumacze że niczego nie mogę panu sprzedać, na dodatek mamy wygaszone kasy, a odpalanie ich na nowo zajmie trochę czasu. Nie możemy tego panu sprzedać.
[K] – To daj mi to na WZ.
[P] – Nie mogę nawet tego dać panu na WZ ponieważ jest system wygaszony, na dodatek magazyn też jest już zamknięty.
(Nie wiem na jakich zasadach to działa, ale tak powiedział)
[K] – Dobra, dobra zawołaj Mirka.
[P] – Jakiego Mirka?
[K] – Dla Ciebie szefa, sam go zawołam. MIREK! MIREK!
(Do akcji wchodzi właściciel)
[W] – Czego się drzesz i co tutaj robisz?
[K] – Bo ten ku*wa łapserdak nie chce mi cementu sprzedać.
(tutaj wskazał na pracownika który mu tłumaczył o co chodzi)
[W] – Po pierwsze nie łapserdak, tylko mój pracownik i ma pełne prawo odmówić Ci sprzedaży towaru, bo jest już po godzinach pracy, na dodatek kasy są wyłączone, a sklep zamknięty.
[K] – Mirek, nie pier*ol, ja tylko dwóch worku cementu potrzebuję bo brakuję mi do wylania fundamentu pod ogrodzenie, robotę dzisiaj skończę i fajrant, jutro robić mi się nie chce.
[W] – Jednak chyba będziesz musiał jutro robotę robić bo nikt Ci tego nie sprzeda dzisiaj. Teraz to możesz przeprosić pana Adama za obrażę i wyjść, otwieramy codziennie od 7. Cześć.

Właściciel odwrócił się i oddalił się na zaplecze. Piekielny przeprosił i wyszedł, a ja wraz z pozostałymi pracownikami stałem oniemiały i dopiero po opuszczeniu sklepu przez pana piekielnego, podbiłem fakturę i śmiejąc się z sytuacji opuściłem sklep.

OCMB

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 182 (236)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…