Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#58873

(PW) ·
| Do ulubionych
Wezwanie. A powód rzadki - facet ma w nogę wbitą blachę - niewiadomego kształtu, wielkości i pochodzenia. No dosłownie, gość zgłasza, że ma blachę w nodze. Jedziemy więc z nastawieniem, że będzie jakaś wisząca na włosku kończyna albo jakieś bajeranckie przebicie na wylot.
Docieramy na miejsce i rzeczywiście jest facet. Żona nas wpuszcza do środka i prowadzi do niego. Siedzi sobie. Nie wygląda ani na krwawiącego, niespecjalnie mdlejący - no ogólnie nie jest to pacjent, jakiego spodziewaliśmy się zastać.

Fakt. Pan miał blachę w nodze. Niecałe trzy tygodnie wcześniej. Sam se wyjął, sam se obandażował i... Nigdzie się z tym nie zgłosił. Nie ciężko się domyśleć co zostało w miejscu, gdzie była blacha - jedna, wielka papka. Wdało się potworne zakażenie, bo gość po prostu nie oczyścił tego dokładnie i totalnie zaniedbał. W ogóle dziw, że mu noga nie odpadła. ;)

Po lekkim zagadnięciu, że to owszem brzydko wygląda, ale nie jest to stan wymagający wezwania pogotowia ratunkowego gość zagotował się. No bo jak to... Pieprzeni ratownicy! On nam łaskę robi, pozwala sobie pomóc! A my co!? Uwagę mu zwracamy!? No ja śmiemy! Gdyby nie on... GDYBY NIE ON!!! JUŻ BYŚMY NIE MIELI GDZIE PRACOWAĆ!!!

Fakt. Podobno gdyby nie idioci to połowa karetek nie miałaby do kogo jeździć. :)

Praca praca ;)

Skomentuj (41) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 1014 (1076)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…